Luna Abyss wpisuje się w kanony przygodowego shootera będącego hybrydą gry platformowej podrasowanej elementami bullet hell. "Jesteś więźniem skazanym na odkrywanie opuszczonej megastruktury, rozciągającej się głęboko pod powierzchnią mimicznego księżyca - Luny. Twoim zadaniem jest odzyskanie z Otchłani zapomnianej technologii oraz kolonii, którą pochłonęła. Każdy twój ruch będzie nadzorowany przez twojego sztucznego strażnika o imieniu Aylin" - czytamy.
Większość rozgrywki skupia się na dynamicznych pojedynkach z kosmicznymi potworami. Sekwencje te zgrabnie przeplatają się z mechanikami platformowymi - przemierzamy poszczególne biomy i poziomy poprzez bieg oraz skoki przez otchłań. Jak przystało na gatunek bullet hell, starcia są intensywne i wymagają odpowiedniej koordynacji działań - poza samym strzelaniem, konieczne okaże się jeszcze unikanie wystrzeliwanych przez oponentów pocisków.
Mocnym punktem Luny Abyss jest zaprojektowany przez deweloperów świat. Upadła kolonia i uniwersum zmierzające w stronę zagłady przesiąka mrokiem, brutalnością i bezwzględnością. Miłośnicy postapokaliptycznej scenerii Sci-Fi prawdopodobnie nie będą mogli oderwać wzroku od aury wizualnej w tym tytule.
Luna Abyss debiutuje właśnie na platformach PlayStation 5, Xbox Series X/S oraz PC. Od momentu swojej premiery tytuł Kwalee Labs już pierwszego dnia melduje się w katalogu usługi Xbox Game Pass, co oznacza, że subskrybenci pakietu Microsoftu mogą ogrywać ten tytuł bez dodatkowych opłat.
Pierwsze recenzje Luny Abyss już znamy. W serwisie OpenCritic dzieło otrzymało średnią notę krytyków 79/100. To bardzo solidny, by nie powiedzieć, że świetny wynik świeżej pozycji. Największe zalety gry to mroczny klimatyczny świat oparty o surrealizm, immersyjny oraz płynny ruch idealnie łączący w sobie sekwencje strzelankowe z platformowymi oraz warstwa narracyjna, która skłania do refleksji.










