Spis treści:
- Zaskakujące spadki na giełdzie
- Koszty produkcji uderzają w graczy
- Ratunek w znanych markach
- Czy wiesz, że...
W skrócie
- Wartość akcji Nintendo spadła o 10 procent z powodu rozczarowujących prognoz sprzedaży konsoli Switch 2 oraz rosnących kosztów produkcji.
- Nintendo spodziewa się dystrybucji 16,5 miliona egzemplarzy Switcha 2 w najbliższych miesiącach, co oznacza wyhamowanie w stosunku do poprzedniego okresu.
- Firma planuje podnieść wartość konsoli dzięki grom na wyłączność, a rynek komentuje możliwą zapowiedź odświeżonej wersji The Legend of Zelda: Ocarina of Time.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zaskakujące spadki na giełdzie
Niespełna rok po rynkowym debiucie konsoli Nintendo Switch 2 inwestorzy mają poważne powody do niepokoju. Według najnowszego raportu agencji Bloomberg, notowania Nintendo poleciały w dół aż o 10 procent w trakcie jednej porannej sesji. Stanowi to najgłębszy i najbardziej gwałtowny spadek od blisko kwartału. Rynkowa panika wybuchła tuż po ogłoszeniu zrewidowanych planów sprzedażowych na bieżący rok fiskalny, które okazały się znacznie poniżej oczekiwań analityków.
Obecnie firma zakłada dystrybucję na poziomie 16,5 miliona egzemplarzy swojego najnowszego sprzętu w ciągu najbliższych miesięcy. Taki wynik wciąż imponuje, jednak oznacza drastyczne wyhamowanie względem poprzedniego okresu, kiedy to do graczy trafiło prawie 20 milionów sztuk. Początkowe miesiące obecności urządzenia na rynku przyniosły rekordowe zainteresowanie, napędzane hitami pokroju Pokemon Pokopia oraz Tomodachi Life: Living the Dream.
Sytuacja sprzętu uległa jednak zauważalnej zmianie na początku bieżącego roku. Nowa platforma ustąpiła pola PlayStation 5 w rankingach popularności, a zarząd zakłada utrzymanie się tego negatywnego trendu. Nie pomagają też kontrowersyjne decyzje biznesowe.
Koszty produkcji uderzają w graczy
Zarząd Nintendo niedawno potwierdził globalną podwyżkę ceny drugiego "Pstryczka" o 50 dolarów, co w przeliczeniu daje kwotę około 200 złotych. Czyni to nową platformę najdroższym systemem w dotychczasowej historii producenta, nawet bez uwzględniania inflacji. Klienci muszą głębiej sięgnąć do kieszeni, a przecież rosnące koszty życia na całym świecie skutecznie zniechęcają do zakupu luksusowych urządzeń rozrywkowych.
Wyższa cena nowej konsoli paradoksalnie wcale nie gwarantuje firmie wyższych zysków z każdego sprzedanego egzemplarza. Kryzys na rynku pamięci RAM oraz rosnące koszty utrzymania łańcuchów dostaw mocno nadwyrężają budżet technologicznego giganta.
"Podwyżka ceny nie pokrywa w pełni rosnących kosztów produkcji" - powiedział Shuntaro Furukawa, prezes Nintendo. Giełdowi gracze błyskawicznie zareagowali na to niekorzystne zestawienie mniejszej liczby sprzedanych urządzeń z malejącą marżą.
Ratunek w znanych markach
Obecna wycena Nintendo osiągnęła najniższy pułap od sierpnia 2024 roku. Wówczas cała branża elektronicznej rozrywki mierzyła się z potężnym kryzysem gospodarczym, a akcje wielu firm leciały na łeb na szyję. Japończycy zdołali wtedy odbić się od dna i osiągnąć historyczne maksima, właśnie dzięki ogromnemu sukcesowi drugiej generacji Switcha.
Odpowiedzialność za odbudowę zaufania inwestorów przejmą teraz wyłącznie gry wideo. Furukawa zapowiedział podnoszenie wartości sprzętu poprzez mocne exclusive'y, które przyciągną przed ekrany nowych odbiorców. Nieoficjalnie mówi się o rychłej zapowiedzi odświeżonej wersji The Legend of Zelda: Ocarina of Time, na którą fani czekają od lat. Wydanie tak kultowego hitu w zupełnie nowej oprawie graficznej mogłoby ponownie napędzić sprzedaż urządzeń na całym świecie.
Czy wiesz, że...
Pierwsza generacja konsoli Nintendo Switch potrzebowała aż 22 miesięcy, aby zbliżyć się do wyników, które jej następca osiągnął w niecały rok. Mimo obecnych giełdowych spadków, nowa platforma wciąż wyprzedza swojego poprzednika pod względem ogólnej dynamiki sprzedaży.










