871 milionów dolarów. Dokładnie na takiej wartości zatrzymał się licznik wpłat w finansowaniu społecznym Star Citizena. Kosmiczny tytuł o eksploracji i podbojach to najdroższa gra w historii. Co więcej, gorliwi fani nadal ochoczo zasilają konto producentów z Cloud Imperium Games, a gra… nie zaliczyła jeszcze swojego pełnoprawnego debiutu.
Miłośnicy kosmicznych wojaży ostrzą sobie apetyty na zbliżający się spin-off. Squadron 42 to swego rodzaju spin-off Star Citizena oferujący graczom pełnoprawną kampanię fabularną nastawioną na nieco odmienne doświadczenia od oryginału. Produkcja jawi się na ambitny projekt z licznym efekciarstwem i angażem doborowej obsady aktorskiej na czele z Markiem Hammilem, Garym Oldmanem, Markiem Strongiem czy Henrym Cavillem.
Gigant niczym GTA 6?
Apetyty podsycił sam Chris Roberts, założyciel i główny dowodzący studiem Cloud Imperium Games, które podekscytowany jest możliwościami Squadron 42. Deweloper przyznał, że gra pozwoli na niezwykłe interakcje w bezkresie wszechświata i odda graczom niespotykane dotąd doznania. "Mamy nadzieję, że będzie to wydarzenie niemal tak duże jak GTA 6. Poza GTA 6 to prawdopodobnie gra AAA z największym budżetem" - przyznał.
W sieci pojawiły się jednak przesłanki stojące nieco w opozycji do tych teorii. Gdzieniegdzie przebijają się głosy, iż Squadron 42 może być bardziej interaktywnym filmem niźli pełnoprawną grą wideo. W surowym tonie o tym projekcie wypowiedział się Robert Peterson, były producent, który miał okazję w przeszłości pracować nad tym kosmicznym dziełem.
Kolos na glinianych nogach?
Peterson w komentarzu na platformie YouTube bardzo gorzko wypowiedział się o niegospodarności twórców z Cloud Imperium Games. Przyznał, że zarówno w brytyjskiej filii, jak i w studiu we Frankfurcie wydano olbrzymie pieniądze na - jak wskazał - całkowite bzdury.
Wg. byłego dewelopera CIG sama rozgrywka pozostawia wiele do życzenia i przesiąknięta jest cutscenkami. Porównał ją do interaktywnego filmu, gdzie przechadzamy się po mapie i słuchamy dialogu Marka Hamilla. To całkowicie ma zaburzać obraz projektu chcącego definiować się jako pełnoprawna gra.
Przypuszczam, że przez kilka godzin rozgrywki gracz albo nie będzie nic robił, albo będzie wykonywał minimalne polecenia. Squadron 42 będzie piękną grą dla oka, ale bez wątpienia będzie to jedna z najgorszych „gier”, jakie kiedykolwiek wymyślono
Pojawiła się też wzmianka o zespole, który pracował nad Squadronem 42. Były pracownik dodał, że zaraz po nim z CIG odszedł główny projektant poziomów, a cała załoga deweloperska znajdowała się u kresu sił. Wszystko to miało miejsce w 2022 roku, czyli kilka lat temu.
Płonne nadzieje czy coś więcej?
Jeśli te plotki mają potwierdzenie w rzeczywistości, to nad nową kosmiczną grą pojawiają się bardzo ciemne chmury. Już Star Citizen krytykowany jest za wieczne tkwienie na wczesnym etapie twórczym pomimo gargantuicznego budżetu. Fani jednak liczą, że S42 będzie prawdziwą fabularną gratką z mięsistą akcją i wizją kosmosu, jakiej jeszcze w gamingu nie było.
Czas pokaże, w jakim stanie Squadron 42 przywędruje na rynek i co będzie w stanie zaoferować swoim graczom. Zapowiedziane wykorzystanie takich technik jak motion capture, angaż wielkich gwiazdorów ze świata kina i potężny budżet to czynniki mogące napawać optymizmem. Z drugiej strony doskonale wiemy, że nie są to żadne gwaranty czegokolwiek.










