Cherrypick Games istniało na rynku od 2014 roku. Początkowo zespół specjalizował się w grach przeznaczonych na urządzenia mobilne. Z czasem studio ze stolicy Polski otworzyło nowy rozdział swojej działalności i na fundamencie dużego doświadczenia zaczęło wydawać gry również na pecety i konsole.
"Cherrypick Games niezmiennie dąży do dostarczania dopracowanych, zorientowanych na gracza tytułów na wszystkich platformach" - brzmi misja przedsiębiorstwa. Rodzimy producent zasłynął z kilku popularnych na całym świecie gier wideo. Warto wyróżnić My Hospital, Kingdoms: Merge & Build czy też Touchdown Hero. Ponadto twórcy pracowali też symulacyjną grą Sci-Fi o tytule Signal Station oraz symulatorem Quartermaster, który miał wnieść innowacyjne mechaniki oraz niespotykaną atmosferę.
Premiera jednej gry pogrążyła polskie studio
Jednak nie te pozycje istotnie zachwiały kondycją spółki, która właśnie po 12 latach działalności złożyła wniosek o upadłość. Szef Cherrypick Games, Martin Kwaśnica, wystosował szerszy wpis na swoim profilu w serwisie LinkedIn. Przyznał, że studio podjęło ryzykowny krok i postanowiło powrócić do korzeni. Zrodziła się opcja na wydanie gry ANGST: A Tale of Survival dedykowanej platformie PC.
Premiera tej survivalowej przygodowej produkcji miała miejsce w końcówce minionego roku. Tytuł zebrał całkiem ciepłe recenzje, lecz zainteresował zaledwie garstkę graczy. W szczycie do gry zalogowało się jednocześnie 169 osób. Po kilku dniach licznik graczy spadł do dwucyfrowej, a następnie do jednocyfrowej wartości. Szacuje się, że tytuł sprzedał się w liczbie kilku tysięcy egzemplarzy.
Nędzna premiera ANGST wprowadziła studio w duże kłopoty. "Chcę wierzyć, że zrobiłem wszystko, co możliwe, by Cherrypick Games trwało" - mówi otwarcie Kwaśnica. W emocjonalnym wpisie CEO wspomina o swoich kamieniach milowych w branży gamedevu: "Zaczęliśmy jako trzech założycieli z wielkim pomysłem i niewiele więcej. W szczytowym okresie mieliśmy blisko 50 osób na miejscu oraz zespoły rozszerzone outsourcingowe współpracujące z nami".
Nadzieja umiera ostatnia
Po trzech kwartałach minionego roku Cherrypick Games miał 1,06 mln zł przychodów i 130 tys. zł zysku. Zobowiązania krótkoterminowe wynosiły na koniec września 1,6 mln zł - podaje serwis pb.pl. Ostatnim płomykiem nadziei polskich deweloperów pozostaje potencjalna fuzja ze spółką Event Horizon. Proces trwa i nieustannie się przeciąga. Jeśli pomyślnie uda się go doprowadzić do końca, to Cherrypick ma szansę utrzymać się przy życiu, ale już w innym modelu funkcjonowania.










