Kup grę, zgarnij skina. Proste?
Za doniesieniami stoi znany i wiarygodny leaker Hypex, który ujawnił, że nowa strategia ma formę programu "prezent za zakup". Pomysł jest w gruncie rzeczy genialny w swojej prostocie i ma rozwiązać największy problem platformy - dla wielu graczy jest ona wyłącznie "launcherem do Fortnite". Epic chce, żeby gracze, którzy i tak logują się do EGS, zostawali w jego ekosystemie na dłużej i przede wszystkim wydawali tam pieniądze.
Nowa inicjatywa ma ruszyć już w przyszłym miesiącu, a na pierwszy ogień pójdą współprace z Resident Evil: Requiem oraz Crimson Desert. Warto jednak ostudzić emocje - Hypex zaznacza, że 100 kolaboracji nie oznacza 100 nowych skinów. W puli nagród znajdą się też mniejsze dodatki, takie jak plecaki, kilofy czy lotnie, podobnie jak w przypadku niedawnego pakietu związanego z filmem "28 lat później".
Wielka ofensywa czy strzał w kolano?
Pomimo ambitnych planów, nie brakuje głosów sceptycznych. Michael Douse, szef wydawniczy w Larian Studios, niedawno publicznie wyraził swoje wątpliwości co do strategii Epica. W jednej z dyskusji argumentował, że "żywotność sklepu zależy od ich zdolności do przekształcenia setek milionów graczy w Fortnite w średnio-zaawansowanych i hardkorowych graczy premium", czego jego zdaniem marka Fortnite nie jest w stanie zrobić.
Przypomnijmy tutaj sagę z Alan Wake 2, którego sprzedaż, zdaniem wielu analityków, została ograniczona przez umowę na wyłączność z Epic Games Store. Douse wie, co mówi, bo jego firma ma na koncie jeden z największych hitów ostatnich lat.
Dotychczasowe próby przyciągnięcia graczy, takie jak rozdawanie darmowych gier, przynosiły mieszane rezultaty. Zdarzały się nawet kuriozalne sytuacje, jak w przypadku gry Blood West, która odnotowała wzrost sprzedaży na Steamie w momencie, gdy była dostępna za darmo na EGS. Gracze chętnie brali darmówkę, ale pieniądze i tak woleli zostawić u konkurencji.
Fortnite jako koń trojański Epic Games
Od samego początku Epic Games Store zmaga się z łatką platformy wybrakowanej i mniej przyjaznej użytkownikowi niż Steam. Wprowadzenie tak podstawowej funkcji jak koszyk na zakupy zajęło twórcom lata, a umowy na wyłączność przysporzyły im tylu zwolenników, co zagorzałych wrogów. Fortnite, będąc kurą znoszącą złote jaja, ma teraz posłużyć jako ostateczny argument w tej nierównej walce.
Strategia stu kolaboracji rocznie to najbardziej agresywne i bezpośrednie podejście w dotychczasowej historii sklepu. Pytanie brzmi, czy darmowy plecak do postaci z kreskówki jest wystarczającą zachętą, by porzucić wygodę i bibliotekę budowaną latami... na Steamie.
Czy wiesz, że...
Fortnite jest absolutnym rekordzistą, jeśli chodzi o crossovery w grach wideo. Na liście współprac znajdują się setki marek, od Marvela i DC, przez Gwiezdne Wojny i Naruto, aż po luksusowe domy mody jak Balenciaga. To sprawia, że gra jest często nazywana cyfrowym "multiversum popkultury", gdzie na jednej mapie mogą spotkać się postacie, które w żadnym innym medium nie miałyby na to szansy.










