Stop Killing Games, czyli w służbie ochrony gier wideo
Stop Killing Games powstawało w 2024 roku jako oddolna inicjatywa YouTubera Rossa 'Accursed Farms' Scotta. Bardzo szybko przerodziła się ona w niesłychanie popularną kampanię społeczną. Aktualnie petycję podpisało blisko 1,3 milionów internautów, którzy chcą utrzymać normalność w szeroko pojętej branży gier wideo.
Inicjacja tej inicjatywy nastąpiła po tym jak Ubisoft ogłosił zamknięcie swojej gry The Crew. Wtedy gracze postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i zmusić producentów do transparentnego działania w obszarze wydawania i utrzymania na rynku gamingowych tytułów, za które gracze w przeszłości zapłacili realne pieniądze.
Podstawowe przesłanie jest takie, że kupując kopię gry, powinieneś ją zatrzymać, a wydawcy nie powinni mieć prawa zniszczyć tego, za co już zapłaciłeś. Ten koncept jest tak podstawowy, że wciąż jest żartem, że musimy o to walczyć
Blisko 1,3 mln podpisów ze strony graczy
Okazuje się, że petycja spotkała się z ogromnym odzewem, który przerodził się w sukces wszystkich graczy. W ramach Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej udało się zgromadzić dokładnie 1 294 188 zweryfikowanych podpisów graczy pochodzących ze Starego Kontynentu.
W stawce przodowali Niemcy z liczbą 233 tys. podpisów, ale Polacy również dołożyli ogromną cegłę do tego sukcesu, wpisując się na listę aż 143 tys. razy. Swoje wnieśli również Francuzi (145 tys.), Hiszpanie (121 tys.), Holendrzy (90 tys.), Włosi (77 tys.) czy Szwedzi (71 tys.).
Z tyloma podpisami inicjatywa musi zostać rozpatrzona i stać się obiektem dyskusji w Komisji Europejskiej. O Stop Killing Games poczytacie szerzej pod tym adresem w zakresie jej celów i wyzwań.











