PlayStation odpowiada na wsteczną kompatybilność Xboxa i oferuje graczom możliwość gry w Call of Duty: Black Ops 1 i 2. W PS Store zadebiutowały właśnie porty obu tych gier wydane przez Activision Blizzard. Po bardzo słabych paru latach w wykonaniu COD-a weteranom serii bez wątpienia przydałaby się odrobina nadziei i gest ze strony deweloperów. Niestety okazuje się, że da się zrujnować nawet powrót do jednych z najlepszych odsłon w historii.
40 dolarów za 15-letnią grę
Call of Duty: Black Ops 1 i 2 dostępne są aktualnie w PS Store na konsolach PlayStation 4 oraz PlayStation 5. Zgodnie z wcześniejszymi przeciekami, mamy do czynienia z portami. Oznacza to, że jest to po prostu możliwość ponownego zagrania w obie produkcje. Nie ulepszają one w żaden sposób rozgrywki, nie poprawiają grafiki, nie wprowadzają żadnych usprawnień. Dostajemy po prostu 15-letnie gry kompatybilne ze współczesnymi konsolami Sony.
Cena obu gier jest dokładnie ta sama. Aktualnie za Call of Duty: Black Ops 1 i 2 trzeba zapłacić po 20 dolarów, czyli 87 zł w polskim PlayStation Store. Jest to jednak wyłącznie kwestia oferty ekskluzywnej dla subskrybentów PlayStation Plus. Do 6 sierpnia 2026 roku gry można kupić z rabatem -50%, a kiedy oferta dobiegnie końca, cena obu produkcji podskoczy do 40 dolarów, czyli 174 złotych.
Biorąc pod uwagę, że PS Plus i tak jest niezbędny dla osób zainteresowanych rywalizacją w trybach multiplayer, jest to okazja warta rozważenia. Wciąż mamy jednak do czynienia z bardzo wygórowaną ceną.
Oddzielnie płatne DLC
Cenę pojedynczej gry prawdopodobnie bylibyśmy w stanie strawić, gdyby nie fakt, że żadna z nich nie zawiera karnetów sezonowych. Każdy z nich kosztuje aktualnie nieco ponad 40 złotych z przeceną dla użytkowników PlayStation Plus. Kiedy oferta dobiegnie jednak końca, cena każdego karnetu wzrośnie do prawie 130 złotych.
Oznacza to, że jeżeli w połowie sierpnia ktoś będzie chciał kupić oba porty Call of Duty: Black Ops 1 i 2 wraz z ich karnetami, zapłaci za nie ponad 600 złotych. Do tego dodatkowe 39 złotych, żeby opłacić PS Plus i móc grać ze znajomymi online.
Absurdalny w oddzielnej sprzedaży DLC jest oczywiście przede wszystkim fakt, że mamy do czynienia z 15-letnimi portami gier. Gdyby były to chociaż remastery z lepszą grafiką, drobnymi usprawnieniami i ulepszonym sterowaniem czy asystą celowania, może byłby argument za tak wysokimi cenami. Mówimy jednak o wstecznej kompatybilności za ponad 600 złotych.
Boli również fakt, że przed Modern Warfare 2019 model dodatków był bardzo mocno krytykowany. Call of Duty przez wiele lat podążało tą ścieżką, co kilka miesięcy coraz bardziej dzieląc swoją społeczność poprzez wydawanie nowej, płatnej zawartości. Gry były wtedy pozbawione większej monetyzacji, a w trakcie roku Activision zarabiało głównie na dodatkach. DLC wprowadzały mapy, również do trybu online, do których dostęp miały tylko osoby, które zdecydowały się na zakup, co skutecznie podkreśla w komentarzach jeden z użytkowników Reddita:
"Ponowne sprzedawanie DLC jest tak pazerne i irytujące, zwłaszcza że podzieli bazę graczy na tych, którzy je mają, i tych, którzy nie - a przecież nie mamy 2010 roku, kiedy to był hit multiplayer roku i gwarantował mnóstwo graczy w nieskończoność".
Zaskakujących decyzji Activision ciąg dalszy. Zobaczymy, jak długo potrwa fala negatywnych komentarzy w kierunku wydawcy za tak chciwe podejście do powrotu jednej z najcieplej wspomnianych odsłon Call of Duty. Nie ulega jednak wątpliwości, że wśród całej tej fali hejtu jest mnóstwo komentarzy osób, które zdecydowały się na zakup zaraz po premierze i cieszą się aktualnie obiema produkcjami wraz z ich DLC. Możliwe więc, że w klasycznym dla dyskusji internetowych stylu, krytyka ucichnie, a rozmowy za tydzień czy dwa skupią się na zupełnie nowym, równie kontrowersyjnym temacie.











