Wszystko wskazuje na to, że idą zmiany
Nie jest to informacja wyssana z palca, bo Henderson słusznie zauważa pewien schemat w ostatnich działaniach wydawcy. Przecież zaledwie chwilę temu byliśmy świadkami podobnego manewru w przypadku innej flagowej marki Francuzów. Serie Far Cry 3, Blood Dragon oraz prehistoryczne Primal otrzymały niedawno łatki odblokowujące klatkaż.
Skoro strzelanki mogły dostać drugie życie, to dlaczego flagowa seria o asasynach miałaby zostać w tyle? Henderson sugeruje wprost, że Ubisoft dopiero się rozkręca i zamierza pójść za ciosem, przenosząc ten prokonsumencki trend na swoje najważniejsze historyczne piaskownice.
Które gry zyskają nową jakość?
Oczywiście w tym momencie wszyscy zadajemy sobie pytanie: które konkretnie tytuły trafią na warsztat inżynierów? Henderson wymienił z nazwy jednego, bardzo konkretnego kandydata. Mowa o Assassin's Creed Unity. Ta gra, osadzona w przepięknie odwzorowanym Paryżu, w dniu swojej premiery była technologicznym koszmarkiem, ale po latach zyskała status kultowej dzięki niesamowitej oprawie i mechanice parkouru. Możliwość zwiedzania rewolucyjnej Francji w stabilnych 60 klatkach na sekundę byłaby spełnieniem marzeń dla osób, które doceniają artystyczny kunszt tej produkcji, ale nie mogły znieść jej technicznych ograniczeń na konsolach.
To jednak nie koniec potencjalnej listy życzeń. W kolejce do "upłynnienia" mogą stać takie pozycje jak Assassin's Creed 3, niedoceniane Rogue czy wręcz legendarna kolekcja Ezio Collection.
Sytuacja komplikuje się jednak przy uwielbianym przez tłumy Black Flag. Dlaczego? Ponieważ od dłuższego czasu po sieci krążą plotki o projekcie zwanym "Black Flag Resynced", który ma być czymś więcej niż zwykłą łatką - być może pełnoprawnym remasterem lub remakiem. Wypuszczenie darmowego patcha do starej wersji mogłoby podkopać sprzedaż odświeżonego wydania, więc w tym przypadku radzimy zachować wstrzemięźliwość w oczekiwaniach.
Strategia ratowania wizerunku
Trzeba spojrzeć na te rewelacje chłodnym okiem i zastanowić się, co tak naprawdę motywuje deweloperów do grzebania w kodzie gier sprzed dekady. Nie oszukujmy się - Ubisoft przechodzi obecnie przez jeden z najtrudniejszych okresów w swojej historii. Akcje spółki pikują, firma przechodzi restrukturyzację, a kolejne premiery są przesuwane, co budzi niepokój inwestorów i graczy. W takiej sytuacji desperacko potrzebują wizerunkowych zwycięstw, które nie kosztują fortuny, a generują pozytywny szum.
Rozdawanie darmowych aktualizacji next-genowych to sprawdzony sposób na udobruchanie społeczności. Warto przypomnieć, że to nie byłby pierwszy taki gest w historii serii - w 2024 roku łatkę 60 FPS otrzymało przecież Assassin's Creed Syndicate, a dwa lata wcześniej Origins. Skoro firma i tak musi utrzymać zainteresowanie marką przed premierą tajemniczego Assassin's Creed Hexe i wciąż promować Shadows, odświeżenie klasyków wydaje się logicznym, tanim i skutecznym ruchem marketingowym.
Czy wiesz, że...
Ubisoft w przeszłości wielokrotnie dodawał łatki do swoich gier wiele lat po premierze, nie tylko te wydajnościowe. Firma zaimplementowała na przykład osiągnięcia Steam do wielu starszych odsłon Assassin's Creed długo po ich debiucie, mimo że początkowo te wersje były ich pozbawione.











