The Sims to żywa marka w świecie gier wideo. Dla wielu to niedościgniona symulacyjna seria na setki, a być może nawet tysiące spędzonych godzin. Ostatnimi czasy w sieci zrodziły się frapujące plotki, że EA oraz Maxis może szykować się do zakończenia wsparcia legendarnej produkcji The Sims 4. Wieści te idą w parze z potwierdzonym już nowym dodatkiem do gry zatytułowanym 'Royalty & Legacy'.
EA za pośrednictwem oficjalnego bloga opublikowało bardzo obszerny wpis w pełni poświęcony przyszłemu losowi serii The Sims. Na warsztat deweloperzy wzięli temat Projektu Rene, czyli zapowiedzianej niegdyś produkcji, która wg. plotek miałaby być kontynuacją czwartej części kultowych Simsów.
Deweloperzy w emocjonalnym tonie napisali, iż nigdy nie spodziewali się tego, że ich flagowa seria rozrośnie się do tak wielkiego uniwersum pełnego kreatywności, ekspresji, humoru i... chaosu. Przyszłość cyklu nadal wiąże się z platformami konsolowymi, pecetami oraz... urządzeniami mobilnymi.
Project Rene spadkobiercą serii The Sims?
Project Rene otwiera się na jeszcze szersze możliwości. W ściślej współpracy deweloperów ze społecznością testerów produkcja ewoluowała w "społecznościową, integrującą, mobilną grę" z elementami symulatora życia. Project Rene wyraźnie nastawia się na zabawę sieciową, by gracze jeszcze silniej mogli wyzwalać swoją kreatywność.
Nie jest to następca The Sims 4 i stanowi odrębne doświadczenie od przyszłych głębokich, jednoosobowych symulacji życia. Wprowadza nowy sposób na eksplorację i wspólną grę w rozwijającej się rodzinie gier Sims, witając Simmerów, którzy chcą nawiązać bezpośrednie kontakty z innymi graczami
W takim razie co dalej z Simsami 4? EA deklaruje, że rozwój ponad 10-letniej produkcji w żaden sposób nie jest zagrożony. Nadal deweloperzy zamierzają udostępniać nowe aktualizacje i dodatkowe treści dla zapaleńców.











