Koren wszedł do świata gier wideo w okresie pandemii koronawirusa. Początkowo koncentrował się na realizowaniu mniejszych projektów z użyciem silnika Unity. Los chciał, że twórca zatrudniony został w szkockiej siedzibie Rockstar Games, gdzie spędził ponad dwa w pracy nad Grand Theft Auto 6, najbardziej wyczekiwaną grą w dziejach.
Zdecydował, że opuści studio, by po raz kolejny stać się niezależnym twórcą. Wtedy też rozpoczął pracę nad swoim wymarzonym roguelike'iem. Don't Lose Aggro, tak nazywa się jego produkcja, zadebiutowała na Steamie dokładnie tydzień temu. To MMO akcji nastawiona na jednoosobową rozgrywkę inspirowana słynnymi rajdami.
Filarem rozgrywki jest walka z mobami i bossami, pacyfikacja lochów oraz wspomniane rajdy. Cel nadrzędny? Obronić swoją drużynę NPC-ów. Ogrom elementów wyssanych z gier typu MMO oprawionych kilkoma unikalnymi mechanikami - tak można po krótce zdefiniować ten tytuł.
Wysiłki Orena Korena zostały wymiernie docenione przez społeczność graczy. Jego najnowszy projekt, choć znajduje się na wczesnym etapie, zdobył uznanie szerszego grona. W momencie pisania tego materiału Don't Lose Aggro dzierży ok. 90% pozytywnych recenzji na platformie od Valve. Wiele osób chwali oprawę wizualną i system progresji w stylu roguelike, a ponadto sporą regrywalność.
Sam solowy producent gry w rozmowie z GamesRadar+ przyznaje, że stworzenie gry w pojedynkę, było najtrudniejszą rzeczą w jego całym życiu. "Czuję się dobrze, bo doszedłem do punktu, w którym zrozumiałem, co trzeba zrobić, i stało się dla mnie niezwykle jasne, czego ta gra potrzebuje i jak bardzo potrzebuje, aby stać się pełnoprawną grą" - skwitował.
Pozostaje tylko życzyć powodzenia w dalszym rozwoju i ekspansji Don't Lose Aggro.











