FC Barcelona rozczarowała na Camp Nou
Pierwsze starcie ćwierćfinałowe obu hiszpańskich potęg miało nieco zaskakujący przebieg. Faworytem meczu na Spotify Camp Nou była drużyna gospodarzy, która jest jednocześnie liderem ligi hiszpańskiej. "Duma Katalonii" świetnie radzi sobie w krajowych rozgrywkach i wydawało się, że są na dobrej drodze do tego, by wygrać także na swoim obiekcie ze stołecznym Atletico. Plany te pokrzyżowały się w 44. minucie, gdy Pau Cubarsi otrzymał czerwoną kartkę za faul przed polem karnym, a chwilę później Julian Alvarez wykorzystał rzut wolny z dogodnej pozycji, dając prowadzenie Atletico.
W 70. minucie drugiego gola dołożył Alexander Sørloth i to Madrytczycy na swoim obiekcie będą bronili dwubramkowej przewagi. Wydaje się, że to będzie trudna sztuka, by odrobić w Madrycie dwa gole, choć na pewno nie jest to niemożliwe. Na YouTube pojawiła się symulacja tego spotkania. Padł w nim istny grad goli. Czy któreś z trafień padło łupem Roberta Lewandowskiego?
Symulacja meczu Atletico - FC Barcelona z gradem goli
Symulacja spotkania odbyła się w grze EA Sports FC 26, a autorem jej jest kanał MzpandaGaming, który specjalizuje się w rozgrywaniu wirtualnych meczów pomiędzy drużynami, które w rzeczywistości mają zagrać między sobą spotkanie. Już po pierwszym kwadransie symulacji zobaczyliśmy dwa trafienia na Wanda Metropolitano w Madrycie. W 10. minucie na prowadzenie "Dumę Katalonii" wyprowadził niesamowity Lamine Yamal, a kilka minut później do wyrównania doprowadził wspomniany wcześniej norweski snajper Alexander Sørloth.
Barcelona szybko odpowiedziała w 30. minucie za sprawą znakomitego trafienia Roberta Lewandowskiego. Jednak po raz kolejny nie mogła długo cieszyć się z prowadzenia, gdyż jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę gola na 2:2 zdobył Julian Alvarez. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza część spotkania.
W drugiej połowie absolutnym bohaterem był Robert Lewandowski. Kapitan polskiej reprezentacji dał trzecie prowadzenie Barcelonie w 52. minucie. Wówczas wydawało się, że Barcelona zaczyna kontrolować spotkanie, ale nic bardziej mylnego. Kolejne 20 minut należało do Atletico. Najpierw wyrównał Giuliano, a potem trafienie na 4:3 zdobył Sørloth. Remis na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry uratował nie kto inny niż Robert Lewandowski. Jednak remis 4:4 nie byłby niczym dobrym dla FC Barcelony, której remis nie pozwala na awans do półfinału Ligi Mistrzów.











