W końcówce ubiegłego roku Battlefield 6 wszedł na wyższe obroty w momencie premiery pierwszego inauguracyjnego sezonu, który pomimo zimowej oprawy, rozgrzał graczy do czerwoności. Wydawało się, że regularne implementowanie nowości i dostarczanie kolejnych sezonów to jedyne czynniki, które mogą utrzymać społeczność graczy przy tym tytule.
21 stycznia miał wystartować drugi sezon gry, więc fani od kilku dni mocno nastrajali się na nowe doznania. EA podjęło właśnie kluczową decyzję, która nie spotkała się z przychylnością ze strony entuzjastów shootera. Pierwszy sezon wydłużony zostanie o kolejne tygodnie, a drugi sezon zadebiutuje dopiero... 17 lutego, czyli za ponad miesiąc.
Producenci chcą zapewnić sobie więcej czasu na dalsze dopracowanie zmian w nowym sezonie. Jednocześnie 20 stycznia do gry trafią nowe cotygodniowe wyzwania, a tydzień później w grze pojawią się nagrody do personalizacji, pakiety skórek i bonusy do punktów doświadczenia. Część nagród trafi do przepustki bojowej.
W mediach społecznościowych zapłonęło od negatywnych komentarzy. Fani BF-a 6 nie szczędzą gorzkich komentarzy adresowanych w kierunku twórców strzelanki. "To powinien być najbardziej minusowany wpis w historii EA" - pisze jeden z użytkowników Reddita. "Zamknijcie REDSEC i skupcie się na podstawowym wariancie multiplayer" - grzmi kolejny gracz. Im dalej w las tym gorzej, a fani coraz mocniej dopatrują się u EA nie do końca uczciwych praktyk sprzed lat...
Battlefield 6 to początkowym gigantycznym sukcesie znalazł się w sporym potrzasku. Strzelanka w dobowym szczycie notuje na Steamie blisko 70-85 tys. grających, czyli... 10% tego, co miało miejsce w kwestii popularności gry w momencie jej debiutu. Ogłoszenie o opóźnieniu drugiego sezonu nie pomoże sprawie...










