W skrócie
- Electronic Arts przestało być spółką publiczną po wykupie lewarowanym za 55 miliardów dolarów, co stanowi historyczną sumę dla transakcji tego typu na giełdzie.
- Głównym właścicielem EA został saudyjski fundusz Public Investment Fund z udziałem 93,4 procent, a pozostałe udziały należą do firm Silver Lake oraz Affinity Partners.
- Mimo sukcesu Battlefielda 6 w 2025 roku, odpowiedzialne za grę zespoły przeszły zwolnienia w tym samym roku, w którym finalizowano wykup spółki przez nowych inwestorów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Transakcja nie jest żadną niespodzianką. Electronic Arts ogłosiło ją jesienią zeszłego roku, akcjonariusze zaakceptowali warunki grudniową większością głosów, a Komisja Europejska nie znalazła podstaw, by ją zablokować. I w końcu mamy to, czego wszyscy (nie) chcieliśmy. Fani Battlefielda, FIFA (dziś EA Sports FC) czy The Sims obudzili się w świecie, w którym o przyszłości ich ulubionych marek decyduje w większości nie zarząd w Redwood City, a saudyjski fundusz majątkowy zarządzany przez następcę tronu.
Kto naprawdę kupuje Electronic Arts?
Konsorcjum kupujące EA składa się z trzech podmiotów, ale ich udziały są dalekie od równych. Public Investment Fund, saudyjski fundusz państwowy, obejmuje 93,4 procent nowej struktury właścicielskiej. Silver Lake, amerykańska firma private equity specjalizująca się w technologii, ma 5,5 procent. Affinity Partners - firma inwestycyjna założona przez Jareda Kushnera, zięcia Donalda Trumpa - zadowala się 1,1 procenta.
Ten rozkład zaważył na politycznym odbiorze transakcji w Waszyngtonie. Mimo najmniejszego udziału Affinity Partners właśnie obecność Kushnera wzbudziła najwięcej hałasu politycznego w Stanach Zjednoczonych. Kilku senatorów publicznie pytało o ryzyko wpływu zagranicznego i bezpieczeństwo narodowe przy przejęciu firmy tej wielkości przez fundusz kontrolowany przez rząd innego państwa. PIF odpowiadał na te pytania od miesięcy. Teraz odpowiadać będzie nowy, prywatny właściciel EA.
Zięć prezydenta USA ma w tym udział
Human Rights Watch od lat opisuje inwestycje PIF w sport i rozrywkę jako element strategii wizerunkowej Arabii Saudyjskiej. Przejęcie Newcastle United, organizacja turniejów LIV Golf, a teraz kontrola nad wydawcą FIFA i Battlefielda - każdy kolejny zakup układa się w ten sam schemat. Krytycy nazywają to sportswashingiem, czyli kupowaniem popularnych marek rozrywkowych, żeby odwrócić uwagę od zarzutów o naruszenia praw człowieka.
EA broni się argumentem, że nowy właściciel niczego nie zmieni w codziennej pracy wewnętrznych zespołów. Prezes Andrew Wilson zostaje na stanowisku, siedziba firmy zostaje w Kalifornii, a zespoły deweloperskie pracują dalej nad swoimi projektami.
Czy to wystarczy, żeby uspokoić graczy zaniepokojonych wpływem funduszu państwowego na treści kulturowe? Odpowiedzi nie da żaden komunikat prasowy. Potrzebne są kolejne lata działalności EA pod nowym szyldem. Wszyscy będziemy patrzeć im na ręce.
Battlefield 6 pobił rekordy, deweloperzy stracili pracę
W tym samym roku finansowym, w którym EA negocjowało warunki wykupu, firma zwalniała pracowników studiów DICE, Criterion Games, Ripple Effect i Motive - czterech zespołów odpowiedzialnych za Battlefield 6. Zwolnienia nastąpiły, mimo że gra została najlepiej sprzedającym się tytułem w Stanach Zjednoczonych w 2025 roku, a wewnętrzne raporty EA potwierdzały, że produkcja spełniła wszystkie założenia.
Rekordowy sukces gry i zwolnienia w tych samych studiach nałożyły się na siebie w tym samym roku finansowym. Doszło do tego akurat wtedy, gdy zarząd EA finalizował ostatnie warunki wykupu wartego 55 miliardów dolarów. Deweloperzy odpowiedzialni za komercyjny sukces firmy stracili etaty w tym samym kwartale, w którym prezes dopinał szczegóły transakcji.
Zarząd zarobił fortunę w tym samym roku
Andrew Wilson zarobił w roku finansowym 2026 równowartość 38,6 miliona dolarów (ok. 146 mln zł), czyli o 8 milionów dolarów więcej niż rok wcześniej. Mediana wynagrodzenia w EA wyniosła w tym samym czasie 126 612 dolarów (ok. 479 tys. zł). Sam koncern podał w dokumencie złożonym do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, że różnica między tymi kwotami wynosi 305 do 1.
Podstawowa pensja Wilsona to wciąż "tylko" 1,3 miliona dolarów (ok. 4,9 mln zł). Resztę pakietu stanowią akcje, premia gotówkowa i inne świadczenia, w tym prywatna ochrona i dostęp do firmowego odrzutowca. Jeśli zamknięcie transakcji doprowadzi do jego zwolnienia w ramach klauzuli zmiany kontroli, prezes może dodatkowo otrzymać odprawę w wysokości do 125 milionów dolarów (ok. 473 mln zł).
Prywatna spółka nie musi się z niczego tłumaczyć
Wraz z zamknięciem transakcji EA znika z listy spółek zobowiązanych do publikowania kwartalnych raportów finansowych. Analitycy i dziennikarze śledzący branżę od lat czytali te raporty jak barometr kondycji wydawcy. Od dziś ten barometr przestaje działać dla kogokolwiek poza samymi właścicielami.
Zwolennicy transakcji twierdzą, że to dobra wiadomość dla samych gier. Bez presji kwartalnych wyników studia EA miałyby więcej swobody w planowaniu produkcji na lata, bez konieczności tłumaczenia się przed inwestorami z każdego opóźnienia. A możliwe, że tę swobodę dostaną właśnie teraz, dzięki Saudyjczykom.
Sceptycy odpowiadają, że fundusz, który zapłacił 55 miliardów dolarów, prędzej czy później zechce zobaczyć zwrot z inwestycji. Tylko nacisk po prostu przeniesie się z sali obrad giełdy do zamkniętych rozmów z nowym właścicielem.
Los Battlefielda i Simsów zależy teraz od Rijadu
Żaden dokument transakcyjny nie odpowiada na pytanie, jak zmieni się produkcja EA Sports FC, Battlefielda czy The Sims w kolejnych latach. EA zapewnia, że nic się nie zmieni. Historia przejęć w branży technologicznej i rozrywkowej uczy raczej ostrożności wobec takich zapewnień. Zmiany rzadko przychodzą w dniu zamknięcia transakcji, częściej wypływają na powierzchnię po kilku kwartałach, gdy nowy właściciel zaczyna liczyć koszty.
4 sierpnia skończył się pewien rozdział historii Electronic Arts. To, czym firma będzie za rok, zależy teraz od ludzi w Rijadzie, których w większości nie poznamy nawet z nazwiska. Grupa Saudyjczyków kupiła sobie właśnie prawo decydowania, jak wygląda przyszłość kilku najpopularniejszych marek rozrywkowych na świecie, z EA Sports FC i Battlefieldem na czele.












