W skrócie
- World of Tanks: HEAT to spin-off klasycznego WoT, łączący mechanikę czołgów z formułą hero shootera i szybszym tempem rozgrywki.
- System agentów i krótkie mecze zwiększają dynamikę gry, przy zachowaniu znaczenia pancerza, pozycji i mechanik znanych z oryginału.
- Problemy mogą sprawiać czytelność podczas dynamicznych starć oraz oprawa graficzna skoncentrowana bardziej na płynności niż efektach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
World of Tanks: HEAT od pierwszych minut daje do zrozumienia, że nie chce być klasycznym WoT-em (nie mylić z Wojskami Obrony Terytorialnej!) z nowym interfejsem. To spin-off, który przerabia czołgowe fundamenty Wargamingu na modłę hero shooterów. Jest krótszy, głośniejszy, bardziej bezpośredni. I - co bywa sporym zaskoczeniem - ten miks naprawdę działa.
Zginiesz? Wróć, to tylko chwila
Największa różnica ujawnia się na samym początku meczu. Nie ma w World of Tanks: HEAT ostrożnego podjeżdżania pod krzak i nerwowego wypatrywania przeciwnika przez pół mapy. Mecze 5 na 5 są krótkie i zwarte (rzecz jasna, 10 na 10 trochę dłuższe i bardziej rozproszone), a śmierć nie oznacza kilku minut oglądania cudzej rozgrywki - po chwili wraca się do gry. To sprawia, że tytuł od razu wydaje się przystępniejszy, szczególnie dla kogoś, kogo klasyczny World of Tanks odstraszał karami za pomyłki i żmudnym grindem.
System agentów to chyba największa atrakcja World of Tanks: HEAT. Każdy czołg ma własną rolę, zestaw umiejętności i ultimate'a. Tarcze, ostrzały, granaty, rakiety… To może brzmieć jak przepis na chaos, ale w praktyce, po kilku starciach, wszystko zaczyna się układać w logiczny rytm: ktoś inicjuje, ktoś zabezpiecza flankę, ktoś wyciąga przeciwnika zza osłony, ktoś dobija albo przejmuje cel. Gdy drużyna gra razem, HEAT potrafi dać sporą satysfakcję. A wtedy po każdym meczu po prostu chce się rozpoczynać następny.
Stary pancerz, nowe gąsienice
Mimo całej tej arcade'owej otoczki World of Tanks: HEAT wciąż jest grą o czołgach z prawdziwego zdarzenia. Pancerz czy kąt ustawienia kadłuba wciąż mają tu ogromne znaczenie, a trafienia w konkretne moduły potrafią zmienić przebieg starcia. To mechanika doskonale znana z klasycznego World of Tanks, tyle że w znacznie szybszej formule. Wciąż trzeba myśleć o pozycji, odsłanianiu słabych punktów i tym, kiedy można przyjąć strzał, a kiedy lepiej schować się za przeszkodą. Różnica tkwi niemal wyłącznie w tempie.
Gra nie nagradza też wyłącznie polowania na fragi. W trybach opartych na kontroli stref albo potwierdzaniu zniszczeń samo rozwalenie przeciwnika nie zawsze wystarczy - trzeba zebrać znacznik, utrzymać pozycję albo odpowiednio rozegrać końcówkę wymiany. W efekcie nawet prostsze tryby nabierają mocno drużynowego charakteru.

Czytelność do poprawy
Czy w World of Tanks: HEAT wszystko od razu działa idealnie? No, nie. Momentami na ekranie robi się wszystkiego po prostu za dużo. Eksplozje, efekty umiejętności, znaczniki, ogień artyleryjski i czołgi wpadające sobie w linie strzału potrafią zamienić starcie w wizualny hałas. Okej, da się do tego przyzwyczaić. Tyle że w grze o tak szybkim tempie każda sekunda dezorientacji kosztuje zbyt wiele. Wargaming musi jeszcze zdecydowanie popracować nad czytelnością.
W zamkniętej wersji wciąż było czuć betę. Gra radzi sobie najlepiej przy priorytecie płynności (tryb nastawiony na ładniejszą grafikę nie daje aż takiego zysku wizualnego, żeby warto było tracić responsywność). Sama oprawa jest poprawna, miejscami efektowna, ale to tylko solidna baza, bez jakichkolwiek prezentacji możliwości silnika. Ale może twórcom - i graczom, którzy na World of Tanks: HEAT liczą - to w zupełności wystarczy?

Czy warto czekać na World of Tanks: HEAT?
Po pierwszych testach pozostaje silne wrażenie, że World of Tanks: HEAT ma sens - nie jako następca klasycznego World of Tanks, lecz jako jego szybszy, bardziej widowiskowy kuzyn. Fundament jest niezwykle przyjemny: czuć ciężar maszyny, siłę strzału oraz satysfakcję z dobrze rozegranego natarcia. Jeśli lubicie czołgi, koniecznie śledźcie rozwój wypadków. To może być naprawdę kawał świetnej gry. Pod warunkiem, że Wargaming nie zepsuje nam zabawy agresywną monetyzacją.










![Kultowe gry z lat 90. Czy rozpoznasz je po jednym obrazku? [QUIZ]](https://i.iplsc.com/000MSIXHSJEABPO8-C401.webp)
