W skrócie
- Domy mody inwestują w gry wideo, by dotrzeć do młodego pokolenia, które zamiast klasycznej reklamy woli budować cyfrową tożsamość swoich awatarów w świecie gier.
- Współprace marek z grami obejmują projekty w tytułach takich jak The Sims 4, PUBG: BATTLEGROUNDS czy Gran Turismo 7, gdzie gracze mogą ubierać postaci w luksusowe stroje.
- Cyfrowe kolaboracje to dla projektantów bezpieczny sposób testowania nowych wzorów, budowanie lojalności klientów oraz droga do promocji fizycznych edycji ubrań.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- Moda na gry wideo
- Kreowanie cyfrowej tożsamości
- Luksus z karabinem w dłoniach
- Ewolucja wirtualnych kolaboracji
- Testowanie projektów bez ryzyka
Świat krawiectwa i branża gier wideo przez lata funkcjonowały osobno, bardzo daleko od siebie. Luksus kojarzył się z butikami w Paryżu czy Mediolanie, a gry wideo traktowano jako zamkniętą rozrywkę dla pasjonatów - raczej tych młodszych i niekoniecznie majętnych, gotowych sięgnąć po marynarkę czy koszulę za 15 tysięcy złotych.
Dziś te granice zatarły się, a cyfrowe awatary przechadzają się po ekranach w projektach największych domów mody. Projektanci zrozumieli, że obecnie ich klienci coraz rzadziej czytają magazyny modowe, za to coraz częściej spędzają setki godzin z padem w dłoniach.
Moda na gry wideo
Młodsze pokolenia wyrobiły w sobie naturalną odporność na klasyczną reklamę w telewizji czy na billboardach. Całą uwagę przeniosły do mediów interaktywnych, w których samodzielnie kreują własny wizerunek. Projektanci wyciągają z tego konkretny wniosek - muszą pojawić się w przestrzeni tak ochoczo i regularnie odwiedzanej przez potencjalnych nabywców.
Gracze decydują o wyglądzie swoich postaci w wirtualnym świecie. Zakup cyfrowej koszulki lub torebki budzi emocje porównywalne z wizytą w stacjonarnym salonie. Gdy dana produkcja gromadzi dziesiątki milionów aktywnych użytkowników, staje się dla domu mody kanałem promocji o ogromnym zasięgu.
Kreowanie cyfrowej tożsamości
Dobrym przykładem jest seria The Sims, w której styl i ekspresja stanowią fundament rozgrywki. W lipcu 2026 roku marka Coach po raz kolejny rozszerzyła współpracę z EA, tym razem udostępniając darmową kolekcję Z odzysku, inspirowaną ideą recyklingu i zrównoważonej mody. W grze pojawiły się długie płaszcze, dżinsowe spódnice oraz charakterystyczne swetry, które gracze mogą bezpłatnie założyć swoim postaciom w trybie Stwórz Sima.

Młodzi odbiorcy obcują z rozpoznawalnym logo w naturalny sposób, bez poczucia narzuconej reklamy. Nie muszą wydawać znacznych kwot na fizyczny płaszcz, aby poznać markę. Wirtualny strój buduje ich cyfrową tożsamość, a sympatia do domu mody kształtuje się na długo przed zakupem pierwszej prawdziwej torebki.
Luksus z karabinem w dłoniach
Na wyrazisty krok zdecydowała się Balenciaga pod koniec 2025 roku, nawiązując współpracę z twórcami PUBG: BATTLEGROUNDS oraz PUBG Mobile. Wcześniej żaden dom mody z tego segmentu nie zdecydował się na oficjalny projekt w strzelance sieciowej.

Kolekcja objęła zarówno wysokie krawiectwo w postaci trójwymiarowo drukowanej zbroi Couture Armor, jak i sportowe bluzy, poszarpane dżinsy czy różowe kurtki puchowe. Projektanci przygotowali też fizyczne ubrania - koszulki czy breloki za około 3000 złotych - a zwycięzcy oficjalnych turniejów e-sportowych dostali unikatowe kurtki bomberki. Połączenie paryskiej elegancji ze stylistyką gry akcji przyniosło rozgłos i pomogło dotrzeć do szerokiego grona graczy na całym świecie.
Ewolucja wirtualnych kolaboracji
Obecna fala kolaboracji wynika z wieloletniego testowania rynku. Wystarczy przypomnieć współpracę marki Dior z twórcami Gran Turismo 7. Kim Jones zaprojektował wówczas nie tylko unikalny wyścigowy kombinezon z monogramem CD i buty dla awatara, ale stworzył też specjalną wersję klasycznego samochodu De Tomaso Mangusta z 1969 roku.
Wcześniejsze inicjatywy - jak kolekcja Longchamp z Pokémonami czy obecność Balenciagi w Fortnite w 2021 roku - pokazały, że cyfrowa moda ma stały potencjał. Wirtualne środowisko stało się przestrzenią, w której ubiór definiuje status. Rzadki skin w grze sieciowej pełni dziś podobną funkcję, jak markowy zegarek na nadgarstku.
Testowanie projektów bez ryzyka
Z perspektywy finansowej cyfrowe partnerstwa oznaczają wysoki zwrot przy niskim ryzyku. Projektanci nie zamawiają materiałów, nie organizują skomplikowanej logistyki i nie ryzykują zaleganiem towaru w magazynach. Marże na wirtualnych przedmiotach są bardzo wysokie, a marki zyskują przestrzeń testową - na bieżąco analizują, które kroje i wzory wzbudzają największe zainteresowanie.
Wirtualny luksus toruje drogi do tradycyjnej sprzedaży. Premierom w grach coraz częściej towarzyszą limitowane, fizyczne edycje ubrań. Osoba, która spędziła wiele godzin z cyfrowym płaszczem w grze, chętniej rozważy zakup jego rzeczywistego odpowiednika.
Cyfrowe szafy stały się stałym elementem nowoczesnego marketingu. Marki, które potrafią naturalnie odnaleźć się w środowisku gier, nie tylko zyskują krótkotrwałą uwagę, ale też budują lojalność pokolenia, które właśnie wchodzi w wiek największej aktywności zakupowej.
A my chętnie zobaczylibyśmy w popularnym MMO czy sieciowej strzelance projekty polskich marek, takich jak Vistula, Bytom, Wólczanka czy Próchnik. Raczej nie mielibyśmy się czego wstydzić!












