W skrócie
- Gra 007 First Light wykorzystuje mechaniki z gier Hitman i Uncharted, jednocześnie zapewniając silny klimat serii Jamesa Bonda.
- Rozgrywka opiera się głównie na skradaniu, użyciu gadżetów oraz walce wręcz, a nie na ciągłym strzelaniu.
- Oprawa wizualna i sekwencje filmowe przywodzą na myśl kino akcji, natomiast przeciwnicy kierowani przez sztuczną inteligencję mają ograniczenia w zachowaniu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- Szpieg z moralnymi zasadami
- Walka niczym brutalny taniec
- Widowisko rodem z kina
- Sztuczna inteligencja z zaćmieniami
- 007 First Light - werdykt
- 007 First Light - dla kogo jest ta gra?
- 007 First Light - dla kogo nie jest ta gra?
Czternaście lat - tyle przyszło nam czekać na powrót najsłynniejszego brytyjskiego szpiega na pecety i konsole. Studio IO Interactive podjęło odważną decyzję: odcięło się od dotychczasowych filmów i stworzyło dla tej marki zupełnie nową oś czasu. Poznajemy tu 26-letniego Jamesa (w tej roli Patrick Gibson, znany m.in. z seriali "Dexter: Grzech pierworodny" oraz "Cień i kość"), który służy w Royal Navy i dopiero stawia pierwsze kroki w świecie wielkiego wywiadu. Akcja zawiązuje się w Islandii, gdzie nasz bohater cudem przeżywa zasadzkę i z konieczności pomaga agentom MI6 w ochronie cennych danych.
To punkt wyjścia dla trwającej kilkanaście godzin kampanii, która prowadzi nas przez mroźną Antarktydę, Słowację i Mauretanię, aż po luksusowe hotele w Wietnamie. Intrygę oparto na modnym ostatnio motywie buntu potężnej sztucznej inteligencji, którą brytyjski wywiad wykorzystuje do planowania operacji.
Zdrada wewnątrz agencji i poszukiwania winnych to klasyczny motyw, który stworzył agenta 007. Na ekranie pojawiają się znane twarze - w tym surowa szefowa M, genialny wynalazca Q oraz niezastąpiona Moneypenny - u boku których młody żołnierz uczy się szpiegowskiego fachu. Cieszy też świetny występ Lenny'ego Kravitza w roli króla piratów.

Szpieg z moralnymi zasadami
Początkujący Bond nie dorobił się jeszcze słynnego statusu podwójnego zera. Gra wymusza na nas drastyczną zmianę przyzwyczajeń wyniesionych z innych strzelanek, domyślnie bowiem przeciwników po prostu ogłuszamy. Słynna licencja na zabijanie aktywuje się dopiero w momencie bezpośredniego zagrożenia życia, gdy oponenci mierzą do nas z broni palnej.
Takie podejście mocno zmienia tempo rozgrywki. Przez większość czasu przemykamy za plecami strażników, wykradać informacje z podsłuchiwanych rozmów i korzystać z wymyślnych zabawek dostarczonych przez Q. Nasz arsenał obejmuje między innymi soczewki kontaktowe skanujące otoczenie, aparat generujący fale uderzeniowe, telefon strzelający trującymi rzutkami czy niezastąpiona wiązka laserowa, potrafiąca przecinać kłódki czy oślepiać przeciwników. Gadżety mają jednak dość skromny zapas energii. Żeby naładować baterie, musimy podkradać zasilanie lub komponenty chemiczne z urządzeń.

Walka niczym brutalny taniec
Gdy zawodzi dyskrecja, 007 First Light zamienia się w rasową bijatykę. System starć w zwarciu wymaga wyczucia rytmu i błyskawicznego reagowania na ciosy. Bond bezlitośnie wykorzystuje elementy otoczenia i rozbija głowy wrogów o drukarki, witryny czy półki na wino. Dynamika starć robi świetne wrażenie. Samo przechwycenie rzuconego przedmiotu i natychmiastowe odesłanie go w twarz napastnika daje ogromną satysfakcję. Twórcy przygotowali dziesiątki unikalnych animacji wykończeń, dzięki którym każde starcie przypomina dobrze ułożoną choreografię kaskaderską.
Płynność, z jaką tajny agent wyprowadza ciosy, naprawdę cieszy oko. Przechwycenie rzuconego przedmiotu i natychmiastowe odesłanie go w twarz napastnika daje ogromną satysfakcję. Twórcy przygotowali dziesiątki unikalnych animacji wykończeń, dzięki czemu każde starcie przypomina dobrze ułożoną choreografię kaskaderską.

Widowisko rodem z kina
IO Interactive wyraźnie inspirowała się najbardziej efekciarskimi seriami gier z Uncharted na czele, jak również filmowymi produkcjami o agencie 007. Widać to na każdym kroku: począwszy od rewelacyjnego teledysku otwierającego z piosenką w wykonaniu Lany del Rey (nagraną specjalnie z myślą o 007 First Light), przez dynamiczne przerywniki filmowe z sekwencjami zręcznościowymi, aż po brawurowe pościgi. Mamy tu okazję usiąść za kółkiem zabytkowego Astona Martina, poprowadzić łódź, Jaguara na słowackich wzniesieniach, a nawet... śmieciarkę. Przerywniki nierzadko płynnie przechodzą w interaktywne sekwencje, w których musimy - przykładowo - ratować porwany w locie spadochron.
Oprawa wizualna tylko podkreśla ten filmowy rozmach. Dopracowane w najdrobniejszych szczegółach otoczenie, pełne życia lokacje (jak turniej szachowy w hotelu na Słowacji czy piracka wioska we wrakach statków w Mauretanii), realistyczne zachowanie roślinności na wietrze czy świetna gra świateł na twarzach postaci sprawiają, że wirtualny świat wydaje się zaskakująco namacalny.

Trzeba jednak zaznaczyć, że tytuł pokazuje pazur dopiero na najmocniejszych pecetach i na PlayStation 5 Pro. Na podstawowym PlayStation 5 widać pewne kompromisy w jakości tekstur, a gracze muszą wybierać między 60 klatkami na sekundę a podwyższoną jakością obrazu.
Sztuczna inteligencja z zaćmieniami
Chyba tylko jedną rzecz mogę zarzucić 007 First Light - zachowanie sztucznej inteligencji. Nasi oponenci potrafią zignorować kolegę jęczącego z bólu zaledwie kilka metrów dalej. Ot, stara choroba skradanek, która potrafi brutalnie wyrwać nas z iluzji przebywania w pilnie strzeżonej bazie wojskowej. Wrogowie głuchną i ślepną w dość wybiórczy sposób. Trzeba im jednak oddać, że po wykryciu intruza potrafią zorganizować całkiem skuteczną obławę i aktywnie przeszukują pomieszczenia, zamiast potulnie czekać na wyrok.

007 First Light - werdykt
IO Interactive udowodniło, że potrafi stworzyć coś więcej niż tylko "symulator" skradania i cichego zabijania. 007 First Light wciąga świetnie zaprojektowanymi lokacjami, zgrabnym połączeniem skradania i akcji, widowiskowymi sekwencjami zręcznościowymi, rozmachem i reżyserią rodem z filmów o Bondzie czy znakomitą oprawą audiowizualną. To po prostu gra, na którą miłośnicy Bonda czekali od wielu lat.
007 First Light - dla kogo jest ta gra?
Dla zwolenników zarówno taktycznego skradania (a'la Hitman), jak i akcji w filmowym wydaniu (a'la Uncharted). No i oczywiście dla wszystkich fanów Jamesa Bonda.

007 First Light - dla kogo nie jest ta gra?
Jeśli wolicie strzelać, strzelać, strzelać - lepiej odpuśćcie. Tutaj prawie cały czas trzeba działać dyskretnie, bez sięgania po broń palną.
- długa, zróżnicowana kampania
- wzorowe połączenie skradania i akcji
- pomysłowo zaprojektowane i żywe lokacje
- świetne wykorzystanie gadżetów
- iście filmowy rozmach i reżyseria
- gra aktorska na najwyższym poziomie
- znakomita oprawa audiowizualna
- nierówna sztuczna inteligencja










