Jeden ze znajomych Feinta (osoby, która opisała problem) wspomina, że w momencie gdy pobierał mapę, na moment ukazało mu się okienko z wierszem polecenia. Zaciekawiony odkryciem, Feint zaczął grzebać w plikach mapy i odkrył, że zawierała ona zaszyty kod, służący do wgrania malware na komputer ofiary. W tym konkretnym przypadku chodziło o mapę Lazer Tag Zero, ale takich przypadków może być znacznie więcej. Mapa została zresztą dość szybko usunięta ze strony Warsztatu Steam poświęconej Meccha Chameleon, ale to był tak naprawdę dopiero początek zamieszania. Malware zaczęto odkrywać w kolejnych projektach map, a jakby tego było było - ktoś w końcu shackował oficjalny serwer Discord gry.
Twórca gry napisał we wpisie na platformie X:
Informacja o ataku pojawiła się też na oficjalnej stronie gry na Steam, jednocześnie pojawiło się tam wyjaśnienie, że gra jako taka nie stanowi zagrożenia i nadal można w nią bezpiecznie grać - o ile korzysta się z oficjalnych map, a nie tych tworzonych przez społeczność. To mimo wszystko mało satysfakcjonujące wyjaśnienie. Hakerom udało się nawet umieścić fałszywe ogłoszenie informujące o rzekomej (i oczywiście tak naprawdę nigdy nie istniejącej) wersji kompatybilnej z goglami VR Meta Quest oraz możliwości składania zamówień na nią:
"Obecnie w sklepie Meta Quest dostępny jest w przedsprzedaży produkt o nazwie 'Meccha Chameleon VR', jednak nie udzieliliśmy żadnej zgody na jego produkcję. Obecnie składamy wniosek o jego usunięcie, dlatego prosimy o powstrzymanie się od zakupu. Nie będziemy zajmować się żadnymi kwestiami finansowymi wynikającymi z podrabianych produktów"
W tym momencie sytuacja wokół gdy zaczyna się delikatnie uspokajać. Kilka godzin po opublikowaniu informacji o wersji na VR, twórca napisał, że w grze pojawiła się nowa aktualizacja, która m.in. podmienia link do shackowanego Discorda na bezpieczny oraz naprawia kilka błędów - i co chyba najważniejsze, wzmacnia zabezpieczenie gry przed wirusami i malware.











