Zapewne wielu miłośników wszelkiej maści okazji i promocji na gry wideo zna tzw. kluczykownie, czyli cyfrowe bazary, na których w prosty sposób można nabyć klucze do aktywacji gier na platformie Steam lub innych podobnych platformach. W ostatnich latach serwisy te prowadzą wzmożoną działalność, kusząc graczy dużo niższymi cenami względem oficjalnej dystrybucji.
W branży gier wideo tego typu praktyka w niektórych przypadkach zakrawa o szarą strefę rynku. Spory bunt wobec takiej formy nabywania gier wideo wyraziło studio Dicehit. To producenci cenionej karcianki Runeveil, która trafiła na rynek półtora miesiąca temu i zaskarbiła sobie serca wąskiego, ale oddanego grona fanów.
Przedstawiciele Dicehit postanowili na swoich kanałach społecznościowych wystosować wpis, który bardzo mocno zaskoczył setki tysięcy internautów. Studio napisało, że wiele stron handlujących tanimi kodami aktywacyjnymi do gier robi to wbrew woli producentów. Rzeczone kody pierwotnie miały trafiać do twórców treści i mediów w zamian za recenzję czy artykuł publikowany na konkretnym portalu opisujący wrażenia z rozgrywki.
"Nasza dobra wola jest w ten sposób nadużywana" - pisze studio, żaląc się na częstą praktykę, kiedy to finalnie domniemany tekst dotyczący gry nie wychodzi na światło dzienne.
Dicehit apeluje do swoich fanów: "jeśli któraś z naszych gier jest dla Was za droga i macie zamiar korzystać z takich stron [z kodami], po prostu piraćcie grę" - możemy przeczytać.
Stanowisko Dicehit Games to kolejny głos w narastającym od lat konflikcie między niezależnymi twórcami a cyfrowymi bazarami z kluczami. Choć dla graczy szukających oszczędności "kluczykownie" wydają się idealnym rozwiązaniem, dla małych studiów deweloperskich oznaczają one realne straty finansowe, a także konieczność radzenia sobie z plagą wyłudzeń kodów recenzenckich przez fałszywych influencerów.
Paradoksalny apel autorów Runeveil - wolących, by ich dzieło zostało pobrane z nielegalnego źródła, niż zakupione na nieoficjalnym rynku - idealnie obrazuje, jak wielką frustrację budzi w branży proceder, w którym twórcy nie widzą ani grosza ze sprzedaży własnej pracy, podczas gdy pośrednicy czerpią z niej czysty zysk.











