Niespodziewany falstart
Nowa produkcja studia IO Interactive zadebiutuje na rynku 27 maja na konsolach i pecetach. Część sklepów nieco pospieszyła się z wysyłką fizycznych nośników. Dzięki temu niektórzy klienci otrzymali zamówienia ze sporym wyprzedzeniem, a informacja o tym - jak to w internecie bywa - błyskawicznie obiegła platformę Reddit.
Użytkownik o pseudonimie u/ZamnBoii opublikował tam zrzut ekranu, który dowodzi, że otrzymał swoją kopię gry wcześniej. Fotografia przedstawia główne menu z zakładkami kampanii, symulacji taktycznych, sklepu, personalizacji oraz wyzwań. Próbę wejścia w większość z tych opcji ucina jednak krótki komunikat o konieczności pobrania aktualizacji. Sama płyta po prostu nie zawiera wszystkich poziomów... co czyni ją dość bezużyteczną tuż po wyjęciu z pudełka.
Obecnie posiadacze wczesnych egzemplarzy mogą ukończyć wyłącznie pierwszą misję, którą i tak zaprezentowano już szczegółowo podczas wcześniejszych pokazów. Ryzyko zepsucia zabawy fabularnymi niespodziankami jest więc znikome. Twórcy sprytnie uniknęli w ten sposób masowych przecieków, które tak często psują premiery największych hitów.
Bariera dla posiadaczy płyt
Taki stan rzeczy wynika wprost z konstrukcji najnowszego dzieła twórców serii Hitman. Deweloperzy odnieśli się do tej kwestii podczas oficjalnej transmisji zorganizowanej kilkanaście dni temu, by doprecyzować techniczne aspekty działania swoich zabezpieczeń.
"Nie, gra nie wymaga stałego połączenia z siecią, musisz pobrać pierwszą łatkę, aby otrzymać właściwą grę" - wyjaśnili twórcy. "Kiedy już ją pobierzesz, możesz odłączyć kabel internetowy i grać offline, jeśli masz na to ochotę".
Taki model dystrybucji oznacza, że płyta stanowi zaledwie przepustkę do właściwej zabawy. Bez połączenia z serwerami i pobrania premierowej łatki fizyczny nośnik traci swój podstawowy sens. Gracze z pudełkami w dłoniach muszą zatem uzbroić się w cierpliwość, aż studio oficjalnie udostępni pliki.
Walka o cyfrowe dziedzictwo
Sytuacja wokół 007 First Light ożywiła dyskusję o przyszłości elektronicznej rozrywki. Konieczność pobierania kluczowych danych z sieci wywołuje uzasadnione obawy o to, czy gry przetrwają dla kolejnych pokoleń. Kiedy serwery ostatecznie znikną, fizyczne kopie mogą stać się bezużytecznymi kawałkami plastiku - brakuje na nich w końcu kluczowych plików uruchomieniowych.
Problem ten głośno nagłaśnia inicjatywa Stop Killing Games. Organizacja aktywnie walczy o zagwarantowanie nabywcom pełnego prawa własności do kupowanych produktów i wywiera coraz większą presję na branżę. Działacze domagają się tworzenia oprogramowania, które działa niezależnie od zewnętrznej infrastruktury, a przypadek dzieła IO Interactive dostarcza im świetnych argumentów. Gry dla pojedynczego gracza powinny, ich zdaniem, oferować kompletną zawartość prosto z nośnika.
Wydawcy coraz częściej blokują zawartość na płytach, by kontrolować moment debiutu. Prawdopodobnie już niedługo przekonamy się, w jakim kierunku pójdą zmiany w europejskim prawie konsumenckim.
Czy wiesz, że...
Wczesny dostęp do gier przynosi deweloperom całkiem wymierne korzyści finansowe. Według nieoficjalnych informacji edycja premium wyścigowej gry Forza Horizon 6 wygenerowała już ponad 140 milionów dolarów (czyli, bagatela, ponad pół miliarda złotych).











