Niesamowity wyczyn Japończyków przekłada się na ponad milion gigabitów danych przesyłanych w każdej sekundzie, co w domowych warunkach oznacza 3,5 miliona razy szybszy transfer niż średnia prędkość oferowanego w USA szerokopasmowego łącza internetowego, która w 2025 roku według platform takich jak "SpeedTest" czy "Statista" wynosi ok. 289 Mb/s (megabity na sekundę) i plasuje Stany na siódmym miejscu w rankingu światowym (spadek o jedną pozycję rok do roku). Z kolei według danych z Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), w Polsce średni wynik szybkości sieciowej osiągnął nieco ponad 160 Mb/s.
Ta sama infrastruktura, gigantyczny skok wydajności
To pierwszy przypadek w historii, gdy transmisja na poziomie petabita została zrealizowana na odległość ponad tysiąca kilometrów przy użyciu światłowodu o standardowej średnicy 0,125 mm przewody, czyli takiej, jakie dostępne są na rynku. Za rekord ponownie odpowiedzialny jest Narodowy Instytut Technologii Informacyjnych i Komunikacyjnych Japonii (NICT) wraz z firmą Sumitomo Electric i europejskimi partnerami.
W ubiegłym roku zespołowi badaczy udało się osiągnąć prędkość internetową o ponad połowę mniejszą, na poziomie 402 Tb/s (terabitów na sekundę). Przełomowa technologia opiera się na zastosowaniu specjalnego światłowodu z 19 rdzeniami świetlnymi zamiast jednego oraz dedykowanych wzmacniaczy sygnału działających na dużych dystansach. Dzięki temu sygnał przesyłano równolegle przez kilkanaście kanałów, a każdy z nich niósł osobny strumień danych.
Przyszłość internetu, ale jeszcze nie teraz
Pomimo tego, że osiągnięcie japońskich specjalistów wygląda na zwiastun nowej ery internetu, cały eksperyment przeprowadzono w warunkach laboratoryjnych i niestety, nie wiadomo, kiedy taka prędkość zostanie udostępniona w domach czy biurach.
NICT podkreśla, że ich przełomowa technologia może znacząco zwiększyć wydajność przesyłu danych, co ma kluczowe znaczenie dla rozwoju takich sektorów jak m.in. branża elektronicznej rozrywki, medycyna czy edukacja. Jednak zanim trafi do codziennego użytku, konieczne są dalsze badania i inwestycje.
Znikający pasek pobierania
Rekordowy wynik transferu danych nie jest kolejnym osiągnięciem do kolekcji. To zapowiedź nowej cyfrowej rewolucji, w której ograniczenia prędkości internetu mogą całkowicie przestać istnieć. Wyobrażacie sobie, że ważące ponad 100 GB nowe Call of Duty ląduje na dysku konsoli dokładnie w momencie naciśnięcia przycisku "Pobierz"? Natychmiastowy dostęp do gier praktycznie bez widocznego paska pobierania może wkrótce stać się rzeczywistością.
Taka wizja, dzięki przełomowi technologicznemu NICT, idealnie wpisywałaby się w ciągle rosnącą wagę plików danych z grami (zarówno samych gier jak i aktualizacji i dodatków) oraz zapowiedzi, według których konsole następnych generacji miałyby zostać pozbawione napędów optycznych. Otwartym pytaniem pozostaje: Kiedy to nastąpi? W świecie, w którym streaming powoli przechodzi na 8K, granie w chmurze zyskuje na popularności, a sztuczna inteligencja zużywa coraz więcej danych, wkrótce może okazać się, że taka prędkość sieci przestanie być luksusem, tylko koniecznością.











