W skrócie
- Captain Tsubasa 2: World Fighters to dynamiczna gra sportowa z elementami bijatyki, która stawia na widowiskowość i supertechniki zamiast na realizm.
- Nowy system bramkarski oparty na przewidywaniu kierunku strzałów dodaje rozgrywce taktycznej głębi i dobrze oddaje emocje towarzyszące meczom w anime.
- Rozbudowany tryb fabularny wiernie odtwarza klimat oryginału, jednak częste przerywniki dialogowe bywają irytujące i przerywają tempo meczów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na kontynuację Captain Tsubasa: Rise of New Champions czekaliśmy sześć lat. Tamsoft wykorzystało ten czas, aby rozbudować najbardziej charakterystyczne elementy poprzedniej części: efektowne pojedynki, absurdalnie mocne strzały i fabułę, w której futbol jest niemal sztuką walki. World Fighters nie udaje symulacji. Tutaj ważniejsze od ustawienia linii obrony są refleks, wyczucie czasu i umiejętne korzystanie z akcji specjalnych.
Gra opowiada historię inspirowaną wątkiem World Youth. Tsubasa Ozora i młodzieżowa reprezentacja Japonii ruszają po światowy tytuł, a obok znanych bohaterów pojawia się zawodnik stworzony przez nas, graczy. Scenariusz nadzorował autor mangi Yoichi Takahashi, dlatego nowe wydarzenia i drużyny pasują do przesadzonego tonu oryginału.
Nie FIFA, tylko bijatyka z piłką
Pierwsze minuty z Captain Tsubasa 2: World Fighters potrafią przytłoczyć. Zawodnicy suną po murawie w agresywnych wślizgach, napastnicy odpowiadają szalonymi dryblingami, a piłka w mgnieniu oka zmienia właściciela. Po kwadransie zasady stają się jednak czytelne. Samouczek dobrze tłumaczy zależności, a sterowanie jest na tyle proste, że opanują je bez problemu również ci, którzy zwykle omijają gry piłkarskie.
Podstawą starć jest wytrzymałość. Drybling i wślizg zużywają energię, a wynik bezpośredniego pojedynku zależy od momentu aktywacji oraz stanu paska zawodnika. Nie da się więc bez końca pędzić jednym napastnikiem. Trzeba wymieniać podania, szukać wolnego miejsca i pilnować, czy gracz ma jeszcze siłę na kolejny zryw.
Captain Tsubasa 2: World Fighters dokłada do tego akcje maksymalne i supertechniki. Naładowany drybling może przebić zwykły wślizg, a specjalne podania, bloki i strzały potrafią w jednej chwili zmienić przebieg spotkania. System bywa chaotyczny, szczególnie gdy kilka postaci uruchamia efektowne ruchy niemal jednocześnie, ale przeważnie nagradza dobre wyczucie czasu, a nie przypadkowe wciskanie przycisków.

Najlepsza zmiana stoi na bramce
Najciekawszy pomysł dotyczy pojedynku napastnika z bramkarzem. Po strzale obaj wybierają jeden z sześciu kierunków. Jeśli golkiper poprawnie przewidzi tor piłki, traci niewiele wytrzymałości. Zła decyzja kosztuje go znacznie więcej, a całkowite wyczerpanie paska prowadzi do przełamania obrony i obniża jego maksymalną kondycję do końca meczu. Dzięki temu kolejne uderzenia nie są tylko próbą trafienia do siatki. Czasem warto oddać słabszy strzał, żeby zmusić bramkarza do reakcji, podbić poziom łańcucha i przygotować mocniejsze natarcie. Dryblingi, podania oraz specjalne ruchy zwiększają Chain Level, który wzmacnia strzał i przyspiesza jego ładowanie. Utrata piłki przekazuje jednak wypracowany poziom przeciwnikowi, więc nieostrożna akcja może natychmiast obrócić przewagę przeciwko nam.
Mechanika dobrze pasuje do serialu, w którym bramkarz potrafił przez pół odcinka odpierać coraz potężniejsze uderzenia. Jednocześnie nadaje rozgrywce wyraźny rytm - początek meczu służy rozpoznaniu obrony, a końcówka często zamienia się w wymianę superstrzałów i desperackich parad.

Anime przerywa mecz
Tryb fabularny odtwarza drogę Japonii do młodzieżowych mistrzostw świata i pozwala rozwijać własnego zawodnika. Zdobyte ruchy można przypisywać bohaterowi, zmieniać jego pozycję, a nawet przygotować go do gry na bramce. Rozbudowane rozmowy pomagają poznać zawodników z różnych reprezentacji i dobrze wykorzystują nostalgię fanów serii.
Problem w tym, że opowieść za często powstrzymuje nas od tego, co mimo wszystko najważniejsze, czyli od gry w piłkę. Retrospekcje i długie dialogi potrafią pojawić się w chwili, gdy akcja nabiera tempa. Scenki wyglądają świetnie i wiernie oddają styl anime, ale nie wszystkie potrzebują aż tyle tekstu. Kiedy trzeba przeklikiwać kolejne plansze tekstu przed powrotem na murawę, trudno utrzymać napięcie na stałym, wysokim poziomie.

Po ukończeniu głównej ścieżki odblokowują się alternatywne scenariusze typu "co by było, gdyby" oraz dodatkowe spotkania Episode Rivals. To przyjemne uzupełnienie fabuły, jednak poza nią oferta dla pojedynczego gracza jest skromna. Pozostają pojedyncze mecze z komputerem lub drugim graczem na kanapie. Brakuje klasycznego turnieju albo trybu przetrwania, który lepiej wykorzystałby ponad dwadzieścia dostępnych drużyn.
Trybu online nie udało mi się przetestować, grając w przedpremierową wersję, dlatego nie oceniam jakości rozgrywki sieciowej. Podejrzewam jednak, że to właśnie w multiplayerze należy upatrywać najpoważniejszego argumentu, by pozostać z Captain Tsubasa 2: World Fighters na dłużej.

Spektakl ważniejszy od detali
Captain Tsubasa 2: World Fighters na PlayStation 5 Pro działa w 60 klatkach na sekundę i zachowuje płynność również podczas najbardziej efektownych akcji. Najlepiej wypadają przerywniki oraz supertechniki. Kamera zbliża się do zawodników, piłka zmienia się w pocisk, a cały stadion reaguje tak, jakby właśnie ważyły się losy świata.
Zwykłe modele i tekstury nie prezentują podobnego poziomu. Z bliska widać uproszczone twarze, nierówne materiały strojów i elementy pamiętające poprzednią generację. Podczas meczu łatwo o nich zapomnieć, bo uwagę przejmują tempo oraz animacje specjalne. Captain Tsubasa 2: World Fighters wygląda najlepiej wtedy, gdy przestaje przypominać tradycyjną transmisję sportową i zamienia spotkanie w odcinek anime.

Captain Tsubasa 2: World Fighters - werdykt
Captain Tsubasa 2: World Fighters, zamiast rywalizować z symulatorami, rozwija własny pomysł na piłkarską grę akcji. Nowy system bramkarski, zarządzanie wytrzymałością i supertechniki sprawiają, że za kolorowym chaosem kryje się zaskakująco dużo taktyki i trudnych boiskowych wyborów. Nie wszystko jest równie czytelne, a fabuła zbyt często przerywa właściwą rozgrywkę, jednak gdy jesteśmy już na murawie, trudno powstrzymać emocje.
Captain Tsubasa 2: World Fighters - dla kogo jest ta gra?
To propozycja przede wszystkim dla fanów anime, zręcznościowych gier sportowych i pojedynków opartych na wyczuciu czasu. Dobrze odnajdą się tu także gracze, którzy lubią budować własnego zawodnika i chcą przejść fabularną kampanię bez uczenia się złożonych schematów prawdziwej piłki.
Captain Tsubasa 2: World Fighters - dla kogo nie jest ta gra?
Nie jest to dobry wybór dla osób oczekujących realistycznej symulacji, rozbudowanej taktyki zespołowej albo wielu trybów dla jednego gracza. Chaotyczne efekty specjalne i częste przerwy fabularne mogą również męczyć odbiorców, którzy wolą czysty, płynny mecz.
- zaskakująco wyraźny element taktyczny
- dynamiczne pojedynki oparte na wytrzymałości
- efektowne i różnorodne supertechniki
- wierne wykorzystanie świata anime
- przystępny samouczek
- zbyt długie dialogi i częste przerwy w meczach
- skromna zawartość dla singla po ukończeniu opowieści
- momentami chaotyczny przebieg spotkań
- nierówna jakość modeli i tekstur












