Od kilku tygodni w sieci trwają wzmożone debaty o końcu gier wideo na fizycznych nośnikach. Naturalnie więc głośno poruszane są kwestie związane z prawami licencyjnymi, jak również z wycofywanymi z rynku produkcjami. Pole do dyskusji zrodziła oczywiście kontrowersyjna decyzja Sony, która w życie wejdzie już w 2028 roku.
Xbox wyszedł naprzeciw oczekiwaniom konsumentom i ogłosił przełomową funkcję Disc-To-Digital. Działa ona w bardzo prosty sposób: nośnik z grą wideo wkładamy do napędu konsoli Xbox One lub Xbox Series X/S. Po uruchomieniu konsoli system automatycznie przypisuje cyfrową licencję gry do naszego konta. Od tego momentu tytuł możemy uruchamiać fizycznie (z nośnika) lub cyfrowo np. przez Xbox Cloud Gaming lub Xbox Play Anywhere.
Microsoft startuje od tysięcy tytułów i z jasnym zamiarem sukcesywnego poszerzania listy gier wideo będących częścią programu. Cel jest prosty: chronienie własności użytkowników oraz praw do posiadania gier.
Disc-To-Digital zachowa nawet wycofane z rynku gry
Szybko okazało się, że funkcja Disc-To-Digital jest jeszcze bardziej rewolucyjna niż sądzono pierwotnie. Uczestnicy programu Xbox Insider już testują nowe narzędzie w akcji. Narzędzie do przypisywania cyfrowej licencji jest kompatybilne z wieloma wycofanymi z rynku grami wideo.
Potwierdzono, że pomyślny proces przyznania licencji miał miejsce w przypadku takich gier jak: Deadpool, F1 2021, Minecraft: Story Mode, Rock Band 4 czy Titanfall. W praktyce więc uruchomienie na konsoli Xbox wycofanej gry bezpośrednio z płyty - skutkuje przyznaniem cyfrowej licencji.
Inicjatywa Microsoftu tworzy jaskrawy kontrast z bezwzględną polityką korporacji pokroju Electronic Arts, które od lat regularnie wygaszają serwery i bezpowrotnie usuwają swoje starsze, kultowe produkcje z cyfrowej dystrybucji. Podczas gdy giganci branżowi zmuszają graczy do pogodzenia się ze stratą zakupionych przed laty gier, funkcja Disc-to-Digital działa jak cyfrowa arka Noego.











