Kilka dni temu niektórzy weterani World of Warcraft za sprawą serwerów Classic Anniversary już po raz trzeci z rzędu przeszli przez Dark Portal i rozpoczęli swoją przygodę z The Burning Crusade. Media społecznościowe zalała fala zrzutów ekranu spod Portalu, gdzie tysiące graczy punktualnie stawili się przy konkretnym NPC i w panice próbowali zaakceptować pierwszą misję TBC. Niektórzy zauważyli, że trzecia premiera 19-letniego dodatku buduje większy hype niż zbliżający się wielkimi krokami World of Warcraft: Midnight. Dlatego dzisiaj bliżej przyglądamy się największym kontrowersjom nadchodzącego dodatku.
Kontrowersje - koniec WeakAuras i uproszczenie klas postaci
Wśród weteranów World of Warcraft temat WeakAuras jest zdecydowanie najczęściej poruszanym i to on wzbudza największe wątpliwości odnośnie Midnighta. Jeden addon będący niezbędnym narzędziem w ekwipunku każdego mythic raidera czy miłośnika M+ od dłuższego czasu stanowił spory problem w World of Warcraft. Kiedy Blizzard z dnia na dzień ogłosił jednak, że chce całkowicie uniemożliwić jego wykorzystywanie, zaczęły się schody.
Cały proces radzenia sobie z konsekwencjami zrezygnowania z WeakAuras stał się istnym rollercoasterem dla fanów MMORPG. Przez ostatnich kilka miesięcy obserwowaliśmy, jak Blizzard próbuje odtworzyć funkcjonalności najbardziej podstawowych addonów oraz WeakAur i jak ostatecznie zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie tego zrobić. Z czasem deweloperzy zaczęli odpuszczać, pozwalać graczom na coraz więcej i w efekcie Midnight zapowiada się na gorszą, pozbawioną WeakAur i znaczących usprawnień "quality-of-life" wersją World of Warcraft.
W ramach dalszego zmniejszania bariery wejścia do współczesnego WoW-a Blizzard wprowadził również drastyczne zmiany do klas postaci. Przeprowadził proces nazywany w społeczności "pruningiem", czyli okrajaniem możliwości niemalże wszystkich klas w grze. Większość healerów straciła interrupty, ograniczono liczbę aktywnych umiejętności i uproszczono rotacje, tworząc bardziej przystępne specjalizacje. Wiele z tych zmian oceniono pozytywnie - pozbyto się wielu niepotrzebnych "przycisków", które znajdowały się na pasku umiejętności, aby okazjonalnie odświeżać jakiś pasywny efekt. Rotacje uległy jednak sporym zmianom, część aktywnych umiejętności zmieniło się w pasywne i wiele klas straciła swoją głębię, u podstaw sprowadza się do kilku kluczowych skilli. Jest to bardzo duże ryzyko ze strony Blizzarda, które musimy sprawdzić w praktyce. Musimy wejść na nowy raid, odwiedzić dungeony i zobaczyć, czy w parze z uproszczeniem klas poszły również zmiany w sposobie projektowania aktywności.
Pusty i pozbawiony aktywności pre-patch
W ogólnej narracji wokół World of Warcraft: Midnight nie pomaga fakt, że trwający pre-patch, aktualizacja przygotowująca do nadchodzącej aktualizacji, może być jednym z najgorszym w niedalekiej historii gry. Po miesiącach pustki w trzecim sezonie zdominowanym w dużym stopniu przez Legion Remix dostaliśmy aktualizację, która wprowadziła drobną lokację z przeciętnym ekwipunkiem do zdobycia, oferującą krótką serię misji oraz ponad 20 różnych rzadkich potworów do zabicia.
Szybkim wnioskiem większości społeczności był po prostu fakt, że pre-patch nie ma nic do zaoferowania i tak jak retail World of Warcraft wydawał się "martwy" niemalże od grudnia, tak "martwy" wydaje się również na kilka tygodni przed premierą historycznej ekspansji. Pre-patch powinien budować ekscytację, zapowiadać intrygujące wątki fabularne i dawać przedsmak wszystkiego, co ma do zaoferowania nadchodzący dodatek. Zamiast tego dostaliśmy nową walutę, powtarzalne World Questy i więcej "rarek" do zabijania.
Housing - obosieczny miecz Midnighta
Z każdym kolejnym tygodniem coraz bardziej kontrowersyjnym tematem staje się housing, czego zupełnie nie spodziewała się większość graczy, kiedy pierwszy raz zapowiadano ten system. Blizzard stworzył doskonałe narzędzie. Niczym w latach swojej świetności, wzięli znaną z innych gier koncepcję i dopracowali ją do perfekcji. Ostatnie miesiące pokazały wręcz niewyobrażalne możliwości budowania, dekorowania i modyfikowania swojej posiadłości. Gracze tworzą domy unoszące się w powietrzu, ukryte w jaskiniach lub gęstych lasach. Obserwujemy niesamowite twory najbardziej oddanych członków społeczności, które tylko utwierdzają w przekonaniu, że może być to przełomowy dodatek do World of Warcraft.
Housing niesie też za sobą liczne korzyści związane z budowaniem społeczności. Blizzard nie tylko opiekuje szeroką grupę fanów roleplayu, ale daje również pretekst do dodatkowych interakcji z członkami gildii lub graczami na liście naszych znajomych. Osoby, z którymi kiedyś spotykaliśmy się tylko w aktualnej stolicy lub na raidach i dungeonach, za pomocą housingu zyskali nową możliwość interakcji ze sobą.
Problem z housingiem w oczach wielu graczy pojawił się wtedy, kiedy zaczęło stawać się jasne, że system, który dla posiadaczy preordera Midnight zadebiutował jeszcze w grudniu, będzie dla Blizzarda głównym argumentem za zakupem nadchodzącej ekspansji. Szczególnie dobitnie zakomunikował to State of Azeroth, niedawny livestream zorganizowany przez deweloperów, mający na celu pokazać graczom, czego mogą spodziewać się po następnych kilku miesiącach. Housing zdominował całą dyskusję i nawet kiedy pod sam koniec wydawało się, że Blizzard może mieć coś nowego do pokazania, zobaczyliśmy jeszcze jeden zwiastun przypominający o tym, że w World of Warcraft można teraz wynająć własną posiadłość i postawić na niej dom.
Zgrzyt z wieloma weteranami World of Warcraft bierze się w przypadku housingu stąd, że housing nie jest elementem wpływającym na rozgrywkę. Wielu graczy WoW-a to kolekcjonerzy, którzy będą chętnie rozbudowywali swoje domostwo i dekorowali je o odblokowywane stopniowo przedmioty, ale housing to nie nowy raid, dungeon czy nowa "błyskotka" deweloperów pokroju Delvów. Budowanie własnego domu tak bardzo zawładnęło narracją wokół World of Warcraft: Midnight, że mało kto wie, czym jest chociażby Prey, nowa, endgame'owa aktywność w otwartym świecie, albo Labyrinth, coś w rodzaju "mega-delvów" będącym dodatkowym wyzwaniem dla fanów gry w pojedynkę.
Czy to wszystko oznacza, że Midnight nie ma nic nowego do zaoferowania i w następnej ekspansji World of Warcraft będziemy patrzeć jak słynne MMORPG upada? Absolutnie nie. Już po samych beta testach widać, ile angażujących atrakcji szykuje dla nas Midnight - odświeżony endgame, nowe podejście do debiutu raidów, więcej aktywności, regularne aktualizacje i obiecująca pula dungeonów na Mythic+. Biorąc jednak pod uwagę komunikację Blizzarda wokół nadchodzącego dodatku i tak dużo kontrowersyjnych zmian, trudno dziwić się, że narracja wokół Midnighta wymknęła się nieco spod kontroli twórców.










