Minął równy miesiąc od debiutu Slay the Spire 2. Kontynuacja niezależnej gry karcianej od studia Mega Crit skradła serca milionów odbiorców na całym świecie, oferując przy tym szereg unikalnych doświadczeń. Twórcy wsłuchali się w sugestie fanów i zaimplementowali pełnoprawny tryb kooperacyjny dla czterech graczy.
Inną rewolucją było przeniesienie silnika STS 2 z Untiy na Godot. Dzięki temu deweloperzy osiągnęli zamierzone cele - płynniejsze animacje podczas walk oraz skuteczniejsze wsparcie dla modyfikacji tworzonych przez społeczność. Dodatkowo gra wdrożyła szereg nowych postaci i opcje odblokowania fragmentów tajemniczej osi czasu. Produkcja nadal znajduje się w fazie early access, więc przed nią jasna przyszłość w rozwoju i dalszej ekspansji.
Sukces oryginalnego Slay the Spire bardzo mocno wpłynął na sprzedażowe wyniki kontynuacji. Szacunki Alinea Analytics głoszą, iż dzieło trafiło do ponad 5,3 mln graczy i wygenerowało 108 milionów dolarów przychodu. To najlepiej sprzedająca się gra marca na popularnej platformie Steam. Dość wspomnieć, że pierwsza część po dwóch latach tkwienia w early access i dwóch miesiącach po premierze osiągnęła sprzedaż na poziomie 1,5 mln egzemplarzy.
W generalnym rozrachunku wspomniany Crimson Desert zbiera coraz lepsze noty i w samym marcu dotarł do blisko 2 milionów graczy na Steamie, a na wszystkich platformach przeforsował granicę przychodu 200 mln dolarów. Nadal duże zamieszanie sieje Resident Evil Requiem ze sprzedażą 1,2 mln sztuk w poprzednim miesiącu.
Z czego więc wynika tak duża dysproporcja Slay the Spire 2? Przede wszystkim tytuł wyceniono na grubo poniżej 100 zł, więc karcianka dostępna jest praktycznie na każdy portfel. Druga sprawa to… marka. Jak wspomnieliśmy, oryginalne STS cieszyło się nadal dużym zainteresowaniem i kapitalnymi recenzjami.











