Od 2028 roku PlayStation całkowicie wycofuje się z produkcji gier wideo na nośnikach fizycznych. Decyzja ta zapadła kilka tygodni temu z ramienia najwyżej postawionych pracowników Sony. Od tego momentu nowe na rynku tytuły trafiać będą na rynek jedynie w cyfrowych wersjach.
Analitycy i społeczność gamingowa obawia się tej transformacji. Sporo osób wieści monopol cenowy ze strony Sony. Kolejnym zagrożeniem jest unicestwienie rynku wtórnego, a także znaczące uderzenie w lokalne biznesy związane z grami (np. sklepy specjalizujące się w sprzedaży gier fizycznych i wymianie pudełkowych egzemplarzy).
Podczas gdy niemal cała branża elektroniczna stoi w opozycji do decyzji PlayStation, całkowicie inaczej podchodzi do niej Ryan Cohen, właściciel sieci GameStop, która zajmuje się sprzedażą gier, artykułów kolekcjonerskich i pokrewnych przedmiotów.
Na łamach Bloomberga Cohen jasno przyznał, że zwrot w kierunku cyfrowej gospodarki w grach wideo jest dla niego zupełnie nieistotny. "Oprogramowanie miało znaczenie w przeszłości. Oprogramowanie stanowi dziś mniej niż 12% rynku, a przedmioty kolekcjonerskie ponad połowę. Więc to zupełnie, zupełnie nieistotne".
Filarem GameStopu jest obecnie sprzedać przedmiotów kolekcjonerskich, w tym drogocennych kart Pokemon. To właśnie ten fundament i ten rodzaj działalności generuje sieci najwięcej przychodów, odpowiadając za ok. 41% całej sprzedaży.
GameStop to jedna z tych sieci, która może więc czuć się niemal całkowicie bezpiecznie. W porę przedsiębiorstwo przeszło metamorfozę z tradycyjnego sprzedawcy gier pudełkowych do podmiotu skoncentrowanego na e-commerce.










