W mediach społecznościowych zrodziło się niemałe poruszenie z powodu kolejnego żywego dowodu na ingerencję sztucznej inteligencji w grze. I to nie w byle jakim tytule, tylko w wiodącej marce Epic Games, czyli Fortnite. Oficjalnie już potwierdzono, że 36 postaci niezależnych w słynnym battle royale wzbogaciło się o sekwencje głosowe stworzone przez AI.
Epic Games przyznaje, że głosy pierwotnie powstały przy udziale niezależnych artystów, którzy wyrazili zgodę na wykorzystanie swoich nagrań do tworzenia modeli głosowych przy pomocy sztucznej inteligencji. W praktyce więc gdy spotkacie na drodze poszczególne postacie i wejdziecie z nimi w interakcje - usłyszycie dialog wypowiadany przez AI.
W samej końcówce miesiąca wszyscy gracze korzystający z edytora UEFN będą mogli tworzyć własne postacie sterowane przez sztuczną inteligencją. Bohaterowie będą rozmawiać w czasie rzeczywistym, korzystając z zaawansowanego narzędzia Gemini od Google.
"Zamiast tworzyć drzewa dialogowe dla postaci na wyspach, konwersacje zmieniają NPC-a w postać sterowaną przez sztuczną inteligencję, zdolną do prowadzenia nieskryptowanych dialogów i interakcji z graczami, niczym zleceniodawca zadań lub narrator. Za pomocą prostych wskazówek definiujesz, kim jest dana postać - jak myśli, co wie i jak się zachowuje - a następnie wybierasz głos, który pasuje do jej osobowości" - przyznaje Epic Games.
Kolejnym krokiem producentów ma być podjęcie współpracy z gildiami aktorów, by zweryfikować możliwości udostępniania ich oryginalnych głosów w Fortnite. Społeczność ambiwalentnie odebrała ogłoszone rewolucje. Nie brak opinii, że Epic Games od samego początku powinno współpracować tylko i wyłącznie z żywymi artystami.











