Jeżeli przyszliście tutaj, zastanawiając się, czy Final Fantasy VII Remake Integrade jest warte zakupu i czy nie dostaliśmy kolejnego, wątpliwej jakości porta, który potrzebuje kilku dużych aktualizacji, żeby zacząć działać poprawnie, odpowiadam krótko: kupujcie, grajcie i cieszcie się jedną z najlepszych współczesnych gier z serii Final Fantasy.
O jakości samego Final Fantasy VII Remake nie trzeba chyba nikomu przypominać. Premiera pierwszej części w 2020 roku rozeszła się głośnym echem po całym świecie gier wideo, a wiele osób zachęciła nawet do zakupu konsoli PlayStation. Pierwsza godzina FF VII Remake to jedno z najlepszych intro do gry wideo, jakich miałem przyjemność doświadczyć. Doskonały voice acting, piękna grafika, ścieżka dźwiękowa, która natychmiast stała się oddzielną playlistą na moim telefonie i angażująca fabuła przystępna również dla osób niezaznajomionych dobrze ze światem Final Fantasy.

Z mojej osobistej perspektywy jako duży plus interpretuję system walki, który przypomina rozwiązanie z Xenoblade Chronicles - zgrabne połączenie walki turowej z action RPG. Podczas starć z przeciwnikami możemy dowolnie poruszać się postaciami, przełączać się pomiędzy nimi i wykonywać standardowe ataki. Możemy również unikać ataków, a także blokować je. Jeżeli chodzi jednak o specjalne umiejętności, wybieramy cel, konkretną umiejętność i zużywamy ograniczone zasoby. Dla mnie, jako osoby, która nie pała zbyt dużym entuzjazmem do typowej walki turowej, był to doskonały sposób na zapoznanie się z ogromnym uniwersum Final Fantasy.
Wszystko to dostępne na Nintendo Switch 2, nowej konsoli japońskiego giganta, w wersji stacjonarnej i przenośnej.

Świadectwo możliwości Nintendo Switch 2
Dużo mówiło się o Cyberpunku 2077 przy okazji premiery Nintendo Switch 2. Japończycy regularnie wspominali, zapowiadając debiut nowego sprzętu, że dostaniemy dużo silniejszą konsolę zdolną radzić sobie z najnowszymi produkcjami AAA. Przenośny charakter Switcha niesie wciąż ze sobą pewne ograniczenia, szczególnie pod względem czasu pracy na baterii, ale zarówno handheld, jak i wersja stacjonarna, mają znacznie większe możliwości. Największym tego świadectwem do tej pory był Cyberpunk 2077, kompletna edycja słynnej produkcji CD Projekt RED w pełni grywalna na niepozornej, przenośnej konsoli.
Do tej listy, obok Cyberpunka 2077 i imponującego zaawansowanym systemem zniszczeń Donkey Kong Bananza, można teraz śmiało zapisać Final Fantasy VII Remake Integrade. Od pierwszych minut port imponuje przede wszystkim warstwą wizualną. Rozpocząłem swoją przygodę w wersji przenośnej i trudno było mi uwierzyć, że na niewielkim ekranie Switcha 2 widzę tak wiele detali. Doświadczam takiej płynności, mogę swobodnie rozglądać się po rozświetlonych lokacjach i nie krzywić się na widok rozmazanego horyzontu czy notorycznie gubionych klatek.

Oczywiście optymalizacja na Nintendo Switch 2 to gra kompromisów, czego nie zabrakło w przypadku Final Fantasy VII Remake Integrade. Największym ograniczeniem jest fakt, że produkcja Square Enix działa tylko w 30 klatkach. Z uwagi jednak na tempo rozgrywki, nie jest to mocno odczuwalne. Nie mamy w końcu do czynienia z dynamiczną strzelanką lub wymagającym tony precyzji action RPG. W Final Fantasy VII Remake Integrade liczy się przede wszystkim fakt, że gra działa płynnie, a spadki klatek zdarzają się rzadko. Biorąc pod uwagę liczbę widowiskowych przerywników filmowych, wybuchów czy często wizualnego chaosu panującego na ekranie podczas walki, jest to bardzo imponujące osiągnięcie.
Ta sama gra, nowe (kontrowersyjne) możliwości
Chociaż Final Fantasy VII Remake Integrade to w dużej mierze port, pozbawiony większych usprawnień stworzonych z myślą o Nintendo Switchu 2, twórcy pokusili się o kilka nowych funkcji. Na etapie wyboru poziomu trudności, obok wcześniejszych opcji (Easy, Normal, Hard i Classic), pojawia się również Streamlined Progression. Jest to swojego rodzaju "god mode", który pozwala na dostosować rozgrywkę do własnych preferencji i uprościć ją do granic możliwości. Możemy szybciej zarabiać punkty doświadczenia, uczynić nasze postaci nieśmiertelnymi, mieć nielimitowany dostęp do ATB oraz Limitu i sprawić, że pojedynczym atakiem podstawowym będziemy pokonywać nawet najsilniejsze bossy.

Nowe rozwiązanie spotkało się oczywiście z dawką krytyki ze strony graczy. Deweloperzy dają nam w zasadzie dostęp do "cheatów" i pozwalają całkowicie zlikwidować element wyzwania w Final Fantasy VII Remake Integrade. Z drugiej jednak strony, mamy do czynienia z grą single-player, bez żadnej możliwości rywalizacji z innymi graczami. Dla niektórych Streamlined Progression może być jedynym sposobem na zapoznanie się z FF VII, co zaadresował przed premierą sam reżyser gry, Naoki Hamaguchi.
"Widzę, że obecnie, nie tylko w grach, ale prawdopodobnie we wszystkich formach rozrywki cyfrowej, gracze mają silną potrzebę konsumowania treści w preferowanym przez siebie stylu" - powiedział Hamaguchi w zeszłym roku w wywiadzie dla Inverse - "Oczywiście pojawia się również kwestia braku czasu - niektórzy gracze chcą grać, ale nie mają na to czasu. Z punktu widzenia twórców gier byłoby wielką szkodą, gdyby gracze, którzy nadal są zainteresowani, nie mogli grać z powodu takich przeszkód".

Final Fantasy VII Remake Integrade traktuję jako doskonałe świadectwo możliwości Nintendo Switcha 2 i bardzo ważną lekcję dla wszystkich deweloperów planujących porty swoich wymagających gier na przenośną konsolę. Mówiąc krótko: da się. Da się stworzyć produkcję płynną, imponującą wizualnie i w pełni oddającą satysfakcję z oryginalnej wersji gry. Wcześniej w kontekście Switcha dużo mówiło się o tym, że "jeśli jest to Twoja główna konsola" lub "jeśli nie masz innego sposobu na ogranie danej produkcji", można pokusić się o zakup. Tymczasem Final Fantasy VII Remake Integrade to kawał świetnego, dopracowanego portu, który działa, brzmi i wygląda bardzo dobrze, również na mniejszym, przenośnym ekranie.











