Powrót na planetę Kronus
Akcja Warhammer 40,000: Dawn of War 4 rozegra się 200 lat po wydarzeniach znanych z dodatku Dark Crusade. Ponownie trafimy na zdewastowaną planetę Kronus, arenę niekończących się konfliktów. Zwiastun, którego narratorem jest legendarny aktor głosowy Steve Blum, potwierdził udział czterech grywalnych frakcji. Na czele Kosmicznych Marines z zakonu Blood Angels stanie Cyrus, któremu głosu użycza właśnie Blum. Będą oni musieli stawić czoła Orkom i Nekronom, którzy od wieków pustoszą planetę.
Największą niespodzianką jest jednak czwarta frakcja. Po raz pierwszy w historii serii jako w pełni grywalna i niezależna armia pojawi się Adeptus Mechanicus. Kapłani Maszyny z Marsa dołączają do walki i zapewne wprowadzą do rozgrywki zupełnie nowe strategie i jednostki. Twórcy zapowiadają, że kampania fabularna będzie się składać z ponad 70 misji, podzielonych między cztery strony konfliktu. To zwiastuje dziesiątki godzin zabawy.
Budowanie baz znowu w modzie
Najważniejsza informacja dla weteranów serii jest jednak związana z samą rozgrywką. Dawn of War 4 odcina się od eksperymentów z drugiej i trzeciej części, które skupiały się bardziej na taktycznej walce mniejszymi oddziałami. Zamiast tego czwarta odsłona wraca do korzeni i stawia na to, co fani pokochali w oryginale z 2004 roku. Mowa oczywiście o rozbudowanym systemie budowania bazy i tworzeniu ogromnych armii.
Na zaprezentowanych fragmentach rozgrywki widać, jak każda z frakcji wznosi potężne fortece, a następnie rusza do oblężenia z wykorzystaniem dziesiątek jednostek. To widok, za którym tęskniło wielu graczy. Wszystko wskazuje na to, że twórcy dokładnie przeanalizowali opinie i zrozumieli, że siłą pierwszego Dawn of War była skala konfliktu i satysfakcja płynąca z zarządzania potężną machiną wojenną. Ta decyzja z pewnością ucieszy tych, którzy czuli się zawiedzeni bardziej kameralnym podejściem w sequelach.
Za sterami nowa ekipa
Tutaj dochodzimy do informacji, która może wywołać najwięcej dyskusji. Za Warhammer 40,000: Dawn of War 4 nie odpowiada Relic Entertainment, czyli studio, które stworzyło poprzednie części serii. Projekt przejęła zupełnie nowa ekipa, niemieckie studio King Art Games. To deweloperzy, którzy mają na koncie między innymi ciepło przyjętą strategię czasu rzeczywistego Iron Harvest, opartą na twórczości polskiego artysty, Jakuba Różalskiego.
Co prawda King Art Games ma doświadczenie w gatunku RTS, ale wejście w buty tak kultowej marki to ogromne wyzwanie i jeszcze większa presja. Mimo tego, dostępne materiały z gry wyglądają obiecująco. Wydaje się, że deweloperzy odrobili pracę domową i dobrze rozumieją, co działało, a co zawiodło w poprzednich odsłonach cyklu. Zmiana studia to zawsze ryzyko, ale może też okazać się powiewem świeżości, którego ta seria potrzebowała.
Przyszłość Dawn of War
Pierwszy Dawn of War startował z czterema frakcjami, a dzięki dodatkom ich liczba wzrosła do dziewięciu. Jeśli czwarta część odniesie sukces, gracze z pewnością mogą liczyć na podobny rozwój. W uniwersum Warhammera 40,000 nie brakuje potężnych armii, które aż proszą się o dodanie do gry. Tyranidzi, Kosmiczni Marines Chaosu, Imperium Tau czy Eldarzy to tylko niektóre z frakcji, które mogłyby pojawić się w przyszłych rozszerzeniach. Na razie jednak pozostaje czekać na premierę w 2026 roku.
Czy wiesz, że…
Uniwersum Warhammera 40,000 narodziło się jako futurystyczny spin-off popularnej gry bitewnej Warhammer Fantasy Battle. Wiele wczesnych ras i koncepcji, takich jak Eldarzy, było dosłownymi odpowiednikami swoich fantastycznych kuzynów, przeniesionymi w kosmiczną scenerię. Z czasem świat 41. milenium rozrósł się jednak do tego stopnia, że swoją popularnością przyćmił pierwowzór.










