W skrócie
- W PlayStation Store pojawiły się sytuacje, w których ta sama gra ma różne ceny dla różnych użytkowników, co zauważył gracz Rycu Cycu.
- Według serwisu PSPrices, eksperyment związany z personalizacją cen trwa od listopada 2025 r. i obejmuje ponad 150 gier w blisko 70 krajach z wyłączeniem Stanów Zjednoczonych i Japonii.
- Polskie prawo wymaga jasnej informacji o indywidualnym dostosowywaniu cen, a brak jej realizacji przez Sony może skutkować interwencją UOKiK lub innych organów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Zwrócił na to uwagę gracz ukrywający się pod nickiem Rycu Cycu, który na platformie X opisał zaskakujące zachowanie cen w PS Store. Pakiet Metro Saga Bundle przed zalogowaniem kosztował 26,90 zł, a po zalogowaniu nagle 40,35 zł. Obie ceny były promocyjne względem regularnej stawki 269 zł (odpowiednio -90% i -85%), ale różnica między nimi wynosiła 13,45 zł, a więc w tym kontekście całkiem sporo.
Jak widać, gracz oznaczył w swoim wpisie oficjalne polskie konto PlayStationPL, ale nie dostał żadnej jednoznacznej odpowiedzi - otrzymał jedynie sugestię kontaktu z Centrum Obsługi Klienta. Co jednak ciekawe, post zmotywował kilku innych graczy, którzy opisali bardzo podobne doświadczenia z polskiego PS Store. A ich przypadki znajdują potwierdzenie w tym, co od kilku miesięcy dzieje się w kilkudziesięciu krajach na całym świecie.
Według serwisu PSPrices, który specjalizuje się w śledzeniu zmian w sklepach cyfrowych, eksperyment trwa od listopada 2025 r. i objął już ponad 150 gier w blisko 70 państwach. Dotyczy zarówno gier zewnętrznych wydawców (Bethesda, Rockstar, 2K Games, Ubisoft), jak i flagowych tytułów samego PlayStation: God of War Ragnarök, Marvel's Spider-Man 2, Helldivers 2 czy Stellar Blade. W cenach bazowych różnice sięgają do 17%, ale w obrębie samych wyprzedaży potrafią być jeszcze większe. PSPrices udokumentowało przypadki, w których jedna grupa testowa widziała np. Helldivers 2 z rabatem -25%, a druga z rabatem -56%. Charakterystyczne, że z testów wyłączono Stany Zjednoczone i Japonię. Według ekspertów branżowych właśnie z uwagi na surowsze regulacje konsumenckie tych rynków.
A co na to polskie prawo?
Na pierwszy rzut oka sytuacja może przypominać to, z czym mamy do czynienia, rezerwując bilet lotniczy lub hotel, czyli "cena zmienia się w zależności od okoliczności". To porównanie jednak rozmywa coś istotnego, bo w PS Store mamy do czynienia z inną kategorią zjawiska. Takie praktyki cenowe możemy podzielić na dwie kategorie:
Cena dynamiczna - (linie lotnicze, hotele) to cena ustalana na podstawie czynników zewnętrznych: zapełnienia samolotu, pory dnia, sezonu, dnia do wylotu. Każda osoba otwierająca wyszukiwarkę w tym samym momencie widzi tę samą kwotę.
Cena spersonalizowana, czyli to, co prawdopodobnie testuje Sony działa odwrotnie: w tym samym momencie, dla tego samego produktu, w tym samym regionie dwóch różnych graczy widzi dwie różne ceny, bo algorytm bierze pod uwagę ich profil.
Tutaj zastosowanie ma konkretny przepis polskiego prawa: art. 12 ust. 1 pkt 5a ustawy o prawach konsumenta - implementacja dyrektywy unijnej Omnibus. Nakłada on na przedsiębiorcę prowadzącego sprzedaż na odległość obowiązek jasnego informowania konsumenta - najpóźniej w chwili wyrażenia woli zawarcia umowy - jeżeli stosuje indywidualne dostosowanie ceny w oparciu o zautomatyzowane podejmowanie decyzji. Jeśli Sony wobec polskich graczy nie realizuje tego obowiązku (a na razie nic nie wskazuje, żeby realizowało), pojawia się możliwość, a może nawet konieczność interwencji UOKiK z tytułu naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.
Do tego dochodzi drugi, równoległy problem: przy komunikowaniu obniżki (a ceny w PS Store są prezentowane jako promocje z procentowym rabatem) obowiązuje też dyrektywa Omnibus w zakresie najniższej ceny z ostatnich 30 dni. Tu pojawia się pytanie, jak Sony chce wyliczyć ten punkt odniesienia, skoro różnym użytkownikom pokazuje różne ceny promocyjne, a informacja o 30-dniowym minimum musi być jednolita.
Na koniec pozostaje nam kwestia wykorzystania danych osobowych. Personalizacja cen oparta o zautomatyzowane profilowanie to obszar, w którym do gry (nomen omen) wchodzi RODO, a nad nim pieczę ma Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO). Każdy konsument ma (opisane w art. 22 RODO) prawo do tego, by nie być poddawanym wyłącznie zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji wywołującemu istotne skutki - a różnicowanie ceny takim skutkiem bez wątpienia jest.
Co dalej?
Jesteśmy bardzo ciekawi, jak rozwinie się ta sytuacja i czy sprawą zainteresuje się UOKiK, Prezes UODO lub - czego również nie można całkowicie wykluczyć - któraś z europejskich organizacji konsumenckich. Tym bardziej że Sony w Europie ma już wytoczony jeden pozew. Na początku marca 2026 r. w Wielkiej Brytanii ruszył zbiorowy pozew reprezentujący 12,2 mln tamtejszych użytkowników PlayStation w sprawie… a owszem, praktyk cenowych. Jeżeli polski regulator zechce spojrzeć na opisywany eksperyment krytycznym okiem, ma ku temu zarówno podstawę prawną, jak i odpowiedni precedens.












