Pierwszy raz w historii platformy w ciągu jednego tygodnia zadebiutowało przeszło 700 świeżych tytułów. To dobitnie obrazuje, że Steam nie ma sobie równych w renomie i rozpoznawalności. Konkurenci nieustannie próbują podgryzać giganta, ale jak do tej pory bezskutecznie - to serwis należący do Valve od lat pozostaje na szczycie.
Thomas Bidaux, szef ICO Partners, przeanalizował ostatnie wyniki Steama. Wnioski są jasne: to jeden z najbardziej rekordowych rezultatów Steama w tej materii. Czy zalew gier idzie faktycznie z jakością i popularnością? Z tym, jak wiadomo, bywa bardzo różnie.
Okazuje się, że znaczna większość nowych produkcji niemal przeszła bez echa wśród użytkowników Steama. Na 720 świeżych dzieł 530 tytułów otrzymało od 0 do… 9 recenzji. W proporcjach to niemal 74 proc. ze wszystkich dopiero co wydanych gier. W ogólnym rozrachunku liczba przydzielanych recenzji wygląda tak:
- od 0 do 9 recenzji: 530 tytułów
- 10 lub więcej recenzji: 190 tytułów
- 50 lub więcej recenzji: 95 tytułów
- 100 lub więcej recenzji: 62 gry
- 1000 lub więcej recenzji: 10 gier
Dla przeciętnego gracza ten rekordowy wynik również staje się przekleństwem, a nie błogosławieństwem. Steam niepostrzeżenie zamienia się w cyfrowe wysypisko, gdzie wartościowe, niszowe perełki są błyskawicznie zasypywane przez setki niedopracowanych, robionych taśmowo produkcji nierzadko przynależących do niechlubnego segmentu tzw. shovelware.











