Trzy tygodnie bez przerwy
Holozard wyjaśnił, że proces trwał ponad trzy tygodnie czasu rzeczywistego, podczas których Switch pracował bez przerwy. Aby zautomatyzować kładzenie się do łóżka i wstawanie, użył kontrolera z funkcją turbo wciskającego bezustannie przycisk akcji (A) oraz gumki do włosów owiniętej wokół drążka analogowego, wymuszającej ciągły ruch postaci w prawo. Taka konfiguracja pozwalała bohaterowi budzić się, natychmiast kłaść z powrotem do łóżka i zatwierdzać kolejny dzień snu bez ingerencji człowieka.
Eksperyment miał swoją cenę. Intensywna eksploatacja sprzętu doprowadziła do całkowitego zniszczenia kontrolera - po zakończeniu testu cierpi on na nieodwracalny dryf analogów. Sama gra też nie wytrzymała: aplikacja zawiesiła się dziewięć razy, przez co Holozard musiał restartować konsolę i wznawiać procedurę. Mimo to doprowadził projekt do końca - po tysiącu lat bez gospodarza na farmie nie było widać ani kawałka ziemi pod grzybami i chwastami.
Farma po tysiącu lat
Po wyjściu z domu postać zastała widok rodem z gry survivalowej. Farmę pochłonęła natura - każdy skrawek ziemi zajmowały gigantyczne grzyby, chwasty lub dzikie drzewa. Uporządkowanie terenu zajęło trzy pory roku wewnątrz gry, co najlepiej oddaje skalę zaniedbań.

Co ciekawe, pozostawione samopas zwierzęta hodowlane przetrwały, choć daleko im było do dobrej formy. Holozard opublikował zrzuty ekranu, na których kurczaki "wyglądają nieco chudo" i są "zrzędliwe". Zrozumiała reakcja po tysiącu lat bez karmienia…
Ciekawsze zmiany zaszły jednak poza granicami farmy. Miasteczko Pelican Town oraz las Cindersap zamieniły się w rumowiska pełne kamieni, gałęzi i śmieci. W normalnych warunkach mieszkańcy chodzą po wyznaczonych ścieżkach, niszczą pojawiające się przeszkody i utrzymują okolicę w czystości. Tu jednak gra przez tysiąc lat trwała w stanie zawieszenia (czas płynął tylko podczas snu) - postacie niezależne nie ruszały się ze swoich domów, a algorytmy generujące śmieci i zarośla działały bez przeszkód. Miasteczko stało się niemal nieprzejezdne.
Nieśmiertelni sąsiedzi i złoto z grzybów
Eksperyment Holozarda potwierdził, że mieszkańcy Pelican Town nie starzeją się. Mimo upływu tysiąca lat wszyscy sąsiedzi żyją, wyglądają tak samo i nie mają ani dnia więcej. W Animal Crossing, w którym mieszkańcy mogą się wyprowadzić lub zmienić, to nie do pomyślenia - w Stardew Valley obsada nie rusza się z miejsca niezależnie od kalendarza. Tysiącletnia izolacja nie zmieniła ani jednej relacji między postaciami.
Mimo chaosu i zniszczonego kontrolera eksperyment przyniósł jeden wymierny efekt. Po wykarczowaniu gigantycznych grzybów, które przez dziesięć wieków opanowały farmę, Holozard zarobił blisko pół miliona sztuk złota na ich sprzedaży. Fani Stardew Valley, znani z absurdalnych wyzwań - jak budowanie "autostrady z krzeseł", by przemieszczać się bez chodzenia - przyjęli wyczyn z entuzjazmem. Post Holozarda zebrał ponad 15 tysięcy głosów na Reddicie w ciągu doby.
Czy wiesz, że...
Jednym z najsłynniejszych błędów w Stardew Valley była możliwość wygenerowania dowolnego przedmiotu przez nazwanie postaci kodem numerycznym. Kod sprawiał, że obiekt pojawiał się w ekwipunku za każdym razem, gdy inna postać wypowiedziała imię bohatera.












