Gdy twórcy z Little Dog Games zapowiadali Auto Fuszerkę, łatwo było machnąć na nią ręką. Polski rynek od lat zalewają dziwaczne symulatory, a większość z nich umiera chwilę po premierze. Gra zapowiadała się na produkt z tej samej taśmy produkcyjnej - taki, którego twórcy celują wyłącznie w szybki zysk na fali kontrowersyjnego humoru i specyficznego klimatu, w duchu marnych produkcji sprzedawanych kiedyś z łóżek polowych na Stadionie Dziesięciolecia.
Spędziłem jednak w wirtualnym warsztacie kilka wieczorów i muszę uderzyć się w pierś. Okazało się, że autorzy dobrze rozumieli, że sam dowcip - ten, z którym zetknęliśmy się choćby w materiałach przedpremierowych - wystarczy na kwadrans, a przy ekranie zatrzymać może tylko sensowna mechanika (nomen omen). Auto Fuszerka to nie żart, tylko gra z prawdziwego zdarzenia - a do tego całkiem wciągająca!
Szpachla zamiast nowych części
Auto Fuszerka łamie zasady znane z klasycznych symulatorów mechanika. Zwykle w tego typu grach dążymy do perfekcji, wymieniamy zużyte podzespoły na lśniące nowości i starannie dobieramy parametry. Czyli wszystko to, co w realiach wczesnego polskiego kapitalizmu byłoby przecież czystym burżujstwem. Tutaj natomiast głównym przeciwnikiem jest chroniczny brak gotówki. Oszczędzamy na wszystkim, a system wręcz nagradza za kreatywne oszustwa. Musimy balansować między kosztami, jakością usług i własnym zyskiem.
Zamiast kupować drogi filtr powietrza, wciskamy pod maskę zwykłą gąbkę. Pęknięty pasek klinowy z powodzeniem zastępujemy rajstopami, a wgniecioną karoserię maskujemy grubą warstwą taniej szpachli. Zdejmujemy koła, zdzieramy rdzę, nakładamy szpachlę, malujemy najtańszym lakierem i modlimy się przy odpalaniu silnika. Cały czas w myśl dewizy: byle taniej. I z tradycyjnym "będzie pan zadowolony!" na ustach.
Każda decyzja niesie ze sobą ryzyko. Jeśli przesadzimy z dolewaniem wody do benzyny albo spróbujemy odpalić silnik na mieszance piwa i wódki, poszkodowany kierowca szybko wróci pod nasze drzwi. Wściekli klienci potrafią zdemolować garaż, zmuszając nas do przeprowadzenia kosztownego remontu. Czy taka prowizorka popłaca? Popłaca, dopóki nikt nie patrzy nam na ręce.
Urok Wypizdowa Dolnego
Tłem dla naszych szemranych interesów jest Wypizdów Dolny, czyli archetypiczna polska wieś z lat dziewięćdziesiątych (nazwa zresztą mówi sama za siebie). Auto Fuszerka świetnie oddaje specyficzny klimat tamtych czasów, pełen absurdów, biedy i desperackich prób dorobienia się na boku w czasach, gdy szczytem luksusu był sprowadzony zza Odry, "niebity" Golf jedynka. Twórcy nie boją się pokazać korupcji oraz patologii, ale robią to z dużym dystansem.
Główny bohater, Janusz Mechanik, regularnie opuszcza swój warsztat. Podczas zabawy nie tylko naprawiamy samochody, ale też wykonujemy dodatkowe zadania fabularne, poznajemy okolicę i wchodzimy w interakcje z mieszkańcami, lokalnymi sprzedawcami i irytującymi sąsiadami. Spotykamy też Krzysztofa Jarzynę ze Szczecina, chociaż to akurat nie kończy się dla nas dobrze…
Wszystko to dzieje się w rytmie muzyki, którą w latach dziewięćdziesiątych można było usłyszeć w prawie każdym warsztacie (nie tylko wiejskim). Gdy z głośników dobiega do nas disco polo z lekko już wciągniętej przez magnetofon kasetki magnetofonowej, aż chce się chwycić za klucz i odkręcić jakieś koło. Czasem da się też jednak usłyszeć inne gatunki, jak dance.

Coś klekocze pod maską
Optymalizacja Auto Fuszerki niestety wciąż wymaga sporo pracy. Podczas gry występują zauważalne spadki płynności. Nawet na mocniejszym sprzęcie klatkaż potrafi nieprzyjemnie szarpnąć podczas szybszych scen albo przy wczytywaniu nowych obszarów mapy. Pecetowcy ze słabszymi maszynami muszą przygotować się na kompromisy w ustawieniach graficznych.
Na szczęście autorzy szybko reagują na zgłoszenia. Pierwsza duża łatka trafiła na serwery na początku czerwca i wyeliminowała najpoważniejsze błędy. Zespół skupia się na poprawie stabilności, ale zapowiada też rozbudowę zawartości i długie wsparcie.

Auto Fuszerka - werdykt
Auto Fuszerka to zaskakująco przyjemna, a przy okazji przyjemnie odstresowująca gra, która wydawała się być tylko żartem, a w rzeczywistości - pod płaszczykiem pastiszu polskich lat dziewięćdziesiątych - przemyciła wciągającą mechanikę. Dzieło Little Dog Games zmusza do kombinowania i nagradza za najgorsze możliwe rozwiązania garażowe. Optymalizacja wciąż kuleje, ale radość z odpalenia samochodu na mieszance piwa i benzyny (oraz duma z faktu, że żaden szwagier nie zrobiłby tego ani lepiej, ani taniej) wynagradza techniczne niedogodności.
Auto Fuszerka - dla kogo jest ta gra?
Dla fanów nietypowych symulatorów, miłośników czarnego humoru i osób czujących głęboką nostalgię za polskimi latami dziewięćdziesiątymi. Auto Fuszerka zachwyci graczy, którzy lubią kombinować, szukać luk w systemie i zarządzać wiecznie pustym budżetem.
Auto Fuszerka - dla kogo nie jest ta gra?
Dla perfekcjonistów oczekujących realistycznego odwzorowania pracy mechanika z licencjonowanymi częściami. Auto Fuszerka odrzuci też pecetowców, którzy wymagają idealnej płynności i braku błędów technicznych od pierwszego dnia premiery.
- kreatywne podejście do napraw
- wciągająca zabawa w "małą ekonomię"
- sporo okazji, by opuścić warsztat
- polskie lata dziewięćdziesiąte jak żywe!
- niektóre powtarzalne czynności
- problemy z optymalizacją
- drobne błędy techniczne















