Zwolnienia w Rockstar w cieniu kontrowersji
Afera zaczęła siać zamęt w momencie publikacji Bloomberga. W raporcie doniesiono, że w biurach Rockstar Games w Edynburgu i Toronto zwolniono od 30 do 40 osób. Szef Niezależnego Związku Pracowników w Wielkiej Brytanii od razu zabrał głos, twierdząc, że twórcy GTA pozbyli się niewygodnych osób zrzeszających się w formie związku zawodowego.
Take-Two, czyli firma będącą właścicielem R*, szybko odparła zarzuty. Winą obarczono pracowników, którzy mieli mocno nadwyrężyć politykę firmy i rozpowszechniać tajemnice przedsiębiorstwa na forum publicznym. Pracodawca nadmienił jednocześnie, że związek zawodowy nie odegrał żadnej, najmniejszej nawet roli w decyzjach o zwolnieniach części personelu.
Mieliśmy więc do czynienia ze swoistym scenariuszem 'słowo przeciwko słowu'. W tle zrodziło się jednak drugie dno za sprawą ingerencji IWGB (brytyjskiego związku pracowników). Przed siedzibą Rockstar w Edynburgu wszczęte zostały pikiety z udziałem zatrudnionych i zwolnionych pracowników. "[Rockstar] Zrobili to wyłącznie po to, by zastraszyć i uciszyć pracowników (…). Jest to nie tylko nielegalne, ale stanowi również kompletny atak na prawa pracownicze i dobrobyt społeczeństwa" - grzmiał Alex Marshall, prezes IWGB.
Polubowne załatwienie sprawy, czy walka na noże?
Sprawa może znaleźć swój rychły koniec, o ile Rockstar Games zgodzi się na warunki stawiane przez niezależny związek zawodowy. Podmiot znajduje się w stałym kontakcie ze zwolnionymi osobami i wyraża zaangażowanie odnośnie ich dalszego losu.
Najbliższy cel jest tutaj bardzo jasny. Chodzi o przywrócenie do pracy wszystkich 31 pracowników w Wielkiej Brytanii, którzy zostali zwolnieni, oraz trzech pracowników w Toronto. Chodzi o pełne odszkodowanie za utratę wynagrodzenia w tym okresie. Chodzi o wyraźną odpowiedzialność za sposób, w jaki te zwolnienia zostały przeprowadzone, te bardzo wyraźne, niesprawiedliwe zwolnienia bez procedury i dowodów. Oraz o zobowiązanie do przestrzegania prawa pracy w Wielkiej Brytanii w przyszłości
IWGB zaapelowało więc do twórców GTA o polubowne załatwienie sprawy. Sytuacja jest o tyle trudna, że Rockstar i Take-Two musieliby tym samym przyznać się do winy i niesprawiedliwego potraktowania poszczególnych pracowników. Z drugiej strony, mamy potwierdzenie, że niezależny związek zawodowy nie odpuści…
Część zwolnionych pracowników boi się o swoją dalszą karierę. W wywiadzie z People Make Games jedna z osób dotkniętych zwolnieniami przyznała, że posiadanie w CV notki o 'rażącym naruszeniu praw' wystosowanej przez giganta branży, może całkowicie zahamować jego jakiekolwiek perspektywy rozwoju w tym sektorze.










