W skrócie
- W Nioh 3 wprowadzono system podwójnej postaci, pozwalający przełączać się między samurajem a ninją, z osobnymi stylami walki i drzewkami umiejętności.
- Gra nie posiada otwartego świata lecz gęsto wypełnione mapy, z licznymi opcjonalnymi bossami, labiryntami i Tyglami utrudniającymi rozgrywkę.
- Poziom trudności pozostaje bardzo wysoki, ze złożonym systemem mechanik, rozbudowaną fabułą opartą na podróżach w czasie oraz naciskiem na optymalizację postaci.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Spis treści:
- Samuraj czy ninja?
- Japonia w pigułce czasowej
- Pretekstowo, ale ciekawiej
- Piekło w arkuszu kalkulacyjnym
- Ostrze, które nie wybacza
- Nioh 3 - werdykt
- Nioh 3 - dla kogo jest ta gra?
- Nioh 3 - dla kogo nie jest ta gra?
Zacznijmy od największej nowości w Nioh 3. Chodzi o fundamentalną zmianę w konstrukcji bohatera. Tym razem, zamiast jednej ścieżki rozwoju, dostajesz dwie - samuraja i ninję - zamknięte w jednym ciele. To tak naprawdę dwa w pełni grywalne, przełączane w locie style, z odrębnymi drzewkami umiejętności, ekwipunkiem, a nawet duchami opiekuńczymi. Możesz nawet stworzyć dwa różne wyglądy dla każdej z osobowości (choć niestety obie muszą być tej samej płci).
Samuraj czy ninja?
Samuraj to kwintesencja tego, co znamy z dotychczasowych odsłon. Opanowanie tej postaci wymaga cierpliwości - to solidna kolumna defensywy, która polega na parowaniu ciosów, by następnie wyprowadzić potężne kontrataki ciężkim orężem. Powolny, metodyczny, zadający ogromne obrażenia w punkt. Optymalny do walki z potężniejszymi przeciwnikami, którzy wymagają precyzyjnego rozbijania gardy.

Ninja zaś to jego całkowite przeciwieństwo. Błyskawiczny, zwinny, z błyskawicznym odzyskiwaniem staminy dzięki unikom, skupia się na niszczeniu paska wytrzymałości wroga, a nie jego zdrowia. Wyposażony w tonfy, szpony czy krótkie ostrza, tańczy wokół przeciwników, zasypując ich gradem ciosów i unikając obrażeń dzięki zwinności. Jest znacznie bardziej kruchy, ale w odpowiednich rękach staje się maszyną do przełamywania obrony i wyprowadzania niszczycielskich kombinacji.
Prawdziwa magia zaczyna się, gdy opanujesz płynne przełączanie się między tymi stylami. Zmiana postaci w odpowiednim momencie nie tylko pozwala dostosować się do sytuacji, ale działa też jak parowanie nieblokowalnych ataków (sygnalizowanych czerwoną aurą) - to tzw. Burst Break, który masowo redukuje wytrzymałość wroga. Opanowanie tej mechaniki jest kluczem do przetrwania i absolutnym game changerem dla całej serii.

Japonia w pigułce czasowej
Deweloperzy z Team Ninja upierają się, by nie określać świata gry mianem open world, lecz open field (otwarte pole). I po spędzeniu w nim kilku długich wieczorów rozumiem, o co im chodzi. To nie jest świat w stylu Elden Ring, w którym przemierza się gigantyczne, puste przestrzenie. Mapy w Nioh 3 są mniejsze, ale znacznie gęściej wypełnione zawartością.
Każdy zakątek kryje coś do odkrycia: opcjonalnych bossów, posterunki do przejęcia, labirynty, poukrywane skrzynie i przede wszystkim Tygle (Crucibles). Te ostatnie to specjalne strefy spowite demoniczną energią, w których twoja postać jest osłabiona, a wrogowie wzmocnieni. Mniejsze można oczyścić, niszcząc Demoniczne Kolce (Crucible Spikes), ale większe to już prawdziwe piekło na ziemi - to rozbudowane lochy o skomplikowanej architekturze, które testują wszystkie twoje umiejętności.

Pretekstowo, ale ciekawiej
Fabuła w Nioh 3 tradycyjnie dla serii stanowi raczej pretekst do walki, ale muszę przyznać, że tym razem wciągnęła mnie nieco bardziej. Tym razem wcielasz się w Tokugawę Takechiyo (mężczyznę lub kobietę), wnuka Tokugawy Ieyasu, który tuż przed objęciem władzy jako szogun zostaje zdradzony przez brata Kunimatsu, paktującego z demonami Yokai.
Tajemniczy duch ratuje cię, przenosząc w czasie - z 1622 roku do roku 1572. To dopiero początek podróży, która zaprowadzi cię aż do XIX-wiecznej ery Bakumatsu. Dzięki strukturze opartej na podróżach w czasie twórcy mogą pokazać, jak te same lokacje zmieniają się na przestrzeni wieków - to świetny zabieg urozmaicający eksplorację.

Piekło w arkuszu kalkulacyjnym
Pod tą dynamiczną, brutalną akcją kryje się gra, która jest niemal RPG-iem przebranym za slasher. Ilość systemów, statystyk i mechanik potrafi przytłoczyć. Znajdziesz tu rozbudowane drzewka umiejętności dla każdej broni, system "tytułów" dający pasywne bonusy, błogosławieństwa od zbieranych stworków Kodama i posągów Jizo, a także kuźnię, w której spędzisz godziny, modyfikując i tworząc ekwipunek.
Każdy, nawet najsłabszy wróg, pozostawia po sobie tony lootu. Wymusza to nieustanne żonglowanie ekwipunkiem w menu. Do tego dochodzą specjalne ataki duchów opiekuńczych oraz potężna transformacja w Żywy Artefakt (Living Artifact), która na krótki czas zmienia cię w maszynę do zabijania. Zignorowanie któregokolwiek z tych elementów jest praktycznie niemożliwe. Gra bardzo szybko i boleśnie uczy, że bez odpowiedniego przygotowania - i korzystania z przedmiotów jednorazowych - nie masz czego szukać na arenie, szczególnie w starciach z bossami.

Ostrze, które nie wybacza
Nie oszukujmy się - Nioh 3 jest grą piekielnie trudną. To cecha wpisana w jej DNA. Każdy przeciwnik, od zwykłego szkieletu po gigantycznego Yokai, stanowi realne zagrożenie. A walki z bossami to już absolutne mistrzostwo. Ich zestawy ruchów są skomplikowane, widowiskowe i często wprowadzają unikalne mechaniki.
Poziom trudności bywa jednak nierówny. Niektóre starcia podnoszą poprzeczkę tak wysoko, że granica między satysfakcjonującym wyzwaniem a czystą frustracją jest bardzo cienka. Do tego dochodzą klasyczne bolączki gatunku, czyli między innymi (albo przede wszystkim) praca kamery, która potrafi zwariować w ciasnych korytarzach lub podczas walki z ogromnymi przeciwnikami. Mimo to satysfakcja płynąca z pokonania arcytrudnego wroga jest ogromna.

Nawiasem - i piszę o tym przy okazji poziomu trudności, bo FPS-y mają w tym kontekście niemałe znaczenie - dodam, że na PlayStation 5 Pro bawiłem się w trybie wydajności, w którym oprawa wizualna i tak prezentuje się świetnie, a animacje są płynne i stabilne. Niemniej warto, choćby na chwilę, włączyć tryb jakości. Ot, żeby zobaczyć, na co stać nowego Nioha.
Nioh 3 - werdykt
Nioh 3 nie jest rewolucją, a ewolucją - i to ewolucją w najlepszym możliwym kierunku. Team Ninja wzięło wszystko, co fani pokochali w poprzednich częściach, i dopracowało to do perfekcji, dodając jednocześnie system podwójnej postaci, który tchnął w walkę nowe życie. To gigantyczna, przepiękna i niesamowicie głęboka gra, która wynagradza cierpliwość i strategiczne myślenie. To jednak również produkcja hermetyczna, o bardzo wysokim progu wejścia, która bez litości odrzuci każdego, kto szuka relaksującej rozrywki. Dla weteranów serii i miłośników hardkorowych wyzwań - pozycja absolutnie obowiązkowa.

Nioh 3 - dla kogo jest ta gra?
Dla weteranów soulslike'ów, którzy uwielbiają spędzać godziny w menu na optymalizacji postaci, a także dla tych, którzy cenią sobie niezwykle wymagający, ale sprawiedliwy system walki i klimat feudalnej Japonii.
Nioh 3 - dla kogo nie jest ta gra?
Dla osób szukających luźnej przygody, niecierpliwych i łatwo frustrujących się graczy oraz dla tych, których przytłacza nadmiar statystyk, mechanik i zarządzania ekwipunkiem.
- genialny system walki oparty na dwóch stylach
- ogromna głębia mechanik i personalizacji postaci
- świetnie zaprojektowane i bogate w atrakcji mapy
- fenomenalne projekty bossów i demonów Yokai
- kilkadziesiąt godzin zabawy i mnóstwo zawartości
- znakomita optymalizacja i oprawa na PS5 Pro
- ekstremalnie wysoki i miejscami nierówny poziom trudności
- praca kamery potrafi zirytować w kluczowych momentach
- próg wejścia, który odrzuci nowych graczy
- niektóre strefy bywają wizualnie powtarzalne










