Te ostatnie rewolucje nadejdą już na początku 2028 roku - wówczas gry fizyczne całkowicie przejdą w niebyt. Sony wymusi na graczach nabywanie nowych gamingowych produkcji wyłącznie w cyfrowej dystrybucji za pośrednictwem platformy PlayStation Store lub u lokalnych partnerów detalicznych.
Pozew goni pozew...
Aktualnie przeciwko Sony toczy (lub jeszcze niedawno toczyło) się pięć pozwów z różnych krajów na świecie: z Wielkiej Brytanii, Portugalii, Holandii, Stanów Zjednoczonych, a nawet Meksyku. Większość tych pozwów sprowadza się tak naprawdę do jednego: zarzutów o praktyki monopolowe i działania całkowicie sprzeczne ze zdrową rynkową konkurencją.
Holendrzy przeciwko Sony
Holenderska grupa konsumentów Stichting Massaschade & Consumer żąda od Sony 400 milionów euro w ramach zbiorowego pozwu. "Koniec z fizycznymi nośnikami oznacza koniec ostatniego miejsca, w którym można było kupić i sprzedać grę na PlayStation po konkurencyjnej cenie" - wybrzmiewa fragment pozwu. Zainteresowani wskazują na jeden aspekt: Sony zamierza przywłaszczyć sobie lwią część sektora elektronicznego.

Do akcji wkroczyła Portugalia i Anglia
Bardzo podobny charakter ma z kolei pozew przeciwko Sony Interactive Entertainment zainicjowany przez Ius Omnibus, czyli jeden z portugalskich podmiotów. Sprawa trafiła do tamtejszego Sądu ds. Konkurencji, Regulacji i Nadzoru trzy lata temu. "Od 29 listopada 2013 r. Sony stosowało praktyki mające na celu kontrolowanie i drastyczne ograniczanie produkcji i dystrybucji cyfrowych i fizycznych gier wideo, treści dodatkowych, usług biblioteki gier oraz usług wieloosobowych online. Stworzyło ono sztuczny monopol na dystrybucję cyfrowych treści i usług PlayStation" - możemy przeczytać fragment argumentacji.
Praktyki monopolowe dostrzegalne były przez wielu jeszcze przed bezwzględną decyzją o końcu gier na płytach. Cofnijmy się do połowy 2021 roku. Wówczas jeden z użytkowników ekosystemu PlayStation, Agustin Caccuri, złożył pozew zbiorowy w sądzie w Kalifornii, skupiając się na aspekcie możliwości sprzedaży przez sprzedawców detalicznych kodów do pobrania gier cyfrowych. Po długiej batalii i argumentach wytaczanych z dwóch stron zawarto ugodę - Sony wypłaciło prawie 7,9 mln dolarów tym, którzy nabywali gry cyfrowe w PS Store od 2019 do 2023 roku.
Działalność Sony trafiła również pod lupę brytyjskiej kancelarii prawnej Milberg London, która silnie strzeże praw konsumentów. Pozew reprezentowany przez Alexa Neilla na kwotę 7,9 mld dolarów wpłynął w drugiej połowie sierpnia. Sony pobiera 30-procentową prowizję ze sprzedaży gier na PS Store, co stało się kością niezgody i zarzutami o 'oszukiwanie' klientów. W argumentacji pojawiają się jednoznacznie wzmianki o monopol na gry i dodatki za pośrednictwem kontroli autorskiej platformy.
Urzędnicy z Meksyku punktują praktyki Sony
Japońscy producenci podpadli także Meksykowi, a konkretniej posłance Iraís Reyes oraz senatorowi Luisowi Donaldo Colosio. Wpłynęła skarga do Narodowej Komisji Antymonopolowej i traktuje w dużej mierze o decyzji w sprawie końcu nośników fizycznych. "Jeśli płyty znikną, każdy posiadacz PlayStation nie będzie już mógł wybierać, gdzie kupić swoje gry i będzie zmuszony kupować je wyłącznie w sklepie Sony. Sony stanie się zarówno sędzią, jak i graczem w swoim własnym ekosystemie, a wiemy, co może się stać, gdy jedna firma kontroluje każdą część rynku".

Sytuacja prawna, w jakiej znalazło się Sony, wyraźnie pokazuje, że branża gier wideo wkracza w erę brutalnej weryfikacji cyfrowego monopolu. Choć japońska korporacja próbuje bronić swoich decyzji postępem technologicznym i globalnymi trendami, to opór ze strony konsumentów oraz organów antymonopolowych na całym świecie rośnie w niespotykanym dotąd tempie.











