W skrócie
- W 11. sezonie Diablo 4 debiutuje nowa klasa – Paladyn, dostępny dla posiadaczy dodatku Lord of Hatred.
- Nowa mechanika Divine Gifts oraz uproszczony system Sanctification wpływają na styl gry, oferując modyfikatory trudności i ulepszenia przedmiotów.
- Zmieniony system craftingu i odświeżona przygoda sezonowa sprawiają, że powrót do gry jest atrakcyjny dla zarówno nowych, jak i powracających graczy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Debiut paladyna
Zanim przejdziemy do największych zmian Sezonu 11, nowych aktywności oraz mechaniki sezonowej, zacznijmy od nowości, która zawładnęła całym The Game Awards 2025 i sprawiła, że zapomnieliśmy o pozostałych rewolucjach zaplanowanych przez Blizzard.
Paladyn trafił do gry. Po zakupie dodatku Lord of Hatred w przedsprzedaży, którego podstawowa wersja kosztuje niecałe 180 złotych, możemy już teraz zalogować się do 11. Sezonu i stworzyć Paladyna. Chociaż jest to bardzo istotny element ostatniej aktualizacji, Paladyn jest bonusem dla najbardziej oddanych fanów Diablo 4, który są pewni dalszego zaangażowania w grę, a nie częścią Season of Divine Intervention.
Czy warto kupić dodatek dla samego Paladyna i zagrać w nowy sezon? Jeżeli dobrze bawiliście się w ostatnich kilku sezonach Diablo 4, w 11 sezonie będziecie bawić się równie dobrze, a jeżeli zdecydujecie się na zakup Lord of Hatred, prawdopodobnie jeszcze lepiej. Paladyn jest świetną, złożoną klasą, którą wciąż odkrywają weterani gry i która dalej kryje przed nami sporo sekretów. W 11 sezon można jednak również śmiało grać bez odblokowanego Paladyna, a sprawdzone buildy Spiritborna, Czarodziejki czy Barbarzyńcy będą w stanie podbić najwyższe poziomy Pitu.
Mechanika sezonowa i zmiany na (trochę) lepsze
Season of Divine Intervention w wielu momentach przypomina sezon przejściowy. Widać wyraźnie, że Blizzard więcej mocy przerobowych przeznaczył tym razem na usprawnienie fundamentów Diablo 4, a nie na złożoną, angażującą mechanikę. Widać to zarówno po braku wprowadzenia fabularnego do nowego sezonu, jak i po kolejnym, identycznym systemie reputacji oraz bardzo prostym systemie Sanctification. Kluczowe elementy mechaniki wydają się być wprowadzone z obowiązku, a nie jako kreatywny sposób na urozmaicenie rozgrywki.
Co nie znaczy, że 11 sezon nie zmienia zupełnie nic w grze i nie wzbogaca rozgrywki na czwartym Tormencie. U podstaw Season of Intervention leżą Divine Gifts, prosta mechanika zabijania bossów grasujących w różnych aktywnościach Diablo 4, która pozwala nam dostosować poziom trudności za pomocą pozytywnych lub negatywnych modyfikacji. Jednocześnie decydujemy w tym procesie jakość otrzymywanych za pokonywanie bossów nagród.
Dodatkowym urozmaiceniem jest Sanctification, który pozwala dodać jedną z licznych, losowych modyfikatorów do wybranego przedmiotu. Możemy w ten sposób zwiększyć jakość przedmiotu, dodać mu kolejny affix czy też podwoić jego pasywną umiejętność. Możliwości jest wiele, niektóre z nich są wyjątkowo potężne, ale w praktyce oznacza to po prostu dodatkowy guzik do kliknięcia na koniec procesu ulepszania danego przedmiotu. Po poddaniu przedmiotu Sanctification, nie możemy go już bowiem w żaden sposób modyfikować.
Większe zmiany przeszły dotychczasowe metody craftingu. Tempering pozwala wybrać teraz konkretny efekt i losować go kilkakrotnie, aby uzyskać jak największą jego wartość. Możemy mieć pecha i skończyć ze słabą wartością, ale zawsze uzyskamy pożądaną modyfikację. Podobnie jest z Masterworkingiem, który ma teraz aż 25 poziomów, a na końcu jeden z losowych affixów zostaje ulepszony. Jeżeli nie satysfakcjonuje nas efekt craftingu, możemy to ulepszenie wylosować jeszcze raz, aż do najbardziej korzystnego wyniku.
Zarówno Tempering, jak i Masterworking były do tej pory bardzo kontrowersyjnymi systemami i powodowały wśród graczy Diablo 4 sporo frustracji. Teraz o frustrację jest bardzo ciężko, ale proces ulepszania nie wiąże się raczej z większą ekscytacją. Po prostu szukamy dobrego przedmiotu, losujemy interesujące nas affixy, a potem ładujemy w niego tak dużo materiałów, aż nie osiągnie maksimum swojego potencjału.
Na duży plus zasługuje za to nowa przygoda sezonowa. Wcześniejszy system doczekał się licznych zmian, w tym bezpośredniego powiązania dodatkowych punktów umiejętności i paragonu za stopniowo wykonywanymi zadaniami. Seasonal Journey to wciąż długa lista zadań, którą trzeba po kolei odhaczać, aby zdobyć najważniejsze nagrody, ale będzie to bez wątpienia doskonały sposób dla nowych lub powracających graczy na zapoznanie się ze wszystkim, co Diablo 4 ma do zaoferowania. Wykonując po kolei większość misji, zrozumiecie system craftingu, Glyphów, mechanikę sezonową, Nightmare Dungeony, Helltide i pod koniec będziecie wiedzieli dokładnie, co czyni waszą postać silną i jakie powinny być wasze kolejne kroki.
Duży plus również za powrót Capstone Dungeonów. Kolejny rozdział sezonowej przygody odblokowujemy teraz, wykonując coraz trudniejsze, oferujące czasami spore wyzwanie lochami. Bardzo słuszna decyzja.












