Kontroler na sterydach
Akcja TROLEU rozgrywać będzie się we Francji i pozwoli wcielić się w rolę kontrolera biletów w tamtejszym transporcie publicznym. Do głównych zadań należeć będą, a jakże, sprzedaż biletów, sprawdzanie ich ważności oraz dbanie o ogólny porządek. Brzmi jak ciekawie zapowiadający się symulator, prawda? Jednak ta sielanka będzie utrzymywać się do pewnego momentu - a dokładniej, do kiedy któryś z pasażerów nie zacznie stwarzać problemów. Wtedy uruchamia się tryb "najpierw pacyfikuj, później zadawaj pytania", a osoby nie potrafiące się dostosować do ogólnie przyjętych reguł, prawdopodobnie nie dotrwają do finałowych destynacji. Niezależnie, kto okaże się nieposłusznym delikwentem - decyzja o losie poszczególnych pasażerów pozostanie w rękach użytkowników. Jak napisali twórcy w opisie gry na platformie Steam: "TROLEU" nie ocenia".
Bilety i bijatyki
TROLEU to swego rodzaju miks symulatora biletera z bijatyką. Zresztą twórcy nawet nie próbują udawać, że będzie inaczej.
Wybierz się na szaloną przejażdżkę z TROLEU - zwariowaną pierwszoosobową grą akcji, w której wcielasz się w konduktora trolejbusu. Poczuj dziwaczną, a jednocześnie urzekającą rutynę pracy w przedsiębiorstwie transportu publicznego. Witamy na pokładzie! Bezpieczna podróż pasażerów będzie od teraz twoim priorytetem. Codzienność stanie się niezwykła, a wysiadanie na następnym przystanku przejdzie do przeszłości, bo od teraz to ty tu dowodzisz
Zanim jednak gracze staną się samozwańczymi królami francuskich trolejbusów, żeby nie było zbyt łatwo, warto by mieli na uwadze, że co jakiś czas ich pracę monitorować będzie inspektor. Ten jegomość nie tylko sprawdzać będzie pasażerów, ale także graczy. Jeśli przyłapie gapowicza, który umknął uwadze, to nie pomogą żadne tłumaczenia - graczy spotka dokładnie ten sam los, co trudnych pasażerów.
Demo, które robi hałas
Na razie TROLEU można ograć w wersji demonstracyjnej. Do wyboru oddane zostały trzy, pełne absurdów, poziomy, które zaoferują sporo atrakcji, jak: sprzątanie po pasażerach, kontrolowanie biletów i dokumentów, czy wreszcie regularne walki i wyrzucanie podróżnych, którym wydaje się, że kupili bilet na imprezę, a nie przejazd transportem publicznym.
Wizualnie gra wygląda jak z lat 90. i generacji pierwszego systemu PlayStation, ale w tym chyba tkwi jej największy urok. TROLEU ma do zaoferowania coś więcej - oryginalną, nietypową rozgrywkę, ale czy wciągnie na długie godziny? Raczej nie, chociaż wszystko będzie zależeć od graczy - jednym bijatyki z pasażerami mogą przypaść do gustu i nigdy się nie znudzić, inni mogą potraktować grę w kategoriach ciekawego sposobu na odstresowanie - przyjemnego, ale pod warunkiem, że nie potrwa dłużej niż kwadrans.











