Wielkie ambicje i brutalna weryfikacja
Narunii to postać znana w japońskim internecie. Kojarzymy go głównie z wnikliwymi materiałami o grach typu soulslike. W 2023 roku postanowił przejść na drugą stronę barykady. Chciał stworzyć własną produkcję dark fantasy - Chikai no Fuchi.
Zbiórka na platformie Campfire okazała się gigantycznym sukcesem. W cztery dni na konto wpłynęło ponad 50 milionów jenów, czyli ponad 1,1 mln złotych. Fani zareagowali entuzjazmem. Plan zakładał premierę gry jeszcze w 2024 roku.
Budżet był skromny, doświadczenie w prowadzeniu studia zerowe, a termin od początku brzmiał jak marzenie ściętej głowy. Rzeczywistość szybko zweryfikowała założenia. Zamiast gotowego produktu wspierający otrzymali pod koniec roku smutną aktualizację wideo.
Zespół opuścili kluczowi pracownicy - reżyser oraz główny programista. Ich odejście sparaliżowało prace. Narunii przyznał szczerze, że nie ma doświadczenia w zarządzaniu projektem. Nie potrafił nawet rzetelnie ocenić postępów. Przeanalizował sytuację i zrozumiał bolesną prawdę. Gra w obecnym kształcie nie ma racji bytu.
Pieniądze i kod przepadły
Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, gdy przyjrzymy się stanowi technicznemu rzekomego projektu. Kod napisany przez poprzednią ekipę jest ponoć bezużyteczny i trzeba go przepisać od zera. To klasyczny koszmar dewelopera. Łatwiej zburzyć fundamenty i zacząć od nowa, niż ratować krzywą konstrukcję.
Najgorsza wiadomość dotyczy finansów. Twórcy wydali większość pieniędzy na bieżące potrzeby. Środki pochłonęły pensje dla pracowników, którzy odeszli, oraz koszty operacyjne.
Wiele studiów w tym momencie ogłosiłoby bankructwo i zniknęło z sieci. Gracze zostaliby z niczym. Narunii wybrał drogę rzadko spotykaną w świecie internetowych zbiórek - youtuber ogłosił publicznie, że odda pieniądze każdemu zawiedzionemu wspierającemu. I zrobi to z własnych, prywatnych zarobków, bo konto projektu świeci pustkami. Trudno powstrzymać się od "wow".
Honorowe wyjście z sytuacji
Twórca opracowuje system zwrotów. Chce spłacić fanów i uniknąć osobistej ruiny finansowej. Deklaruje, że resztę środków ze zbiórki (o ile cokolwiek zostało) przeznaczy na dalsze prace nad grą. Nie zamierza się poddawać. Chce odbudować zespół deweloperski i odbudować projekt.
Pozostaje trzymać kciuki, by Narunii doprowadził projekt do końca, nawet jeśli zajmie to lata. Widzieliśmy już głośniejsze upadki, ale rzadko taką determinację w naprawianiu błędów. Narunii rozpoczął procedurę zwrotu środków w 2024 roku.
Czy wiesz, że...
Platforma Campfire to japoński odpowiednik Kickstartera. Cieszy się ogromnym zaufaniem w Kraju Kwitnącej Wiśni. Wiele lokalnych projektów indie i anime startuje właśnie tam. Często osiągają cele zbiórek w ciągu kilkunastu godzin.











