Ostatnie lata przyniosły dużo świeżości dla cyklu Silent Hill. Dość wspomnieć, że Silent Hill 2 Remake od polskiego studia Bloober Team, okazał się strzałem w dziesiątkę. Odświeżony klasyk podbił serca fanów i wyśrubował świetne wyniki sprzedażowe. Nieco gorzej poradziła sobie jeszcze świeższa gra, mianowicie Silent Hill f, ale nadal znalazła wierne grono zwolenników.
Jeszcze w tym roku światło dzienne ujrzy Silent Hill: Townfall, produkcja, która od kilku lat znajduje się w fazie rozwoju. Dzieło tworzone jest przez zespół Screen Burn. Pieczę wydawyniczą sprawuje Annapurna Interactive w kooperacji z japońskim KONAMI.
Głównym bohaterem nowego dzieła będzie Simon Ordell. Nasz protagonistka podstępem ściągnięty zostaje na wyspę St. Amelia. Na miejscu rzeczywistość okazuje się mroczna i... tajemnicza. "Brnąc coraz głębiej i chcąc zrozumieć więź z tym miejscem i jego mieszkańcami, Simon natrafia na ślady przeszłości, które wypływają na powierzchnię" - możemy wyczytać.
Co ciekawe Silent Hill: Townfall zaoferuje jedną innowacyjną mechanikę względem wszystkim innych odsłon tej serii. W tym psychologicznym horrorze umiejscowionej w mroźnej Szkocji podejmiemy się przygody z perspektywy pierwszej osoby (FPP). To intrygujące, zważając na fakt, że Silent Hill słynął z widoku trzecioosobowego (TPP).
Reżyser gry nie ma wątpliwości, że Townfall to przełom w świecie gier wideo. "Postrzegamy ten projekt nie tylko jako naszą największą i najbardziej ambitną grę do tej pory, ale także jako list miłosny do serii, która zainspirowała wielu członków zespołu - w tym mnie - do zostania twórcami gier!" - przyznał reżyser i scenarzysta, Jon McKellan.
Po Silent Hill: Townfall możemy spodziewać się filmowej oprawy wizualnej, licznych wątków psychologicznych, klimatu rodem z thrillera i tej jeden wyczekiwanej nowości - perspektywy FPP.











