Skan twarzy i masowy bunt na Discordzie
Od marca tego roku na Discordzie zacznie działać nowa polityka firmy. Otóż każdy, kto będzie chciał korzystać z pełnego wachlarza funkcjonalności platformy, zmuszony zostanie do przesłania do aplikacji zdjęcia twarzy lub alternatywnie skanu dowodu osobistego. Ten ostrzejszy regulamin ma być efektem dbałości o bezpieczeństwo przede wszystkim młodych odbiorców.
Użytkownicy, którzy nie przejdą pomyślnej weryfikacji, traktowani będą jako osoby niepełnoletnie, co wiąże się z ograniczonymi możliwościami. Discord nie pozwoli tej grupie użytkowników m.in. na dołączanie na serwery przeznaczone dla dorosłych. Ale restrykcji i barier jest dużo, dużo więcej. Oczywiście w sieci już narósł olbrzymi bunt wśród fanów, którzy dali upust emocjom w mediach społecznościowych. Spora grupa wszczęła poszukiwania alternatywnych aplikacji służących do skutecznej komunikacji w sieci.
To szansa dla zapomnianych legend? TeamSpeak może wrócić do łask
W takich chwilach otwiera się doskonała szansa dla konkurentów, którzy mogą uszczknąć spory kawałek z tego tortu. Z takiego samego założenia wychodzi legendarny komunikator o nazwie TeamSpeak, który był nieodzownym kompanem wielu graczy przez pierwsze kilkanaście lat tego millenium. W ostatniej dekadzie słynny 'TS' utracił dużą popularność na rzecz nowej wschodzącej gwiazdy, czyli Discorda, który całkowicie zdominował branżę.
TeamSpeak rozpoczął właśnie dosyć agresywną kampanię promocyjną, która w pełni skupia się na podgryzaniu pozycji Discorda. Kiedy w sieci wybuchły informacje o restrykcjach i nowych sposobach weryfikacji wieku na Discordzie, na kanałach TS'a pojawił się krótki, ale dosadny wpis: "koniec nadchodzi". Post wygenerował olbrzymie zainteresowanie (5 mln odsłon na X oraz 79 tys. polubień).
W międzyczasie TeamSpeak postanowił przypomnieć o sobie i swojej funkcjonalności związanej z zakładaniem prywatnych serwerów. To wymowny ruch, który można porównać do leciwych, choć legendarnych gier wideo nieruszanych na dysku od lat, które mówią do nas: "no uruchom mnie w końcu!"… a potem otrzepują się z kurzu.
Ofensywa TeamSpeaka na tym się nie kończy. Nieco później platforma udostępniła krótki animowany mem z jedną ze scen z Residenta Evila, po raz kolejny podszczypując Discorda. "Użytkownicy Discorda wydający 20 dolarów na tydzień na dekoracje w momencie gdy są poproszeni o zaoszczędzenie 4 dolarów na server TeamSpeaka". Tę animację musicie zobaczyć sami, bo tłumaczenie podpisu na j. polski całkowicie traci sens.
W Walentynki twórcy TeamSpeaka postanowili raz jeszcze o sobie znać i przypomnieli walory platformy skorelowane z bezpieczeństwem. Na krótkiej laurce napisali wprost: nie śledzimy, nie sprzedajemy waszych danych, szanujemy prywatność, kochamy was za to, jacy jesteście, a nie wasze dane. To kolejny strzał w Discorda? Niewykluczone, bowiem platforma niegdyś mierzyła się z kryzysem wycieku danych.
W tym samym dniu TeamSpeak przyznał, że zauważa znacząco zwiększony ruch i zainteresowanie usługami komunikatora. "Obecna pojemność hostingu została już wykorzystana w wielu regionach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Pracujemy nad rozszerzeniem dostępności na kolejne regiony" - wybrzmiał komunikat.
Myśleliście, że to "koniec strzelania do Discorda"? Nic z tych rzeczy. TeamSpeak w zgrabny sposób postanowił przypomnieć agresywną kampanię, ale tym razem realizowaną niegdyś przez samego Discorda, która skupiała się na jednym zdaniu: "Czas wyrzucić Skype'a i TeamSpeak'a". Wzmianka okraszona została podpisem: "Źle się to zestarzało".
Sytuacja na rynku komunikatorów internetowych się zaognia, a wygląda na to, że najbardziej palące rzeczy dopiero nadchodzą. Wszak rewolucyjna restrykcyjna polityka Discorda wejdzie w życie globalnie na początku przyszłego miesiąca. Czy hegemon wśród aplikacji specjalizujących się w rozmowach głosowych, czatowaniu i tworzeniu tak naprawdę własnych platform społecznościowych, faktycznie straci pozycję lidera? Przekonamy się wkrótce.











