W skrócie
- Meta wprowadza narzędzia Horizon Create i Studio, które pozwalają generować gry 2D i 3D na podstawie opisów tekstowych, publikując je bezpośrednio na Facebooku czy Instagramie.
- Meta kontroluje cały proces tworzenia gry, dostarczając silnik, analitykę i kanały dystrybucji, co czyni twórcę zależnym od priorytetów algorytmów platformy.
- Brak jasnych zasad dotyczących praw autorskich przy remiksowaniu projektów oraz niepewność prawna w kwestii ochrony utworów generowanych w całości przez sztuczną inteligencję.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- Prompt zamiast zespołu
- Algorytm przy stole projektanta
- Remiks, czyli czyje to jest?
- Farma, którą już raz zaorano
- Pieniądze? Później, później
- Kto na tym straci?
Chodzi o dwa narzędzia. Horizon Create to aplikacja na telefon, a Horizon Studio to jej bardziej rozbudowana wersja w przeglądarce, niewymagająca mocnego komputera ani nawet instalowania na nim czegokolwiek. Oba mają budować z opisu gry 2D i 3D "z systemem progresji, zbalansowanym poziomem trudności, oprawą graficzną i trybem wieloosobowym", jak zapewnia Meta na swoim blogu. Gotową grę publikuje się dwoma dotknięciami ekranu. Od razu można w nią zagrać w Horizonie, na Instagramie i na Facebooku - znów, nawet bez pobierania czegokolwiek. Na razie działają zapisy do wczesnego dostępu, a według relacji Android Central szersze udostępnienie ma nastąpić na początku przyszłego roku.
Pierwsze pytanie brzmi, czy maszyna w ogóle zrobi dobrą grę. Drugie przychodzi do głowy dopiero po dłuższej chwili. Meta dostarcza w jednym pakiecie narzędzie, model wykonujący pracę, analitykę oceniającą wynik, kanał dystrybucji i docelowo system zarabiania. Autor gry wnosi pomysł, a resztę łańcucha kontroluje platforma. W czym problem? Zaraz do tego dojdziemy.
Prompt zamiast zespołu
Persson opisał to tak:
Od tego momentu wszystko jest o jeden prompt dalej. Zmień otoczenie, podmień postacie, dodaj zadanie, nowy poziom, dostosuj trudność tak, żeby nowi gracze zostali na dłużej.
Programowanie, grafikę i balans przejmują agenci AI, którym autor wydaje polecenia zwykłym językiem. Dziennikarz Android Central widział na pokazie całe drzewo zależności gry, z rozpisaną każdą mechaniką. Zmiany wchodziły na żywo, w trakcie grania. Pięć osób budowało tam jednocześnie jeden świat. Jedna zmieniała pogodę, druga dodawała pojazdy, trzecia walkę.
Po stronie człowieka są: pomysł, kierunek i decyzja, co z wygenerowanego materiału wziąć, a co wyrzucić. Brzmi skromnie, ale właśnie tu dochodzi do przewartościowania całej pracy. Kiedy do stworzenia całego poziomu wystarczy wprowadzenie jednozdaniowego promptu (idąc po linii najmniejszego oporu), liczy się umiejętność oceny, który z dziesięciu wariantów jest dobry. Na razie nikt spoza grupy testerów nie wie, czy z tych narzędzi wychodzą gry, w które chce się grać dłużej niż kwadrans. Meta pracuje nad nimi dopiero od kwietnia.

Algorytm przy stole projektanta
Tu narzędzie Mety przestaje być zwykłym generatorem. Persson zapowiedział, że Horizon będzie śledzić dane z rozgrywek i podsuwać autorowi poprawki. Jako główną miarę sukcesu wskazał gry, które sprawiają, że gracze "wracają". Te gry trafią do tych samych kanałów, co rolki i zdjęcia znajomych, czyli na Facebooka i Instagrama.
Gra wyświetlona w feedzie walczy o kciuk z filmikiem obok, więc liczą się pierwsze sekundy i powód, żeby jutro wrócić. Asystent, który zna wyniki wszystkich gier na platformie, najpewniej będzie podpowiadał sprawdzone rozwiązania: codzienne nagrody, serie logowań, krótkie pętle. To tylko moja interpretacja, ale wynika z metryki, którą Meta sama nazwała. Autor pisze prompt, a cel gry wyznacza firma, która zarabia na czasie spędzonym w jej aplikacjach. To trochę tak, jak wydawnictwo, które daje ci pióro, podpowiada zakończenie pod listę bestsellerów, drukuje tylko we własnych kioskach i samo decyduje, na której półce stanie twoja książka.

Remiks, czyli czyje to jest?
W nagraniu z Connect Persson zachęcał, żeby zaczynać projekt od remiksu gry, która nas zainspirowała. W materiałach z konferencji nie znalazłem odpowiedzi na podstawowe pytania:
- Czy twórca oryginału musi się zgodzić na remiks?
- Czy dostanie część przychodu?
- Czy jego nazwisko pojawi się przy nowej wersji?
Meta zapowiedziała jedynie, że każda gra przejdzie przegląd przed publikacją i dostanie automatyczną kategorię wiekową. To kontrola bezpieczeństwa. O oryginalności Meta nie wspomniała.
Do tego dochodzą kwestie prawne. Amerykański Urząd ds. Praw Autorskich w raporcie ze stycznia 2025 roku uznał, że sam prompt nie daje człowiekowi wystarczającej kontroli nad efektem, żeby wygenerowany materiał podlegał ochronie. Gra złożona w całości z poleceń może więc, przynajmniej w USA, nie mieć autora w sensie prawnym. Skopiować ją będzie wtedy łatwo, a zakwestionować kopię - trudno.
O skali możliwego zalewu mówią liczby konkurencji. Roblox wypuścił podobne narzędzie - Build - w publicznej wersji alfa 28 lipca, na razie tylko w Nowej Zelandii. Do wrześniowej konferencji RDC powstało w nim 9 tys. gier, a 71 proc. ich autorów nigdy wcześniej nie używało Roblox Studio. To wszystko przy dostępie ograniczonym do jednego małego kraju, w niecałe dwa miesiące. Obłęd?
Farma, którą już raz zaorano
Meta już kilka razy zmieniała zdanie w sprawie gier i warto to sobie przypomnieć, zanim zacznie się budować na jej platformie. W marcu 2010 roku w FarmVille na Facebooku grało 83,76 mln osób miesięcznie. Gra zniknęła z serwisu 31 grudnia 2020 roku, gdy Facebook przestał obsługiwać Flasha. 28 października 2022 roku Meta zamknęła osobną aplikację Facebook Gaming, a jej funkcje przeniosła do głównej aplikacji.
Najświeższy przykład dotyczy samego Horizonu. 17 marca 2026 roku Meta ogłosiła, że 15 czerwca wyłączy Horizon Worlds w goglach VR. Dzień później, po fali krytyki, wycofała się i obiecała utrzymać wersję VR "w dającej się przewidzieć przyszłości", choć rozwój przeniosła na telefony. Reality Labs, dział odpowiedzialny m.in. za gogle VR i metawersum, stracił według Euronews ponad 70 mld dolarów od zmiany nazwy firmy w 2021 roku.
Gra zbudowana w Horizon Create działa na silniku Mety i trafia do graczy przez jej serwisy. Materiały z Connect nie wspominają o eksporcie projektu gdzie indziej. Jeśli firma za kilka lat zmieni priorytety po raz kolejny, twórca nie będzie miał dokąd przenieść swojej pracy. Roblox działa zresztą na tej samej zasadzie. To cecha całego modelu zamkniętych platform.
Pieniądze? Później, później
Najmniej Meta powiedziała o pieniądzach. Na blogu obiecuje zarabianie przez zakupy w grach i fundusz Meta Horizon Creator Fund, ale szczegóły mają pojawić się później. Nie wiadomo też, ile będzie kosztować sama generacja. Stephen Totilo z Game File przypomina, że moc obliczeniowa dla AI nie jest tania, a model musi się opłacać i twórcom, i platformie. Roblox Build ma darmowy poziom podstawowy i płatne funkcje dla najaktywniejszych.
Porównanie z Robloxem wypada dla Mety słabo. Według jej danych z lutego czterech twórców mobilnego Horizonu przekroczyło milion dolarów przychodu w całej karierze, a blisko setka zarobiła kwoty sześciocyfrowe. Roblox w ciągu ostatnich 12 miesięcy wypłacił twórcom 1,7 mld dolarów.
Kto na tym straci?
Niezależni twórcy ze Steama i konsol mogą spać spokojnie, przynajmniej na razie. Ich gracze szukają gier sami, czytają recenzje i płacą z góry. Gry z Horizon Create trafią do ludzi, którzy przewijają Instagrama i wcale nie planowali w nic grać. Bezpośrednio uderza to w Robloxa i w twórców, którzy budują na nim i podobnych platformach. Równolegle trwa wyścig o narzędzia dla profesjonalistów. Xbox tworzy właśnie zespół, który ma budować agentowe narzędzia do tworzenia i dystrybucji gier.
Tradycyjnym studiom Meta może za to odebrać czas graczy, bo każda godzina spędzona w grze z feedu to godzina mniej na cokolwiek innego. Bariera wejścia przesuwa się z produkcji na widoczność. Zrobić grę będzie łatwo, ale sprawić, żeby ktoś ją zobaczył - tak samo trudno jak dziś.
W kolejce po kawę da się więc zrobić grę, przynajmniej według Mety. Zanim barista poda kubek, Horizon podpowie jeszcze, jak zatrzymać graczy na dłużej, i wypuści grę do feedu obok tysięcy podobnych. Czy ktokolwiek w nią zagra, rozstrzygnie algorytm, na który autor nie ma żadnego wpływu, choć przez cały czas pracował z asystentem tej samej firmy.










