Spis treści:
- Krypta, AI i trzy filary
- Poczytalność jako waluta
- Gdzie się podziała groza?
- R'lyeh jest piękne
- Cthulhu: The Cosmic Abyss - werdykt
- Cthulhu: The Cosmic Abyss - dla kogo jest ta gra?
- Cthulhu: The Cosmic Abyss - dla kogo nie jest ta gra?
W skrócie
- Cthulhu: The Cosmic Abyss to gra detektywistyczna osadzona w świecie inspirowanym prozą H.P. Lovecrafta, z akcją na podwodnej stacji wydobywczej i w R'lyeh.
- Rozgrywka opiera się na eksploracji, analizie poszlak w systemie Krypty oraz rozwiązywaniu zagadek z wykorzystaniem sonaru, a mechanika obłędu wpływa na percepcję i możliwości bohatera.
- Gra została doceniona za oprawę wizualną i wierność klimatowi Lovecrafta, ale krytykowana za brak napięcia, nieczytelny interfejs i frustrujące sekcje labiryntowe.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Big Bad Wolf - francuskie studio znane z The Council i Vampire: The Masquerade Swansong - tym razem sięgnęło po mitologię H.P. Lovecrafta. Akcja Cthulhu: The Cosmic Abyss toczy się w 2053 roku, kiedy zasoby powierzchni Ziemi są wyczerpane, a korporacje wydobywają surowce z dna oceanów. Jedna z podwodnych stacji górniczych na Pacyfiku milknie bez ostrzeżenia, a jej pracownicy znikają bez śladu.
Wcielamy się w Noaha - agenta Ancile, tajnej komórki Interpolu zajmującej się śledztwami okultystycznymi. Wstęp rozgrywa się w nawiedzonej posiadłości na bagnach Arkham (to zarazem tutorial), po czym historia przenosi się na dno oceanu.
W Cthulhu: The Cosmic Abyss jest R'lyeh - legendarne zatopione miasto z mitologii Lovecrafta, przedstawione tutaj jako kosmiczne więzienie Wielkiego Przedwiecznego. Geometria nieeuklidesowa, korytarze łamiące prawa fizyki, przestrzenie zwijające się wokół gracza - twórcy zadbali o to, żeby każde przejście mogło dezorientować. I dezorientuje. Tylko nie zawsze w sposób zamierzony.
Krypta, AI i trzy filary
Rozgrywka w Cthulhu: The Cosmic Abyss opiera się na trzech filarach. Po pierwsze - eksploracja. To absolutna podstawa. Każde pomieszczenie pełne jest dokumentów, artefaktów i ukrytych wskazówek.
Po drugie - praca detektywistyczna. To, co znajdziemy podczas eksploracji, analizujemy i łączymy w Krypcie. To mapa mentalna, działająca jak znany z detektywistycznych przygodówek "pałac umysłu". Noah organizuje zebrane poszlaki w węzły. Część z nich łączy samodzielnie, a część wynika z pytań zadawanych przez Key - sztuczną inteligencję wszczepioną bezpośrednio w układ nerwowy bohatera.
Po trzecie - zagadki środowiskowe, w których używany sensoru skanującego otoczenie. Urządzenie wykrywa minerały, związki chemiczne, systemy elektroniczne i lokalizuje elementy pozwalające pójść naprzód. Sonar zdobywamy niedługo po rozpoczęciu zabawy i nie rozstajemy się z nim potem ani na chwilę. Bez niego spora część zagadek jest po prostu nierozwiązywalna.

Poczytalność jako waluta
Mechanika poczytalności Noaha działa sprawnie i - co ważniejsze - ma realne przełożenie na gameplay. Kontakt z kosmicznymi koszmarami degraduje zdrowie psychiczne bohatera, a szaleństwo przejawia się przez samą grę: środowisko zaczyna wyglądać inaczej, interakcje się zmieniają.
Błędna odpowiedź na pytanie Key podczas fazy śledczej bezpośrednio pogarsza stan Noaha. Większość zagadek ma dwa rozwiązania - bezpieczne dla psychiki bohatera albo efektywniejsze, lecz zwiększające poziom obłędu. Ta druga ścieżka odblokowuje unikalne umiejętności śledcze, nowe gałęzie fabularne i modyfikuje percepcję otoczenia.

System progresji jest spleciony z eksploracją: starożytne tablice i kosmiczne artefakty odblokowują nowe częstotliwości sonaru i zwiększają moc obliczeniową Key. Im bardziej dociekliwy gracz, tym silniejszy Noah - ale też tym bardziej niestabilna rzeczywistość wokół niego.
Szkoda, że interfejs Krypty tak skutecznie psuje zabawę. To jedno z bardziej nieczytelnych rozwiązań, jakie widziałem w ostatnim czasie. Poruszanie się po tej mapie irytuje nawet po kilku godzinach. Nie byłem w stanie się do niego przyzwyczaić.

Gdzie się podziała groza?
Cthulhu: The Cosmic Abyss nie jest survival horrorem. Big Bad Wolf postawiło na przygodę detektywistyczną z klimatem a'la Lovecraft. Napięcie podczas gry pojawia się sporadycznie. Prawdziwego strachu praktycznie nie ma. Nie ma wrogów ani nie ma realnego zagrożenia, które trzymałoby w napięciu. Kto liczy na coś na poziomie Amnesii albo Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth, będzie rozczarowany.
Osobny problem to tempo rozgrywki. 15 godzin w Cthulhu: The Cosmic Abyss to zdecydowanie za dużo jak na to, co tytuł ma do zaproponowania. Sekcje labiryntowe są wyczerpujące, a efekt dezorientacji - zarówno zamierzony przez mechanikę obłędu, jak i niezamierzony przez brak czytelnych wskazówek - zmienia eksplorację we frustrujące bieganie w kółko. Podejście twórców teoretycznie pasuje do ducha Lovecrafta, ale w praktyce - zniechęca.
Jest w Cthulhu: The Cosmic Abyss tryb casualowy, który ułatwia eksplorację i część mechanik. Ale na łagodniejszym poziomie trudności to już niemal czyste łażenie po korytarzach, podczas którego zaczynasz sobie zadawać pytanie: po co ja w to gram?

R'lyeh jest piękne
Pod względem wizualnym Big Bad Wolf naprawdę się wykazało. Projekt artystyczny stoi na wysokim poziomie - podwodna stacja z korytarzami rodem z Dead Space, R'lyeh z jego fantastyczną geometrią i kosmiczne artefakty tworzą spójną, ponurą estetykę. Animacje i oświetlenie robią robotę. Widać, że twórcy to fani prozy Lovecrafta i że mieli w głowach przekonującą wizję, jak przenieść jego twórczość na ekrany. I co najważniejsze, zrealizowali ją wzorowo.

Cthulhu: The Cosmic Abyss - werdykt
Big Bad Wolf stworzyło grę wierniejszą Lovecraftowi niż większość tytułów powołujących się na jego nazwisko. Problem w tym, że wierność materiałowi źródłowemu to za mało, żeby przymknąć oko na 15-godzinne chodzenie w kółko, ospały rytm, nieintuicyjny interfejs Krypty czy niemal całkowity brak napięcia. Jednocześnie gra ma w sobie coś fascynującego. Wizja R'lyeh, oprawa, Key, mechanika obłędu, wreszcie wierność prozie Lovecrafta - za to wszystko twórcom należą się twórcom słowa pochwały.
Cthulhu: The Cosmic Abyss - dla kogo jest ta gra?
Dla zagorzałych fanów Lovecrafta, którym sam klimat, mitologia i atmosfera w zupełności wystarczą. To także pozycja dla cierpliwych miłośników przygodówek detektywistycznych, którym nie potrzeba strachu - wystarczy tajemnica i powolne odkrywanie kolejnych warstw fabuły.
Cthulhu: The Cosmic Abyss - dla kogo nie jest ta gra?
Dla graczy szukających napięcia i adrenaliny. W Cthulhu: The Cosmic Abyss bać się po prostu nie ma czego. Gra sfrustruje też tych, którzy nie znoszą labiryntowych sekcji bez wyraźnych wskazówek i nieczytelnych interfejsów zmuszających do walki z menu zamiast z kosmiczną grozą.
- wierność mitologii i estetyce Lovecrafta
- ciekawy pomysł na "postać" Key
- mechanika poczytalności z realnym wpływem na gameplay
- system progresji powiązany z eksploracją
- solidna oprawa wizualna i projekt artystyczny R'lyeh
- fatalny interfejs Krypty
- gra za długa w stosunku do zawartości
- napięcie i groza niemal nieobecne
- labiryntowy design bez odpowiednich wskazówek
- zbyt ospałe tempo przez większość czasu









![Niezapomniane przygodówki. Czy pamiętasz jedne z największych hitów? [QUIZ]](https://i.iplsc.com/000MR710NIPYRWBS-C401.webp)

