Rockstar Games nie ma szczęścia do cyberbezpieczeństwa. Kilka lat temu gigantyczne poruszenie wywołał atak, w wyniku którego do internetu trafiły gigabajty poufnych danych. Gracze mogli wówczas zobaczyć krótkie klipy z wczesnej wersji szóstej odsłony cyklu. Tamto bezprecedensowe wydarzenie do dziś określa się mianem największego wycieku w historii przemysłu gamingowego.
Wczoraj wieczorem sytuacja się powtórzyła. Tajemnicza grupa o nazwie "Cyber Leek" upubliczniła pliki zdobyte nielegalnymi metodami. Opublikowane filmy przedstawiały m.in. grę w koszykówkę z udziałem Jasona (jednego z protagonistów GTA 6) oraz kolizję drogową i jazdę furgonetką z perspektywy Lucii - drugiej głównej postaci.
Po upublicznieniu materiałów grupa Cyber Leek opublikowała obszerny manifest skierowany bezpośrednio do Rockstar Games. W pełnym patosu monologu hakerzy domagają się "położenia kresu cyfrowym zamówieniom przedpremierowym", zaprzestania oferowania płatnych dodatków DLC oraz umożliwienia rozgrywki w trybie offline, nawet w przypadku produkcji sieciowych.
Za fasadą walki o ideę kryje się jednak drugie dno. Cyber Leek zaapelowało do graczy o finansowe wsparcie ich działalności za pomocą kryptowalut. Grupa przekonuje, że zamierza walczyć o prawa konsumentów, a dodatkowe środki mają im w tym pomóc. Inicjatorzy akcji "Stop Killing Games" biją na alarm i odradzają wpłacanie jakichkolwiek pieniędzy. Podkreślają, że nawet jeśli postulaty Cyber Leek brzmią słusznie, to działalność hakerska pozostaje aktem destrukcji wymierzonym w całą branżę.
To jest nielegalne, a szczerze mówiąc, czujemy współczucie dla wszystkich w Rockstar, którzy muszą ponownie przechodzić przez tę udrękę, zwłaszcza zaledwie tydzień przed premierą oficjalnego „Extended Look” od Rockstar. Używanie nielegalnych środków do przedstawienia punktu widzenia jest dla nas nie do przyjęcia i niczego nie wnosi do ochrony naszego prawa do dalszego korzystania z tego, za co zapłaciliśmy
Reakcje internautów są jak zwykle ambiwalentne. Część osób przytakuje autorom SKG, zwracając uwagę na ciężką wieloletnią pracę tysięcy deweloperów. Inni zaś piętnują korporacyjne przywary i punktują liczne przykre praktyki traktowania konsumentów w obecnej branży gier.










