Powrót króla bez kończyn
Wydawało się, że francuski gigant zapomniał o swoim niegdyś flagowym bohaterze, zostawiając go na pastwę losu (i gościnnych występów w innych grach). Tymczasem State of Play przyniosło bardzo konkretną zapowiedź. Rayman: 30th Anniversary Edition zadebiutowało w wersji cyfrowej już 13 lutego w cenie 19,99 dolara. Pakiet trafi na PlayStation 5, Xboksy Series X/S, Nintendo Switch oraz PC.
Wydawca określa ten zestaw mianem "ostatecznej edycji klasycznej platformówki" - i patrząc na listę zawartości, trudno odmówić mu racji. W środku znajdziemy nie jedną, a aż pięć różnych wersji pierwszej części gry. Twórcy zadbali o emulację edycji z oryginalnego PlayStation, MS-DOS, Game Boya Advance, Game Boya Color oraz - a to jest nie lada gratka dla kolekcjonerów dziwactw - z Atari Jaguar (tak, ten legendarny sprzęt Atari też tu jest). Każda z tych wersji różniła się oprawą, muzyką czy nawet budową poziomów, a możliwość bezpośredniego porównania ich w jednym miejscu to kawał solidnej, muzealnej roboty.
Trzydzieści lat minęło jak jeden dzień
Oryginalny Rayman zadebiutował w 1995 roku i z miejsca stał się fenomenem - w samej Europie sprzedał się w nakładzie 400 tysięcy egzemplarzy w zaledwie cztery miesiące, a dziś licznik wskazuje ponad 3 miliony kopii na całym świecie. Wielu z nas pamięta tę grę za sprawą baśniowej oprawy graficznej i fenomenalnej muzyki, ale nie oszukujmy się - pamiętamy ją też przez wyśrubowany poziom trudności. Pierwszy Rayman potrafił doprowadzić do szału nawet najbardziej cierpliwych graczy, a niektóre etapy w Band Land śnią się weteranom po nocach do dziś.
Na szczęście twórcy nowej edycji pamiętają, że nasz czas reakcji mógł nieco spaść przez ostatnie trzy dekady. Dodali szereg udogodnień, w tym opcję przewijania czasu, nieskończone życie oraz tryb nieśmiertelności. W końcu będziemy mogli zobaczyć napisy końcowe bez konieczności rzucania padem o ścianę, co ucieszy wszystkich, którzy odbili się od oryginału w latach dziewięćdziesiątych.
Skarby z archiwum Ubisoftu
To jednak nie same gry są tu najciekawsze, ale dodatki, które Ubisoft wygrzebał ze swoich archiwów. Prawdziwą sensacją jest grywalny prototyp wersji na konsolę SNES. To materiał, który przez lata obrósł legendą i był obiektem poszukiwań cyfrowych archeologów. Możliwość własnoręcznego sprawdzenia, jak Rayman wyglądałby na sprzęcie Nintendo w epoce 16-bitów, to wartość sama w sobie.
Pakiet zawiera też 120 dodatkowych poziomów, pochodzących z takich wydawnictw jak Rayman's New Levels czy Rayman by His Fans. Całość uzupełnia blisko godzinny interaktywny dokument z wywiadami z twórcami, szkicami koncepcyjnymi i dokumentami projektowymi. Wisienką na torcie jest na nowo nagrana ścieżka dźwiękowa autorstwa Christophe'a Hérala.
Fani pudełek będą musieli uzbroić się w cierpliwość, bo fizyczne wydanie trafi do sklepów dopiero w czerwcu - ale dla takiej zawartości warto chyba poczekać (albo… kupić grę dwa razy). Ubisoft najwyraźniej zrozumiał, że siła marki tkwi nie tylko w nowych technologiach, ale i w szacunku do własnego dziedzictwa. Jeśli ta kolekcja sprzeda się dobrze, trudno będzie nie wrócić do Raymana z czymś zupełnie nowym.
Czy wiesz, że...
Sukces komercyjny pierwszej części doprowadził do powstania gigantycznej serii, która liczy obecnie 45 produkcji na różne platformy - w tym pięć głównych odsłon i liczne spin-offy.











