Spis treści:
- Gracze na wojennej ścieżce: Opór fanów PlayStation
- Christopher Nolan dosadnie o cyfryzacji i fizycznych nośnikach
- Strażnicy kinowej taśmy: Hollywood murem za płytami
Gracze na wojennej ścieżce: Opór fanów PlayStation
Debaty o końcu ery gier czy filmów na płytach trwają. Decyzja Sony o wycofaniu się z produkcji gier na fizycznych nośnikach rozgniewała wielu, budząc ogrom kontrowersji. Fani PlayStation nie chcą dać za wygraną, czego owocem są internetowe petycje i zapowiadane bojkoty, które mają zmusić przedstawicieli Sony do zmiany decyzji.
Niestety wydaje się, że w 2028 roku faktycznie w sektorze elektronicznym dojdzie do ogromnej rewolucji otwierającej całkowicie nowy rozdział. Eksperci i analitycy rynku biją na alarm i wskazują na szereg zagrożeń, jakie niesie ze sobą przejście na wyłączny model cyfrowej dystrybucji.
Christopher Nolan dosadnie o cyfryzacji i fizycznych nośnikach
Jednym z najbardziej zagorzałych obrońców nośników fizycznych jest Christopher Nolan. Wybitny reżyser, twórca m.in. Interstellar, Mrocznego Rycerza czy świeżej Odysei mówi wprost: "Jeśli kupisz płytę 4K UHD, jest twoja. Żadna firma nie włamie się do twojego domu i ci jej nie zabierze".
Laureat Oscara, podobnie jak wielu fanów PlayStation, dostrzega w modelu cyfrowej dystrybucji sporą gamę zagrożeń i mankamentów. Cyfrowe biblioteki potrafią się zmieniać, a licencje na poszczególne tytuły sukcesywnie wygasają. To całkowicie odmienny scenariusz od bycia posiadaczem fizycznej kopii, którą możemy uruchomić na urządzeniu w każdym momencie. Dodatkowo wydania płytowe oferują z natury najwyższą możliwość jakość - nie posiadają kompresji danych i oferują większy bitrate niż platformy streamingowe, które siłą rzeczy muszą iść na pewne kompromisy.

Słowa Christophera Nolana to już nie tylko teoria, a praktyka. Nie tak dawno temu Sony potwierdziło, że na początku września z bibliotek użytkowników zniknie ponad 550 filmów i seriali dystrybuowanych przez StudioCanal z powodu wygasających licencji. Cyfrowa iluzja pęka więc niczym bańka mydlana, pozostawiając klientów bez ich ulubionych produkcji.
Strażnicy kinowej taśmy: Hollywood murem za płytami
Sam Nolan jest gigantycznym miłośnikiem technologii i chętnie z nich korzysta w miarę rozsądku. Reżyser potrafi sam nadzorować etap wydań domowych swoich filmów, spędzając wiele tygodni w studiach postprodukcyjnych. Cel? Dopieścić i zmaksymalizować doznania kinowe w kontekście efektów, dynamiki, ekspozycji scen oraz ujęć.

Christopher Nolan nie jest jedynym filmowcem wspierającym nośniki fizyczne. Słowa Nolana znalazły poparcie m.in. Guillermo del Toro, meksykańskiego reżysera, trzykrotnego laureata Oscara. Stwierdził on, że posiadacze filmów na płytach to odpowiedzialność i pewna forma bycia orędownikiem przyszłych pokoleń. Dodał, że nie ma zaufania do firm technologicznych, które przechowują filmowe dzieła za nas, a w praktyce nigdy nie wiadomo kiedy wybrane tytuły znikną z serwerów nawet największych gigantów.
Obrońcą filmowego dziedzictwa jest także Edgar Wright, reżyser Baby Driver. Brytyjczyk wielokrotnie apelował i przekonywał fanów do zakupu dzieł na nośnikach fizycznych, zwracając uwagę na problem dotyczący starszych produkcji. Leciwe filmowe dzieła wśród których kryje się wiele klasyków i kultowych pozycji, prawdopodobnie nigdy nie trafią do streamingu.
Odwrót od fizycznych nośników do 2028 roku redefiniuje własność intelektualną, przekształcając konsumentów z właścicieli w jedynie dożywotnich najemców treści, co potwierdzają przypadki usuwania gier i filmów z bibliotek cyfrowych. W obliczu tej rewolucji, fizyczne wydania 4K UHD i gry na płytach stają się ostatnim bastionem suwerenności konsumenckiej oraz gwarantem zachowania dziedzictwa kulturowego.











