Porażka Ashes of Creation
Ashes of Creation to prawdopodobnie jeden z największych projektów MMORPG ostatnich lat i niestety jedna z najgłośniejszych porażek. Fani World of Warcraft, Elder Scrolls Online, Lost Arka, Black Deserta czy nawet Runescape słyszeli o AoC od wielu lat. Twarzą całej produkcji był Steven Sharif, wieloletni fan MMO, który zapowiadał podejście "od gracza dla graczy". Koniec z agresywnymi mikropłatnościami i z brakiem poszanowania dla wolnego czasu fanów. Steven wspominał o swoich przygodach m.in. z ArcheAge i chciał stworzyć lepszą wersję swoich ulubionych MMO.
Niektórzy na Ashes of Creation patrzyli z przymrużeniem oka, inni wyśmiewali projekt, nazywając go oszustwem, ale wiele osób śledziło go z zapartym tchem i wyczekiwało pierwszych grywalnych wersji. Wydawało się, że może być to pierwsze MMO od wielu lat, które może nie "zabije" World of Warcraft, ale będzie miało szansę dołączyć do najpopularniejszych reprezentantów tego gatunku.
Przez lata obserwowaliśmy kolejne aktualizacje implementowane za kulisami i słuchaliśmy Stevena, który wraz z zespołem opowiadał o dalszych planach deweloperów. AoC było projektem niezwykle ambitnym - od ogromnego otwartego świata, przez zaawansowane systemy rozwoju postaci, aż po aktywne PvP i dziesiątki różnych aktywności. Twórcy stopniowo wdrażali kolejne swoje pomysły, pokazywali ich iteracje na regularnych transmisjach i zapowiadali nieuchronne otwarcie się z grywalną wersją na większą grupę osób.
Pierwsza okazja do sprawdzenia Ashes of Creation trafiła w ręce użytkowników Steama. Za niecałe 200 złotych mogliśmy kupić wczesny dostęp do gry. Intrepid Studios zapowiadało oczywiście regularne aktualizacje i dalszy rozwój gry dzięki zaangażowaniu większej grupy graczy. W praktyce, 3 lutego 2026 roku, niecałe dwa miesiące po premierze gry, Ashes of Creation zniknęło ze Steama i zostaliśmy poinformowani o planowanym wyłączeniu serwerów.
Pieniądze z Kickstartera przeznaczone na "wystawny styl życia"
Większość graczy interesuje oczywiście głównie fakt, że Ashes of Creation nie żyje i oczekiwania względem nowej konkurencji dla World of Warcraft powinniśmy pokładać już tylko w Riot Games. Po zaistniałej sytuacji CEO Intrepid Studios wymienił się z zarządem licznymi oskarżeniami, które doprowadziły do trwającego wciąż konfliktu prawnego.
Bliżej sprawie przyjrzał się YouTuber NefasQS, który zdobył całą księgę główną Intrepid Studios z lat 2015-2026 i dokładnie ją przeanalizował. Jego zdaniem przedstawia ona "niepokojący obraz firmy, która w wielu momentach swojej historii była na granicy finansowego upadku". NefasQS w swoim obszernym materiale wspomina, że Sharif wraz ze swoim mężem mieli wykorzystywać budżet Ashes of Creation na swój "wystawny styl życia". Mówi m.in. o pracującym dla nich prywatnym kucharzu, ponad 40 tysiącach dolarów wydanych na historyczne przedmioty czy dziesiątkach tysięcy przeznaczonych na kolekcjonerskie karty TCG.
W oświadczeniu dla Kotaku Sharif zakwestionował wiarygodność danych zawartych w arkuszu oraz samego raportu NefasQS. "NefasQS otrzymał fałszywe i zniesławiające informacje od osób mających własne interesy, próbujących rozstrzygnąć ten spór w przestrzeni publicznej równolegle do naszego pozwu w sądzie federalnym" - powiedział. "Zamiast zweryfikować te twierdzenia, zdecydował się je powielać, działając jako megafon dla narracji mającej generować kliknięcia i wyświetlenia, z pominięciem podstawowych standardów dziennikarskich."
Aktualnie mamy do czynienia z sytuacją "słowo przeciwko słowu" - trudno kłócić się z analizą NefasQS, skoro bazuje na otrzymanych dokumentach. Sharif podważa ich wiarygodność i sugeruje, że zawarte w nich informacje nie są prawdziwe. Jedno jest pewne - Intrepid Studios miało spore problemy, a sytuacja za kulisami musiała znacząco utrudniać pracę nad Ashes of Creation. Jeżeli okazałoby się, że część z ponad 3 milionów dolarów zebranych na Kickstarterze nie była przeznaczona na rozwój gry, namaluje to jeszcze bardziej negatywny obraz całej firmy i samego Stevena Sharifa. Konflikt pomiędzy CEO a zarządem trwać będzie prawdopodobnie jeszcze przez długi czas i ostatecznie rozwiąże go dopiero sąd.










