Niepokojące rzeczy zaczęły się kilka dni temu, kiedy 'Retro Tacie' skradziono dostęp do konta w usłudze Microsoft / Xbox. Oczywiście w następstwie tego przykrego incydentu pełnoprawny właściciel konta natychmiastowo zwrócił się o pomoc dział wsparcia klienta Microsoftu.
Pięć dni milczenia i bezduszna odpowiedź korporacji
Na jakikolwiek odzew ze strony pracownika trzeba było czekać… pięć dni. Tyle zajęło działowi wsparcie przeanalizowanie tej sytuacji i wystosowanie odpowiedzi zwrotnej do właściciela skradzionego konta. W wiadomości Microsoft potwierdził, że konto 'Retro Taty' faktycznie wykazało nieautoryzowane konotacje.
Pojawiła się wzmianka, że w toku śledztwa ustalono zmianę prywatnych danych związanych z bezpieczeństwem konta. Nie to jednak najmocniej zbulwersowało samego zainteresowanego, który rozpaczliwie szukał pomocy. "Ze względu na nasze rygorystyczne protokoły bezpieczeństwa oraz warunki określone w Umowie o Świadczenie Usług Microsoft, nie jesteśmy w stanie zmodyfikować ani przywrócić ustawień bezpieczeństwa po ich zaktualizowaniu" - wybrzmiał fragment wiadomości Microsoftu.
W dalszej części dział wsparcia jednoznacznie z "żalem poinformował", że gry znajdujące się na tym koncie oraz pliki zlokalizowane na dysku OneDrive nie będą mogły zostać odzyskane. "Ze względu na szyfrowanie i zabezpieczenia prywatności, nawet nasi inżynierowie nie mogą ich odzyskać". Sama końcówka wiadomości okraszona została sugestią założenia całkiem nowego konta.
"Dostarczyłem im wszystko"
'Retro Tata' bezskutecznie podejmuje kilkudniowy już wysiłek przywrócenia swojego konta. Jak twierdzi posiadał na nim obszerną bibliotekę gier wideo, której co prawda nigdy skrupulatnie nie zliczał, ale może ona obejmować od 200 do nawet 300 produkcji gamingowych. Jak przyznał w dobitniejszych słowach od ponad 20 lat legalnie zakupuje nowe tytuły na różnych platformach.
Co bardziej bulwersujące 'Retro Tata' legitymuje się masą dokumentów i dowodów na to, że skradzione konto faktycznie należy do niego. Są to rachunki z zakupów gier w przeszłości, czy nawet… adres e-mail cyberprzestępcy, który włamał mu się na konto, a dodatkowo dokładną godzinę, o której nastąpił z tego adresu atak. Ponadto polski gracz udostępnił działowi wsparcia numer seryjny swojej konsoli i kilka innych informacji, o które został poproszony. Wszystko bezskutecznie.
'Retro Tata' pokusił się o krótką analizę porównawczą. Przyznał, że w przeszłości konto EA udało mu się odzyskać w pół godziny, konto Ubisoft wróciło do niego w dwa dni, z kolei… działowi wsparcia Microsoftu zajęło pięć dni na odpowiedź. I to jeszcze absolutnie w żaden sposób nie satysfakcjonującą ofiary cyberprzestępstwa. "Microsoft i Xbox to żart a nie firma. Nie kupujcie nic od MS/Xbox bo stracie WSZYSTKO" - grzmi znany w Polsce twórca.
Wykradanie kont, a następnie przechodzenie przez proces ich odzyskiwania na platformach gamingowych to prawdziwa zmora naszych czasów. Niedawno głośno było o palących sytuacjach, kiedy to profile PlayStation znanych osób zostały wykradzione tylko i wyłącznie metodą inżynierii społecznej z wykorzystaniem ogromnych luk bezpieczeństwa Sony.











