Assassin's Creed Black Flag Resynced nie byłoby tak ogromnym sukcesem gdyby oczywiście nie fenomen kultowego Assassin's Crreda IV Black Flag wyprodukowanego oryginalnie kilkanaście lat temu. Odświeżony tytuł z tego roku otrzymał sporo rewolucji, które wpisały się w gusta nie tylko nostalgicznych fanów.
Rozbudowano fabułę i misje fabularne, popracowano nad nowszą oprawą graficzną na przebudowanej wersji silnika Anvil. Wisienką na torcie jest całkowicie nowy model toczenia pojedynków - bardziej godny dzisiejszych czasów w grach wideo. W zaledwie 10 dni od swojego debiutu Resynced trafił do… 3 milionów graczy.
Nomen omen doszło do bardzo paradoksalnej sytuacji. Ubisoft przez lata bił w ścianę wypuszczając średnio udane produkcje gamingowe jak XDefiant czy Skull and Bones. Dopiero remake legendarnego dzieła przyniósł Francuzom sporo korzyści. Dyrektor finansowy europejskiego giganta, Frederick Duguet, nie krył ekscytacji z wyników finansowych najnowszego projektu Ubisoftu.
Według niego remake'i są tańsze w realizacji, wywołują wśród fanów ogromny pokład nostalgii, a do tego nie pochłaniają aż tak wiele zasobów na różnych płaszczyznach, bowiem twórcy mają utarte ścieżki wielowymiarowo. Duguet wprost przyznał, że ten projekt ma szansę przynieść większe wyniki finansowe niż oryginalny Black Flag.
Czy tego chcemy czy nie odświeżanie starszych tytułów i przenoszenie je na nowe systemy / platformy z szerszymi możliwościami to synonim aktualnej branży rozrywkowej. O ile tego typu produkcje robione są z polotem - ciężko się do czegokolwiek przyczepić.











