Star Citizen nie przestaje zadziwiać. Biorąc pod uwagę, że w kontekście gry słyszy się głównie o majątku, jaki wydają na nią gracze, a do potencjalnej premiery pełnej wersji wciąż daleko, czasami sprawia ona bardziej wrażenie eksperymentu społecznego niż faktycznej, pełnoprawnej produkcji multiplayer. Odległa data premiery nie oznacza jednak, że Star Citizen się nie rozwija.
Kolejnym, dużym wydarzeniem dla społeczności ma być tzw. "wipe" czy "reset", który wiele osób zna prawdopodobnie z gier pokroju Diablo 4, Path of Exile czy Escape from Tarkov. Wiele produkcji action RPG pozwala co prawda grać poza modelem sezonowym z regularnymi resetami, ale ostatecznie to częste aktualizacje i "wipe" przeprowadzony co kilka miesięcy przyciąga najwięcej graczy.
Podobne rozwiązanie ma zostać wdrożone w Star Citizenie, co sprowokowało nie lada dyskusję wśród społeczności. W związku z planowanym resetem szczególną popularnością cieszył się wpis użytkownika Kev69, który wrzucił screen swojego statku z komentarzem: "To słabe, że będę musiał wrócić do mojego statku startowego".
Jak szybko odszyfrowali najbardziej doświadczeni gracze Star Citizen, zaprezentowany we wpisie statek to nie byle jaki prom kosmiczny. Jest to 600i w elitarnej wersji Executive - potężna maszyna zarezerwowana dla osób ze statusem Legatus, którzy wydali na grę co najmniej 25 tysięcy dolarów. Trudno dziwić się w rezultacie, że wizja powrotu do słabszych i tańszych statków wiąże się dla gracza z taką frustracją.
Co na to użytkownicy Reddita? Jak można się domyślić, najpopularniejsze komentarze to głównie żarty z gracza, który zainwestował w Star Citizena tak ogromne pieniądze.
Co jednak ciekawe, choć społeczność w kwestii samego resetu jest podzielona, nie brakuje tych z pozytywnym nastawieniem. Wielu z nich ekscytuje utrata większości progresu i czysta karta, która pozwala wrócić do podstaw. Planują konkretne strategie, analizują grę i decydują, jaki sposób będzie najlepszy, aby wrócić do posiadanego aktualnie majątku.











