Od oficjalnego ogłoszenia Highguard do premiery dzieła Wildlight Entertainment minęło zaledwie półtora miesiąca. Sieciowa strzelanka brylowała podczas The Game Awards 2025, generując sporo emocji wśród graczy. Potem deweloperzy tego tytułu całkowicie zamilknęli... aż do teraz.
Prawie 100 tys. graczy w Highguard w dzień premiery
W poniedziałek w godzinach wieczornych odbyła się krótka prezentacja gry, po czym Highuard oficjalnie wystartowało na Steamie oraz na konsolach Xbox Series X/S i PlayStation 5. Momentalnie w grze zameldowały się prawdziwe tłumy - w momencie szczytowym na serwerach shootera na Steamie przebywało ponad 97 tys. jednocześnie zalogowanych graczy.
W tym przypadku możemy mówić o naprawdę dużym sukcesie, zważając przede wszystkim na dwa aspekty: gra wystartowała w poniedziałek, a jak powszechnie wiadomo, to w okresie weekendowym populacja grających jest największa. Ponadto przez półtora miesiąca twórcy tego dzieła praktycznie do zera zminimalizowali jakąkolwiek kampanię promocyjną związaną z tą grą.
Gorzkie oceny i masa krytyki
Niestety wysoka popularność Highguard premierowego dnia nie idzie w parze z ocenami, które są - lekko mówiąc - przytłaczająco negatywne. Na blisko 10 tys. recenzji zaledwie 20% z nich jest pochlebna. W pierwszych recenzjach użytkownicy Steama uskarżają się na problemy z logowaniem oraz połączeniem z serwerem.
Sporo osób napotyka regularne crashe uniemożliwiające płynną rozgrywkę. Obrywa się też nędznej optymalizacji sprzętowej na PC. Nawet wydajne jednostki komputerowe nie radzą sobie z właściwym działaniem tej gry. "Przypominam, ze DLSS to nie jest rozwiązanie. Gra powinna działać bez tego na normalnym poziomie" - możemy wyczytać w sekcji komentarzy.
Lwia część krytyki dedykowana jest również licznym bugom, na które można natrafić już podczas samouczka. Niektórzy zwracają też uwagę na dziwną implementację mapę, "pływający celownik" i dziwnie zaprojektowane mechaniki m.in. zbierania łupów, handlowania oraz bronienia baz.
Na finalny werdykt będziemy musieli jeszcze poczekać. Pewne jest jednak to, że taka sterta negatywnych recenzji nie przynosi chluby twórcom, a samych graczy po prostu odstrasza - taki już urok systemu recenzji na Steamie... nawet jeśli mowa o grze free-to-play.











